Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Miszalski pod ścianą. „To może być koniec partyjno-medialnego Krakówka”

– Dużo wskazuje, że ta władza po prostu odejdzie – mówi radny PiS Michał Drewnicki przed referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Polityk przekonuje, że inicjatywa miała charakter oddolny, a mieszkańcy są rozczarowani działaniami władz miasta. W tle kampanii pojawiają się oskarżenia o propagandę finansowaną z publicznych pieniędzy i polityczny strach przed utratą władzy.
Miszalski pod ścianą. „To może być koniec partyjno-medialnego Krakówka”

Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa, fot. x.com/@Miszalski_

Oddolny zryw mieszkańców

Michał Drewnicki podkreślał, że referendum przeciwko Aleksandrowi Miszalskiemu rozpoczęło się jako inicjatywa obywatelska, a dopiero później zostało wsparte przez środowiska polityczne.

– To referendum rzeczywiście jest takim zrywem oddolnym, obywatelskim. Oczywiście potem partie polityczne, czyli też lokalna partia, jak mówimy o Łukaszu Gibale, wsparli akcję, natomiast sama inicjatywa była stricte oddolna – mówił.

Radny PiS zwracał uwagę na szybkie tempo zbiórki podpisów oraz dużą aktywność wolontariuszy.

– Wszystkie te działania, które obserwujemy, począwszy od rozpoczęcia zbiórki podpisów, wolontariuszy, przygotowanych materiałów, to były oddolne działania – podkreślił.

Referendum rozstrzygnie się frekwencją

Drewnicki przypomniał, że aby referendum było ważne, do urn musi pójść ponad 158 tys. mieszkańców Krakowa. Jak ocenił, wynik może zależeć nawet od bieżących emocji i frekwencji.

– Pogoda może na to wpłynąć. Pamiętając, że Miszalski wygrał tylko pięcioma tysiącami głosów, tutaj być może również będzie ta przewaga bądź brak w bardzo małej ilości – powiedział.

Jednocześnie przyznał, że osiągnięcie wymaganej frekwencji będzie bardzo trudne.

– Potrzebujemy 20 tysięcy osób więcej niż głosowało na Miszalskiego i około 30 tysięcy więcej niż głosowało na jego przeciwnika dwa lata temu – zaznaczył.

„Miszalski wycofywał się rakiem”

Radny PiS przekonywał, że referendum wywołało nerwową reakcję władz Krakowa. Według niego prezydent miasta zaczął wycofywać się z części wcześniejszych decyzji dopiero pod presją mieszkańców. Chodziło m.in. o rozszerzenie strefy płatnego parkowania na niedziele, co wcześniej przegłosowała Rada Miasta Krakowa.

– Referendum już miało 40 tysięcy podpisów, a Miszalski stwierdzał, że jednak wycofa się z płatnej niedzieli – mówił.

Drewnicki porównywał działania prezydenta Krakowa do zmian wizerunkowych polityków Platformy Obywatelskiej w czasie kampanii wyborczych.

– To był mniej więcej podobny poziom absurdu i żenady – ocenił.

Krytyka „partyjno-medialnego Krakówka”

W trakcie rozmowy Michał Drewnicki odniósł się również do hasła pojawiającego się w materiałach referendalnych: „Nieuchronny zmierzch partyjno-medialnego Krakówka”. Jak podkreślał, organizatorzy referendum przekonują, że głosowanie jest próbą przełamania wieloletniego układu politycznego i medialnego w mieście.

Zdaniem radnego PiS mieszkańcy coraz częściej sprzeciwiają się sytuacji, w której – jak ocenił – „siła urzędu, propaganda i partyjne zaplecze” mają gwarantować utrzymanie władzy niezależnie od społecznych nastrojów.

Zarzuty o propagandę za publiczne pieniądze

W rozmowie pojawiły się także mocne oskarżenia pod adresem władz miasta dotyczące wykorzystywania miejskich środków do prowadzenia kampanii przeciw referendum.

– Co chwilę ma spotkanie z mieszkańcami w ramach działania urzędu. Wypuszcza potężną liczbę gazet miejskich za publiczne pieniądze. 220 tysięcy egzemplarzy jednego numeru gazety – mówił Drewnicki.

Polityk twierdził również, że w Krakowie pojawiły się anonimowe materiały promujące prezydenta.

– Takie anonimowe gazety od dwóch dni zalewają Kraków i skrzynki pocztowe w mieście. Nikt się do tego oficjalnie nie przyznaje – powiedział.

„Straszono ludzi PESEL-ami i hejtem”

Według radnego PiS początkom referendum towarzyszyła agresywna kampania przeciwko mieszkańcom podpisującym się pod inicjatywą.

– Zaczęli atakować mieszkańców, że to jest referendum nienawiści, że ci, co podpisują, to są hejterzy – mówił.

Jak dodał, pojawiały się również ostrzeżenia dotyczące przekazywania danych osobowych.

– Straszyli ludzi przed podawaniem PESEL-i i podpisywaniem tego wniosku, że komitet referendalny będzie brał kredyty na te dane – stwierdził.

To może być precedens na skalę ogólnopolską

Michał Drewnicki podkreślał, że ewentualne odwołanie Aleksandra Miszalskiego miałoby znaczenie nie tylko dla Krakowa, ale także dla innych dużych miast w Polsce.

– To będzie jedyny w Polsce tego typu przypadek chyba w historii najnowszej, gdzie uda się odwołać włodarza jednego z największych miast Polski – ocenił.

Jego zdaniem byłby to sygnał, że wieloletnie polityczne układy w samorządach mogą zostać przełamane.

– Mieszkańcy pokażą wtedy, że to już nie te czasy, gdzie tanią propagandą i siłą urzędu wszystko się załatwia – powiedział.

PiS jeszcze bez kandydata

Dopytywany o ewentualnego kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Krakowa w przypadku skutecznego referendum, Drewnicki przyznał, że decyzje jeszcze nie zapadły.

– My nie mamy jeszcze kandydata – zaznaczył.

Jak tłumaczył, rozmowy na ten temat mają rozpocząć się dopiero po referendum.

– Postanowiliśmy, że do tematu wrócimy dzień po referendum. Wtedy będziemy rozmawiali, kto tym kandydatem będzie – zapowiedział.

Przeczytaj więcej

Bańko: Prokuratura powinna się znaleźć w konstytucji
Bańko: Prokuratura powinna się znaleźć w konstytucji
Szpital Południowy. Piotr Semka: Kolejne nagrania mogą już nie szokować. „Ludzie się wyłączają”
Szpital Południowy. Piotr Semka: Kolejne nagrania mogą już nie szokować. „Ludzie się wyłączają”
Bryłka: Zełenski nie spodziewał się, że temat ludobójstwa na Wołyniu wywoła takie skutki
Bryłka: Zełenski nie spodziewał się, że temat ludobójstwa na Wołyniu wywoła takie skutki