Siedem miesięcy, które nie minęły
Urszula Dubejko, jedna z urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości zatrzymanych w 2024 roku, mówi, że po wyjściu z aresztu jej życie nie wróciło do stanu sprzed zatrzymania. W rozmowie z Radiem Wnet opisuje strach, niepewność, smutek i poczucie przytłoczenia, które zostały z nią po siedmiu miesiącach izolacji.
– Wiele bardzo się zmieniło. Z jednej strony czuję się trochę mądrzejsza o pewne rzeczy, ale też duży jest bagaż cierpienia, przytłoczenia tą całą sytuacją, niepewności, strachu i smutku – mówi Urszula Dubejko.
Najbardziej powracającym momentem jest dla niej poranek zatrzymania. Dubejko przyznaje, że do dziś nie potrafi spokojnie przechodzić przez godzinę, o której do jej drzwi zapukała ABW.
– Ciągle mi się śni więzienie, ciągle mi się śni sytuacja, kiedy ABW mnie zatrzymywało. Bardzo nie lubię godziny szóstej rano. Parę minut przed szóstą czasami po prostu budzę się i ciągle nie mogę przestać sprawdzać, czy już nie czekają – mówi była urzędniczka.





