Donald Tusk coraz wyraźniej buduje swoją polityczną narrację w kontrze do Karola Nawrockiego, a nie – jak przez lata – do Prawa i Sprawiedliwości czy Jarosława Kaczyńskiego. To przesunięcie nie jest przypadkowe, lecz wynika z chłodnej kalkulacji politycznej.
Zmiana była widoczna choćby przy okazji głośnego spotkania z Emmanuelem Macronem w Gdańsku. Przekaz był prosty: premier zajmuje się wielką polityką i relacjami międzynarodowymi, podczas gdy prezydent pozostaje na drugim planie.
– Kiedy Donald Tusk zajmuje się ważnymi spotkaniami i ważnymi sprawami, to co robi prezydent? Zajmuje się czymś nieistotnym – wskazuje Kamila Baranowska. – I znów wkracza ta polaryzacja, ale nie z Prawem i Sprawiedliwości, tylko właśnie z prezydentem – dodaje.






