Wiktor Orban odchodzi po szesnastu latach, kończąc epokę, która trwała dłużej niż rządy Angeli Merkel, ale nadzieje Berlina na gwałtowny zwrot akcji mogą okazać się przedwczesną naiwnością.
Berlin świętuje przedwcześnie
Niemiecki rząd, ustami rzecznika Stefana Korneliusa, pospieszył z entuzjastycznym, niemal bezkrytycznym poparciem dla zmiany władzy, wietrząc w tym szansę na skuteczniejszą realizację własnych, imperialnych niemal ambicji gospodarczych. To rzadko spotykany w dyplomacji pokaz radości z wyniku wyborów w innym kraju, który odsłania brutalną prawdę: Niemcy nie szukają partnera, lecz przełożenia dla swoich interesów. Jednak Peter Magyar, który ma być twarzą nowych Węgier, wcale nie zamierza rzucać się Berlinowi w ramiona z pieśnią uwielbienia na ustach.

Péter Magyar nie wygrał na Węgrzech dlatego, że zaproponował całkowicie nowy kierunek. Jak ocenia Grzegorz Górny, uderzy…
Kontynuacja zamiast rewolucji




