Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Ukraina wyprzedza Europę w wojnie dronów. Eksperci: Polska przesypia moment

Ukraina nie tylko broni się przed Rosją, ale zmienia sposób prowadzenia wojny i buduje nowe przewagi technologiczne – taki obraz wyłonił się z debaty w Klubie Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich w Radiu Wnet. Marek Budzisz, Piotr Nowak i Szczepan Ruman przekonywali, że Kijów coraz lepiej łączy innowację, dane i elastyczność państwa, podczas gdy Polska wciąż nie potrafi stworzyć równie sprawnego systemu.
Ukraina wyprzedza Europę w wojnie dronów. Eksperci: Polska przesypia moment

System przeciwdronowy APS/ fot. APS

Ukraina zmienia sposób walki

Debata w Klubie Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich w Radiu Wnet zaczęła się od pytania o to, jak z bliska wygląda technologiczna rewolucja na Ukrainie. Marek Budzisz przekonywał, że nie chodzi o jeden przełomowy wynalazek, ale o znacznie szerszą zmianę sposobu prowadzenia wojny i organizacji państwa pod presją frontu.

– Ta rewolucja technologiczna nie polega na tym, że Ukraińcy wymyślili jakieś całkowicie nowe, unikalne systemy uzbrojenia. Oni potrafili wykorzystać powszechnie dostępne elementy, często o cywilnym przeznaczeniu, i szybko skonfigurować z nich zdolności wojskowe. To właśnie tempo tej konfiguracji jest elementem tej rewolucji – tłumaczył Budzisz.

Jego zdaniem ta zmiana wykracza daleko poza same drony czy rakiety. Chodzi także o zamówienia wojskowe, przepływ informacji, sposób dowodzenia i o to, jak państwo potrafi reagować szybciej niż przeciwnik.

Ukraina wygrywa elastycznością i danymi

Budzisz próbował też odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ten model działa właśnie na Ukrainie. W jego ocenie kluczowe było ograniczenie urzędniczej ingerencji i wpuszczenie do sektora zbrojeniowego mechanizmów konkurencji, a przewaga zaczęła rodzić się z szybkości i użyteczności rozwiązań.

– Im mniej państwa, tym lepiej. Im bardziej zaangażowane są siły rynkowe, im mniej urzędnicy ingerują w to, co się dzieje w tym sektorze, tym paradoksalnie jest to skuteczniejsze. Wygrywa ten, kto przedstawia lepsze i bardziej użyteczne konstrukcje – ocenił.

Ekspert Strategy&Future podkreślał też, że wojna na Ukrainie tylko z zewnątrz wygląda jak wojna dronów. W jego ocenie to przede wszystkim wojna oparta na danych, bo kluczowe staje się zbieranie informacji, ich analiza i błyskawiczne przekazywanie na front.

– Wojna ukraińska to jest przede wszystkim wojna datacentryczna, czyli dane są tutaj głównym instrumentem budowania przewagi. Zdolność do zbierania tych danych, transmisji i odsyłania ich na pierwszą linię frontu ma dziś znaczenie podstawowe – mówił Budzisz.

Na poparcie tej tezy wskazywał, że na platformie Brave Ones zarejestrowanych jest około 1500 zespołów konstruktorskich. Jak zaznaczył, pracują tam często bardzo młodzi ludzie, którzy w warunkach wojny błyskawicznie przechodzą od pomysłu do gotowego rozwiązania.

Ukraina nie przetrwałaby bez Zachodu

Na inny wymiar wojny zwrócił uwagę Piotr Nowak. Jego zdaniem ukraiński wysiłek technologiczny i wojenny nie byłby możliwy bez pomocy finansowej płynącej z Zachodu, bo państwo ukraińskie funkcjonuje dziś dzięki zewnętrznemu wsparciu.

– Całe państwo funkcjonuje tylko i wyłącznie dzięki pomocy Zachodu. To może być od 40 do 60 miliardów euro rocznie i bez pomocy zewnętrznej niestety to by się załamało – ocenił Nowak.

Jednocześnie zaznaczył, że Ukraina nie walczy wyłącznie o siebie. W jego ocenie to właśnie jej opór sprawia, że reszta regionu nie musi dziś prowadzić wojny z Rosją na własnym terytorium.

Nowak przyznał też, że w niektórych obszarach technologicznych Ukraina już dziś wyprzedza Polskę. Wskazywał na bankowość i rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, gdzie ukraińskie firmy mają według niego większą dynamikę i odwagę we wdrażaniu nowości.

– Jak rozmawiam z osobami z sektora technologii bankowej, to często słyszę, że firmy polskie są słabsze od ukraińskich, jeśli chodzi o zastosowanie sztucznej inteligencji i innowacyjnych metod – zauważył Nowak.

Polska przegrywa z własnym systemem

Z debaty wyłonił się mocny zarzut, że Polska nie potrafi wykorzystać momentu i wejść głębiej we współpracę z ukraińskim sektorem zbrojeniowym. Marek Budzisz przywołał przykład firmy Firepoint, która chciała budować w Polsce zaplecze logistyczne i produkcyjne, ale po polskiej stronie zabrakło sprawczości.

– We wrześniu 2024 właściciel tej firmy był w Polsce, był w Ministerstwie Obrony i chciał zbudować tutaj centrum logistyczne, a następnie centrum produkcji. Ale nie spotkał się z zainteresowaniem polskiego rządu. Dzisiaj nasza pozycja negocjacyjna jest znacznie gorsza niż w roku 2024 – mówił Budzisz.

Jego zdaniem Polska sama pozwoliła się wyprzedzić Holandii, Niemcom czy państwom skandynawskim. To w jego ocenie symbol nie tylko administracyjnej nieskuteczności, ale przede wszystkim braku myślenia strategicznego.

Bardzo ostro polski model opisywał też Szczepan Ruman, który wcześniej pracował w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. W jego opinii system, w którym ministerstwo nadzoruje i jednocześnie zamawia u podległej sobie spółki, jest po prostu wadliwy.

– Ten system, w którym spółka dostarczająca uzbrojenie podlega de facto pod MON i ten sam minister, który zamawia, nadzoruje dostarczającego, to jest po prostu system patologiczny. Bardzo często potrzeby Polskiej Grupy Zbrojeniowej mają prymat nad potrzebami państwa – ocenił Ruman.

Według niego dopóki ten model się nie zmieni, innowacyjne prywatne firmy będą miały ograniczony dostęp do zamówień zbrojeniowych. A to oznacza, że Polska będzie raczej odbiorcą cudzych rozwiązań niż miejscem, gdzie powstają własne przewagi.

Ukraina staje się dawcą bezpieczeństwa

Jedna z najmocniejszych tez tej debaty padła właśnie ze strony Szczepana Rumana. Jego zdaniem Ukraina przestaje być wyłącznie krajem, który bierze pomoc i bezpieczeństwo od Zachodu, a zaczyna sama eksportować kompetencje bezpieczeństwa do innych regionów świata.

– Ukraina de facto stała się dawcą bezpieczeństwa. Nagle się okazuje, że dla państw Zatoki Perskiej Ukraina może być dawcą bezpieczeństwa i zaczyna grać w globalnej geopolityce powyżej swojej wagi – przekonywał Ruman.

Rozwijając ten wątek, mówił o ukraińskich kompetencjach antydronowych, aktywności poza własnym terytorium i rosnącej roli Kijowa w nowym układzie bezpieczeństwa. Jego zdaniem właśnie tam tworzy się dziś nowa rzeczywistość, podczas gdy Polska i część Europy próbują jeszcze bronić starego porządku.

– Ci, którzy są aktywni, tworzą nową rzeczywistość, a my jesteśmy w grupie pasywnych, bardzo przywiązanych do starej rzeczywistości i próbujemy jej bronić. A to jest niemożliwe – ocenił.

Premier może więcej, niż mówi

Piotr Nowak próbował spojrzeć na problem szerzej, z perspektywy działania całego państwa. W jego ocenie recepty na wiele polskich słabości są znane, a podstawowym problemem nie jest brak wiedzy, lecz brak politycznej woli do działania.

– W Polsce jedyną osobą, która realnie może dokonać tych wszystkich zmian, jest premier. Nie ma czegoś takiego, że premier mówi: ja tego nie mogę. Jeżeli chciałby przeprowadzić reformę służb specjalnych, może ją zrobić. Jeżeli chciałby przyciągać inwestorów i mieć kompetentnych ministrów, może to mieć – przekonywał Nowak.

Doradca prezydenta zaznaczył, że część reform wymaga więcej niż jednej kadencji, ale właśnie dlatego potrzebne jest rozpoczęcie procesu, a nie jego odkładanie. W jego ocenie problemem Polski jest dziś przede wszystkim brak decyzji, a nie brak narzędzi.

Polaryzacja blokuje modernizację

Marek Budzisz przesunął rozmowę jeszcze szerzej, w stronę mechaniki państwa i polityki. W jego ocenie podstawowym problemem nie jest już tylko brak konkretnej reformy, ale model sporu politycznego, który zaczął blokować zdolność do długofalowego działania.

– Kończy się epoka, w której bezpiecznie można było ćwiczyć demokrację polegającą na polaryzowaniu dwóch głównych sił politycznych, a wchodzimy w epokę solidaryzmu politycznego. Im bardziej będziemy zwarci i gotowi do odbudowy wspólnoty, tym większe będą nasze szanse – ocenił Budzisz.

Jego zdaniem świat wokół Polski wszedł już w okres długiej destabilizacji, a to oznacza, że państwo nie może dalej funkcjonować tak, jakby otoczenie zewnętrzne było spokojne i przewidywalne. Bez odbudowy zdolności wspólnego działania nie uda się ani modernizować państwa, ani wzmacniać bezpieczeństwa.

Polska zostawia pustkę na Wschodzie

W końcowej części rozmowy pojawił się także wątek polityki wschodniej szerzej niż tylko wobec Ukrainy. Budzisz mówił, że Polska przez lata zostawiała pustą przestrzeń wobec swoich sąsiadów, a tam, gdzie nie działało państwo polskie, wchodzili inni gracze.

– Tam, gdzie nie działa nasze państwo, tam działają inne państwa. Mamy mieć pretensje do Niemców, że realizują swoje interesy? Miejmy pretensje do siebie, że my nie realizujemy naszych interesów – zauważył Budzisz.

Rozwijając ten temat, mówił o Białorusi, o braku własnych instytucji analitycznych i edukacyjnych oraz o tym, że Polska zbyt często reaguje dopiero wtedy, gdy przestrzeń została już zajęta przez innych.

Wojna potrwa dłużej, niż chcemy

Na koniec uczestnicy debaty zgodzili się co do jednego: Polska musi przygotować się na dłuższy okres niestabilności. Budzisz, powołując się także na rosyjskich ekspertów, mówił, że nowy porządek może stabilizować się jeszcze przez dekadę albo dłużej, co oznacza większe ryzyko, większe koszty i trudniejsze decyzje dla całego regionu.

– Nie można wykluczyć, że kolejne pokolenie Polaków będzie żyło w zdestabilizowanym otoczeniu, a nie w stabilnym. To jest ta zasadnicza różnica – ocenił Budzisz.

Ta teza dobrze spinała całą debatę. Ukraina była w niej nie tylko tematem wojennym, ale także lustrem, w którym odbijają się słabości i zaniedbania Polski.

Przeczytaj więcej

Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje