Świebodzin jest miasteczkiem jak z wiersza Andrzeja Bursy. Znany z gigantycznej figury Chrystusa, ale zanim ta stanęła i zaczęła wzbudzać w przejeżdżających skojarzenia z brazylijską metropolią, w sądzie tego miasta orzekał prawniczy superman, który na co dzień nie różnił się niczym od swoich kolegów. Miał niespełna trzydzieści lat, przeskakiwał stopnie schodów kariery dużymi susami, osiągając funkcję wiceprezesa Sądu Rejonowego w Świebodzinie. Nie kalkulując, gdy fala Solidarności zalewała Polskę, Hubert Błaszczyk zaangażował się w działalność NSZZ Solidarność.
Areszt, więzienie i wydalenie z zawodu
We wrześniu 1980 r. został członkiem Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność przy Sądzie Wojewódzkim w Zielonej Górze, w kolejnym roku pełnił rolę doradcy prawnego Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej Solidarność w Świebodzinie. Po wprowadzeniu stanu wojennego odmówił podpisania deklaracji lojalności, jednocześnie nie zaprzestał działalności opozycyjnej. W okresie styczeń – marzec 1982 r. należał do organizacji Podziemie NSZZ Solidarność Ziemi Świebodzińskiej, zajmującej się drukowaniem i kolportażem pism zabronionych przez komunistyczną dyktaturę.
W kwietniu 1982 r. sędzia Hubert Błaszczyk został tymczasowo aresztowany. Wyrokiem Sądu Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu z dnia 17 czerwca 1982 r. został skazany na karę czterech lat pozbawienia wolności i karę dodatkową pozbawienia praw publicznych w wymiarze trzech lat. Pismem z dnia 28 czerwca 1982 r. ówczesny Minister Sprawiedliwości poinformował sędziego Huberta Błaszczyka, że w związku z prawomocnym skazaniem go wyrokiem w sprawie o sygnaturze akt SoW. 508/82 na mocy art. 116 paragraf 2 prawa o ustroju sądów powszechnych, wydala go ze służby. Karę pozbawienia wolności odbywał do dnia 2 września 1983 r., kiedy został objęty amnestią.
Rehabilitacja, ale nie do końca
W dniu 31 maja 1994 r. Sąd Najwyższy Izba Wojskowa na skutek rewizji nadzwyczajnej wniesionej przez Naczelnego Prokuratora Wojskowego uniewinnił sędziego Huberta Błaszczyka od zarzutów objętych wyrokiem stanowiącym podstawę do wydalenia ze służby przez komunistycznego Ministra Sprawiedliwości. Wcześniej jednak, w 1987 r. sędzia Hubert Błaszczyk wraz z rodziną wyemigrował do Australii osiedlając się w Sydney. I na co były mu studia prawnicze na elitarnym Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu i aplikacja i zaangażowanie w pracę, skoro na życie zarabiał teraz jako robotnik budowlany? Bąble na dłoniach od ściskania młotka trzeba było przekłuwać co niedzielę, sędzia Hubert Błaszczyk zaczął życie od nowa, daleko od kraju, o którego przyszłość zawalczył bezkompromisową postawą. Szczęściem była praca w fabryce, gdy dostał taką propozycję, odszedł z budowy; tak… sędzia pracował w fabryce, kiedy jego rówieśnik Józef Iwulski orzekający w stanie wojennym, skazujący na 3 lata więzienia młodego mężczyznę za kolportaż ulotek, w nowonarodzonej Polsce w 1990 r. został sędzią Sądu Najwyższego.




