Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

[NEWS WNET] Skandal w warszawskim sądzie. Spór o status sędziego wstrzymuje sprawiedliwość dla opozycjonisty z PRL

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Mirosława Chyr zasądziła kwotę ok. 300 tys. złotych rekompensaty dla mężczyzny, który za działalność opozycyjną w latach 80. spędził łącznie niemal 3 lata w zakładach karnych. Ale 67-latek na razie może pomarzyć o sprawiedliwości. Prokuratura zaskarżyła wyrok z uwagi na zbyt wysoką kwotę zadośćuczynienia, a trzy sędzie z Sądu Apelacyjnego w Warszawie uchyliły wyrok i cofnęły sprawę do ponownego rozpoznania z uwagi na... status sędzi Mirosławy Chyr, powołanej po 2017 r.
[NEWS WNET] Skandal w warszawskim sądzie. Spór o status sędziego wstrzymuje sprawiedliwość dla opozycjonisty z PRL

Sąd Apelacyjny w Warszawie/ fot. Jakub Pilarek

Radio Wnet dotarło do kolejnego przykładu skandalicznego uchylenia wyroku z uwagi na rzekomo niewłaściwy status sędziego. Tym razem w roli tropiących rzekomych „neosędziów” znalazły się trzy sędzie Sądu Apelacyjnego w Warszawie: Ewa Leszczyńska-Furtak, Dorota Tyrała i Anna Wielgolewska.

Kobiety orzekły w sposób, który jeszcze kilka lat temu nie mieściłby się nikomu w głowie. Uchyliły bowiem wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie dotyczący 67-letniego opozycjonisty z lat 80. ubiegłego wieku, uznając, że kwotę blisko 300 tys. złotych rekompensaty przyznała mu „neosędzia”. Tym samym starszy człowiek, który liczył na sprawiedliwość za krzywdy ze strony państwa, którego grzechy III RP wzięła na siebie w wymiarze prawnym, czyli Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, znów musi borykać się z aparatem państwa.

Nie podajemy nazwiska mężczyzny, bo nie wiemy, czy by sobie tego życzył. Nie udało nam się z nim skontaktować. Nie jest osobą zapomnianą, choćby z tego powodu, że po upadku komunizmu został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Tym niemniej w wymiarze rozpoznawalności medialnej, jest osobą prywatną.

Odwaga w stanie wojennym

Jego biografia jest jednak godna przytoczenia, bo to historia człowieka odważnego i charakternego. Komunistyczny aparat represji dopadł bohatera naszego tekstu, gdy w stanie wojennym, jako student filozofii rozlepiał z kolegami ulotki. Wszczęto wobec niego śledztwo z art. 48 ust. 1 i 2 Dekretu z 13 grudnia 1981 r. o stanie wojennym, w zbiegu z art. 271 § 1 i art. 273 § 1 i 2 ówczesnego kodeksu karnego.

Ulotkowa „zbrodnia” wystarczyła, by oprawcy w togach zasądzili młodemu człowiekowi najpierw 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności, a następnie po rewizji 2 lata i 6 miesięcy (wojskowy prokurator domagał się 6 lat). Nie pomogło przyzwoite, trzeba przyznać, wstawianie się władz Uniwersytetu Warszawskiego, w tym wykładowców, którzy sami byli zaangażowani w aparat PRL.

Zbigniew Kapiński: Nie można stać z boku wobec prób dewastowania wymiaru sprawiedliwości
Zbigniew Kapiński: Nie można stać z boku wobec prób dewastowania wymiaru sprawiedliwości

Sędzia Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński, który ubiega się o urząd I Prezesa SN, w Poranku Wnet wyraża gotowość sprzeci…

Finalnie mężczyzna opuścił zakład karny w marcu 1983 roku. W ciągu kilkunastu miesięcy najpierw w areszcie, a później w więzieniu komuniści nie złamali go. W miarę możliwości kontynuował studia w celi więziennej, dzięki poparciu władz jego wydziału zdawał nawet w izolacji egzaminy.

Jako osadzony opinię miał zdecydowanie złą. Czyli – zachowywał się jak należało. Stosował głodówki, domagając się statusu więźnia politycznego. Najdłuższa trwała 18 dni, podczas których waga mężczyzny spadła z 70 do 50 kg. Był wówczas przymusowo dokarmiany.

Wielokrotnie był karany dyscyplinarnie, między innymi za wywieszanie na ścianie celi solidarnościowych ulotek. Zdarzało mu się również wyzywać „czerwonego” komendanta zakładu karnego.

Nie stracił serca do walki

Osobiście nigdy nie złożył wniosku o ułaskawienie, zrobiły to jednak władze uczelni. Sądy wszystkich instancji odrzuciły ten wniosek. Sąd Najwyższy 12 stycznia 1983 r. wskazał, że mężczyzna wyjątkowo nagannie sprawował się podczas odbywania kary. Nie okazywał żadnej skruchy i w ocenie komunistów w togach nie dawał żadnych gwarancji, że w przyszłości będzie przestrzegał porządku prawnego.

Dopiero Rada Państwa uchwałą z 25 maja 1983 roku skorzystała z prawa łaski i zwolniła skazanego z obowiązku odbycia reszty kary.

Sąd Najwyższy miał rację względem naszego bohatera, bo 22 kwietnia 1985 r. w jego mieszkaniu dokonano przeszukania, w trakcie którego znaleziono ulotki i broszury antykomunistyczne. Mężczyzna znów został tymczasowo aresztowany, a następnie skazany na 3 lata więzienia. Wyszedł z niego jednak we wrześniu 1986 r.

Dlaczego KRS nie jest nielegalna. Vademecum w punktach dla opornych
Dlaczego KRS nie jest nielegalna. Vademecum w punktach dla opornych

Teza o istnieniu „neoKRS”, czyli nielegalnej wersji Krajowej Rady Sądownictwa zatruła debatę publiczną. Tymczasem fakty …

W 1995 roku prof. Adam Strzembosz wniósł o zmianę wyroków, w tym między innymi wobec bohatera naszej publikacji. I wyrokiem z 19 grudnia 1995 roku Sąd Najwyższy uniewinnił opozycjonistę. W następnych latach uzyskał on pewne kwoty odszkodowania i zadośćuczynienia, jednak uznał on je za niesatysfakcjonujące i podjął próbę uzyskania bardziej korzystnego wyroku.

Mirosława Chyr orzeka 300 tys. zł

W ten sposób trafił przed oblicze sędzi Sądu Okręgowego w Warszawie Mirosławy Chyr. To była prokuratorka, która wystartowała w konkursie przed KRS i otrzymała tytuł sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie. Jest faktem, że kariera sędzi była szybka. Objęła stanowisko Przewodniczącej VIII Wydziału Karnego, co standardowo nie dzieje się zazwyczaj na początku ścieżki w sądzie, co bardzo nie spodobało się „starym” sędziom. Media nigdy jednak nie donosiły o żadnej kompromitacji prawniczki. Z uwagi na to, że była wśród stada wilków, nie ulega wątpliwości, iż gdyby źle wykonywała swoje obowiązki, lewicowo-liberalne media w mig wykorzystałyby to do ataku. Wszystko więc wskazuje na to, że w tym przypadku KRS postawiła na właściwego konia, kierując wniosek o nominację Mirosławy Chyr do prezydenta Andrzeja Dudy.

W postępowaniu prowadzonym przez sędzię Chyr opozycjonista wnosił o przyznanie mu kwoty ponad pół miliona złotych. Wszystkie jego argumenty, dotyczące sytuacji osobistej nie przekonały sędzi, jednak te, które uznała, wystarczyły, by orzekła dla niego kwotę 268 864 złotych tytułem zadośćuczynienia oraz 16 620 złotych odszkodowania.

Apelacja prokuratora

Na nieszczęście opozycjonisty apelację od wyroku skierował prokurator, uznając, że przyznana kwota jest zbyt wysoka. To ciekawe, bo w najgłośniejszej w ostatnich latach sprawie tego typu w 2025 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie po apelacji prokuratora przyznał kwotę 1,28 mln zł za represje stalinowskie potomkom Anny Jakubowskiej „Paulince”. Kobieta spędziła w stalinowskim więzieniu 6 lat. Wcześniej w toku bojów rodziny z prokuraturą sąd orzekł kwotę rekompensaty na poziomie astronomicznych 9 mln złotych.

W tym kontekście kwota ok. 100 tys. złotych dla bohatera naszego tekstu, której domagał się prokurator, wydawała się być mocno zaniżona. W końcu w sumie spędził on w zakładach karnych prawie 3 lata.

Obsesja „neosędziowska”

Apelacja prokuratora trafiła do trójkowego zawodowego składu sędzi Ewa Leszczyńska-Furtak, Dorota Tyrała i Anna Wielgolewska, które, jak już powyżej wspomniano, 16 marca 2026 roku uchyliły wyrok, uznając, że wydała go „neosędzia”. Uzasadnienie tego orzeczenia pokazuje jak w soczewce, czym stał się bodnarowsko-żurkowski wymiar sprawiedliwości.

Oto bowiem na około 20 stronach uzasadnienia prawniczki rozpisują się o orzecznictwie TSUE, ETPCz i lokalnych występach „europejskich” sędziów, o rozmaitych „zbrodniach” w karierze zawodowej Mirosławy Chyr, by wreszcie w jednym akapicie napomknąć coś o starszym człowieku, który przyszedł do sądu po sprawiedliwość. I został odprawiony z kwitkiem.

Argumenty, do których odnoszą się sędzie Furtak-Leszczyńska, Tyrała i Wielgolewska momentami po prostu zapierają dech w piersiach. Wytykają na przykład, że Mirosława Chyr jako prokurator znalazła się w raporcie „Królowie życia” stowarzyszenia prokuratorów Lex Super Omnia. W ramach swoich rozważań wypowiadają oceny rażące sprzeczne ze stanem prawnym. Na przykład żyrują pogląd, jakoby Adam Bodnar skutecznie odwołał z funkcji Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Piotra Schaba, podczas gdy zgodnie z ustawą jego kadencja nie mogła być skrócona.

Sąd dyscyplinarny nie widzi szans na wydalenie z zawodu ZPG Michała Ostrowskiego. To może być szok dla Silnych Razem!
Sąd dyscyplinarny nie widzi szans na wydalenie z zawodu ZPG Michała Ostrowskiego. To może być szok dla Silnych Razem!

Radio Wnet zapoznało się z uzasadnieniem decyzji Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym o nieprzedłużeniu okr…

Sędzia Mirosław Chyr to jeden z największych „fighterów” w polskim wymiarze sprawiedliwości, acz niemal nikt o tym nie wie. Jako jedyna odmówiła orzekania w tzw. getcie sędziowskim, stworzonym dla rzekomych „neosędziów”, pod kierownictwem prezesa warszawskiego oddziału Iustitia. Ma za to postępowanie dyscyplinarne, w którym, przynajmniej teoretycznie, może zostać wydalona z zawodu pod pozorem odmowy orzekania.

Jednak to nie sędzia Chyr jest główną postacią w tej historii. To opowieść o skrzywdzonym przez komunizm mężczyźnie, który dziś znowu został upokorzony przez własne państwo. Trudno bowiem inaczej ocenić zmuszenie starszego człowieka do ponownego brnięcia przez odmęty polskiego sądownictwa, które stało się już karykaturą wymiaru sprawiedliwości.

Przeczytaj więcej

Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”