Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Winnicki: PiS przez lata był prawicą, jaką chciał. Dziś musi odpowiedzieć, kim naprawdę jest

– PiS stoi przed takim problemem do określenia, jaką jest prawicą, jaką ma tożsamość – mówi w Radiu Wnet Robert Winnicki. W jego ocenie właśnie to, a nie sam personalny spór, jest dziś największym problemem partii Jarosława Kaczyńskiego.
Winnicki: PiS przez lata był prawicą, jaką chciał. Dziś musi odpowiedzieć, kim naprawdę jest

Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej, fot. x.com/PiS

Co dalej z Prawem i Sprawiedliwością?

Robert Winnicki ocenia, że po stronie Prawa i Sprawiedliwości trwa dziś proces znacznie głębszy niż tylko chwilowy spór personalny. W jego ocenie partia weszła w nową rzeczywistość, w której musi odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką prawicą chce być i kto ma ją prowadzić w kolejnych latach.

– Na pewno mamy do czynienia z całkowicie nową rzeczywistością. PiS przez kilkanaście lat był taką prawicą, jaką chciał. Miał ku temu środki, twarze, możliwości, nie miał konkurencji takiej, którą ja między innymi zakładałem w 2019 roku jako Konfederację. I dzisiaj PiS stoi przed takim problemem do określenia jednak jaką jest prawicą, jaką ma tożsamość – mówi Robert Winnicki.

Jak zaznacza, w samym PiS ścierają się dziś różne pomysły na przyszłość obozu. Jednym z nich jest projekt polityczny Mateusza Morawieckiego.

– Mateusz Morawiecki ma taki pomysł, że to on powinien być tym liderem. Co się znacznej części tego obozu nie podoba. Plus chce budować taką tożsamość jednak, powiedziałbym, bliską temu, z czym było Porozumienie Centrum na początku lat 90. Czyli prawica proeuropejska, może nie taka bardzo prounijna, ale jednak proeuropejska, raczej umiarkowana w takich emocjach, bardziej technokratyczna – mówi Winnicki.

„Po 2023 roku wszyscy zaczęli myśleć kategoriami: co po Kaczyńskim”

Winnicki wyraźnie wskazuje, że dzisiejszy spór w PiS nie dotyczy wyłącznie bieżących napięć, ale także pytania o sukcesję po Jarosławie Kaczyńskim.

– Jarosław Kaczyński jest bliżej 80-tki niż czegokolwiek innego. I wszyscy już zaczęli po 23. roku jednak myśleć tymi kategoriami: co po Kaczyńskim – mówi.

W jego ocenie właśnie ten proces uruchamia dziś kolejne napięcia i budowanie własnych pozycji przez najważniejszych polityków partii. Dlatego obecny etap nie powinien być odczytywany jako definitywne zakończenie konfliktu.

– Ten konflikt moim zdaniem został… Jarosław Kaczyński wczoraj po raz pierwszy chyba przyznał, że partia ma frakcję. Ta frakcja została zalegalizowana, że tak powiem. Nie możesz ich zwalczyć, to nadaj im autonomię. Mniej więcej na tej zasadzie – mówi Robert Winnicki.

Jednocześnie od razu zastrzega, że nie należy traktować tego jako trwałego rozejmu.

– Natomiast to nie jest koniec walki. To już po konferencji od razu panowie z jednej, drugiej frakcji rzucili sobie się do gardeł internetowo, w związku z czym to jest zaledwie jakiś etap, jakiś przystanek – podkreśla.

Morawiecki buduje własną pozycję

Winnicki nie ukrywa, że w jego ocenie Mateusz Morawiecki próbuje dziś wzmocnić własną pozycję w partii i zbudować sobie zaplecze na przyszłość. To właśnie temu ma służyć nowa aktywność wokół byłego premiera.

– Morawiecki zdał sobie sprawę z tego, że bez upodmiotowienia się w partii będzie ciągle ofiarą takich ataków ze strony swoich adwersarzy. Więc postanowił zbudować swoją silną frakcję po to, aby móc odpierać te zarzuty, aby mieć realną siłę do tego, aby odpowiadać na tego rodzaju ataki – mówi Winnicki.

Jego zdaniem obecny etap nie oznacza jeszcze próby wyjścia z PiS czy otwartego rozłamu, ale raczej budowę trwałej autonomii wewnątrz partii.

„Nie można przy każdym zgrzycie mówić o katastrofie”

W rozmowie pojawił się też temat reakcji komentatorów i mediów, które bardzo szybko zaczęły mówić o rozpadzie PiS. Winnicki podchodzi do tego ostrożniej.

– Nie jest tak, że przy każdym zgrzycie trzeba od razu mówić, że to jest koniec, katastrofa, klęska i rozpad – mówi.

Jego zdaniem polityka zawsze wiąże się z rywalizacją, a w tym przypadku dodatkowym paliwem są ambicje młodszych polityków, którzy chcą wejść wyżej.

– Młodzi politycy, którzy nie mają na koncie wielkich sukcesów, chcą wreszcie wejść do pierwszej ligi i zacząć walczyć o najwyższe cele. Przegrali wybory w Warszawie i Patryk Jaki, i Tobiasz Bocheński. Muszą się jakoś wykazać i chcą, aby starsi politycy, tacy jak Morawiecki, odeszli trochę w cień, bo są zająć ich miejsce. Nie jest to nic szczególnego w polityce. Tak to działa – mówi Winnicki.

PiS i nowy układ na prawicy

Były poseł Konfederacji patrzy na obecny kryzys PiS szerzej – jako element większego przemeblowania całej prawej strony sceny politycznej. Jego zdaniem partia Jarosława Kaczyńskiego nie ma już tej pozycji, jaką miała jeszcze kilka lat temu, gdy dominowała bez realnej konkurencji.

Dziś, jak mówi Winnicki, PiS musi zdefiniować się na nowo, bo obok niego funkcjonują już inne prawicowe środowiska, a sama partia nie może po prostu próbować być równocześnie wszystkim dla wszystkich.

– PiS stoi przed takim problemem do określenia jaką jest prawicą, jaką ma tożsamość, bo nie może być taką prawicą, chociaż trochę próbuje, jak Konfederacja czy Korona – mówi.

W jego ocenie obecne napięcia nie są więc jedynie sprawą personalną, ale częścią szerszej walki o przyszły kształt prawicy po erze bezdyskusyjnej dominacji Jarosława Kaczyńskiego. To dlatego, jak wynika z jego słów, obecne pojednawcze gesty nie zamykają sprawy, lecz jedynie przesuwają ją do kolejnego etapu.

Przeczytaj więcej

Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”