Wymiana objęła więcej niż jednego więźnia
Paweł Bobołowicz podkreślał na antenie Radia Wnet, że we wtorek w centrum uwagi znalazło się uwolnienie Andrzeja Poczobuta, ale sama operacja była znacznie szersza.
– Wiemy, że wczoraj doszło do wymiany, wymiany w formacie pięć osób za pięć osób. Oczywiście to, o czym mówimy i to, co wywołuje dla nas też największą radość, to informacja o uwolnieniu Andrzeja Poczobuta, ale warto, żebyśmy pamiętali, że na wolności znalazł się też ojciec Grzegorz Gaweł – mówił.
Dodał, że wśród uwolnionych był też polski przedsiębiorca, a także dwaj oficerowie mołdawskich służb specjalnych. Sama wymiana odbyła się na granicy polsko-białoruskiej.
W zamian wydano osoby związane z rosyjskimi i białoruskimi służbami
Jak relacjonował Bobołowicz, po stronie wydanej w ramach wymiany znaleźli się ludzie powiązani ze służbami Rosji i Białorusi. Najgłośniejszym nazwiskiem był rosyjski archeolog Aleksander Butiagin, którego Polska zatrzymała wcześniej na wniosek Ukrainy.
– Za polskiego dziennikarza, polskiego białoruskiego dziennikarza, działacza polskiej mniejszości na Białorusi, za polskiego zakonnika i za polskiego przedsiębiorcę, ale też za oficerów służb specjalnych mołdawskich Zachód, Polska oddała pięć osób związanych, wszystkich pracujących wprost na rzecz służb specjalnych Federacji Rosyjskiej i Białorusi – mówił.
W jego ocenie nie była to operacja, o której zdecydował wyłącznie Mińsk.
– Niewątpliwie Rosja zdecydowała o tym, że ta wymiana była możliwa. Stąd te osoby, które znalazły się na tej liście. To przecież są osoby, na których zależało Federacji Rosyjskiej, a nie reżimowi Łukaszenki – zaznaczył.






