W rządzie narasta napięcie wokół kwestii rejestracji związków jednopłciowych po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE. Podczas gdy część polityków zapowiada jego wdrażanie, w PSL słychać wyraźnie bardziej powściągliwy ton. Ireneusz Raś nie kryje sceptycyzmu wobec „szybkiej implementacji” i wskazuje na pierwszeństwo krajowych regulacji.
Prawo polskie powinno być pierwsze
Punktem zapalnym stały się słowa Marcina Kierwińskiego, który w mediach zapewniał, że nie ma blokady dla wdrażania wyroku TSUE dotyczącego rejestracji związków jednopłciowych. Ta deklaracja spotkała się z chłodną reakcją ze strony polityka PSL.
– Wydaje mi się, że to tak nie powinno wyglądać. Mamy swoje prawo i ta dyskusja musi odbyć się w Polsce – mówi Ireneusz Raś w rozmowie z Łukaszem Jankowskim.
Wiceminister sportu i turystyki podkreśla, że choć wyrok powinien być znany i analizowany, to decyzje w tej sprawie nie mogą być automatycznie narzucane.







