Na wstępie chcemy wyraźnie zaznaczyć, że w niniejszej publikacji w jakimś zakresie poruszamy się blisko zagadnienia tajemnicy medycznej. Granica została tu jednak przekroczona wcześniej przez Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej”.
– Leki opisujemy w dalszej części tekstu, nie podając jednak nazwy. Oba działają na ośrodkowy układ nerwowy, jeden jest zaliczany do psychotropów, drugi ma charakter psycholeptyczny i przy przedawkowaniu jest groźny dla życia. Ich przyjmowanie, podobnie jak leczenie psychiatryczne, nie jest niczym wstydliwym i piętnującym. Ale starając się o dostęp do informacji niejawnych, nie można tego zataić – pisał dziennikarz „GW” w tekście rzekomo demaskującym kłamstwo Sławomira Cenckiewicza w postępowaniu sprawdzającym.
To nie my ujawniliśmy fakt korzystania przez Cenckiewicza z pomocy specjalisty. Skoro wiedza ta stała się już informacją publicznie znaną, uważamy, że interes publiczny wymaga sprostowania szeregu fałszów, które były kolportowane, choćby właśnie w cytowanej publikacji, ale przede wszystkim w stanowiskach wyrażanych przez organy państwa.
Geneza sprawy Cenckiewicza – ankieta bezpieczeństwa
Sprawa dostępu Sławomira Cenckiewicza, byłego już Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, do informacji niejawnych swój początek ma w tak zwanej ankiecie bezpieczeństwa wypełnianej przez osoby, które chcą mieć wgląd w tajne akta.
![[NEWS WNET] Znamy uzasadnienie wyroku NSA z 15 kwietnia ws. Cenckiewicza! Skala kompromitacji Tuska jest ogromna](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fpanel.wnet.fm%2Fwp-content%2Fuploads%2F2025%2F12%2FNSA.png&w=1920&q=75)





