Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Jankowski o konflikcie w PiS: podział stał się faktem, Morawiecki nie chce się cofnąć

– Proces dekompozycji czy rozpadu Prawa i Sprawiedliwości przyspieszył i to w sposób wyraźny – ocenia Łukasz Jankowski. Według relacji dziennikarza konflikt wokół Mateusza Morawieckiego wszedł w nową fazę, a podział w PiS przestał być już wyłącznie zakulisowym sporem.
Jankowski o konflikcie w PiS: podział stał się faktem, Morawiecki nie chce się cofnąć

Mateusz Morawiecki/ fot. Jakub Węgrzyn

Rozwój Plus zaostrzył konflikt w PiS

Łukasz Jankowski nie ma wątpliwości, że ostatnie wydarzenia przyspieszyły proces, który od dawna narastał wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. W jego ocenie założenie przez Mateusza Morawieckiego stowarzyszenia Rozwój Plus uruchomiło reakcję, która ostatecznie wyciągnęła wewnętrzny spór na powierzchnię.

Wydaje się, że proces dekompozycji czy rozpadu Prawa i Sprawiedliwości przyspieszył i to w sposób wyraźny wczoraj. Wszystko zaczęło się dwa dni temu, 15 kwietnia, kiedy na ulicy Lwowskiej założono Stowarzyszenie Rozwój Plus – mówi Łukasz Jankowski.

Dziennikarz zaznacza, że po tym spotkaniu niemal od razu było jasne, że w partii musi pojawić się odpowiedź. Wielu polityków spodziewało się szybkiej i mocnej reakcji ze strony kierownictwa PiS.

– Było prawie jasne, że to wywoła jakąś reakcję Prawa i Sprawiedliwości. Wielu spodziewało się, że ona nastąpi już dnia następnego, o godzinie 11, 12, 13. Wielu osób uważało, że to będzie ten moment, kiedy prezes powie, co o tym myśli – relacjonuje.

Pierwsza reakcja pokazała słabość

Pierwsze publiczne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego nie zostało jednak odebrane jako pokaz siły. Jak opisuje Jankowski, w rozmowach z politykami krytycznymi wobec Mateusza Morawieckiego pojawiało się raczej poczucie bezradności wobec rosnącej pozycji byłego premiera.

– Prezes wyszedł i powiedział, że prosi o wspieranie partii politycznej finansowo, bo PiS mimo wyroków sądu faktycznie cały czas ma wstrzymaną subwencję. I wiele osób uznało, że ta konferencja o 13.00 pokazuje słabość Prawa i Sprawiedliwości, że Jarosław Kaczyński pogodził się z tym, że w jego partii są równi i równiejsi, pogodził się z tym, że Mateusz Morawiecki i jego grupa funkcjonują w PiS-ie na innych, specjalnych zasadach – mówi Łukasz Jankowski.

W tle tego obrazu pojawiało się przekonanie, że były premier zbudował pozycję na tyle silną, iż nie da się już łatwo ograniczyć jego wpływów.

– Kiedy się rozmawiało wówczas z politykami, którzy nie są przychylni byłemu premierowi, to dało się odczuć pewne wycofanie, poczucie pewnej porażki, że Mateusz Morawiecki okazał się bardzo silny, zbyt silny, żeby jego wpływy ograniczyć – dodaje.

Uchwała wobec Morawieckiego była od początku

Późniejsze spotkanie prezydium Komitetu Politycznego PiS miało już zupełnie inny ciężar. Jankowski podkreśla, że wokół jego przebiegu nadal krąży wiele sprzecznych wersji, ale sam zasadniczy sens wydarzeń wydaje się już dobrze rozpoznany.

– Wiele jest sprzecznych wersji, jak to spotkanie wyglądało. Cały czas zbieramy szczegóły, żeby odtworzyć krok po kroku, co się właściwie wydarzyło, ale zarys wydaje się, że mamy zweryfikowany – mówi.

Najważniejsze w jego relacji jest to, że twarde stanowisko wobec stowarzyszenia Morawieckiego miało pojawić się od razu, a nie dopiero pod koniec rozmów.

– Propozycja czy postulat, aby przyjąć stanowisko, że stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego ma się de facto rozwiązać, że nie można być i w PiS-ie, i w stowarzyszeniu, pojawiła się zaraz na początku. Nie jest tak, że tego typu uchwałę przedstawiono i przegłosowano, kiedy Mateusz Morawiecki wyjechał do Telewizji Republika na wywiad. Od początku było to postawione i Mateusz Morawiecki znał treść tej uchwały – relacjonuje Jankowski.

Morawiecki nie zamierzał ustąpić

W opisie Jankowskiego były premier od początku miał prezentować twarde stanowisko. Nie chodziło więc o próbę przeczekania sporu, ale o świadome trwanie przy własnym projekcie.

– Tutaj relacje są rozbieżne, chociaż przeważają głosy, że twardo mówił, że się nie wycofa, że ma własny plan i że nie zamierza przystać na tego typu dyktat czy propozycję, że powołać można Radę Ekspertów i że on będzie w tym współdziałał, że ma pracować na rzecz partii, ale potrzebne jest też to ciało, żeby łowić nowy elektorat – mówi Łukasz Jankowski.

To właśnie w tym miejscu miał pojawić się też pomysł politycznej ugody. Według relacji dziennikarza Przemysław Czarnek próbował jeszcze doprowadzić do symbolicznego pokazania jedności.

Przemysław Czarnek miał wystąpić z propozycją pewnej ugody. Nie jestem w stanie Państwu jej treści dokładnie przedstawić, bo to są sprzeczne relacje, ale zaproponował, żeby po tej radzie wyszedł on jako kandydat na premiera i Mateusz Morawiecki wspólnie przed kamery, żeby pokazać jedność – mówi.

Morawiecki tej propozycji nie przyjął, a to mogło przesądzić o dalszym przebiegu spotkania.

– Mateusz Morawiecki miał odpowiedzieć, że nie widzi takiej potrzeby, że nie chce i że w takiej demonstracji jedności nie weźmie udziału. I to zdaje się był dość kluczowy moment tego spotkania – relacjonuje Jankowski.

Po konferencji Bochenka zaczął się etap otwarty

Zdaniem Jankowskiego późniejsze wystąpienie Rafała Bochenka zmieniło charakter całego konfliktu. To, co wcześniej było przedmiotem wewnętrznych napięć i przecieków, zostało nazwane publicznie i postawione w formule politycznego ultimatum.

– Po tym, co się stało, że w trakcie wywiadu w Telewizji Republika wyszedł Rafał Bochenek i powiedział, że w zasadzie albo stowarzyszenie, albo partia, reakcja byłego premiera była raczej skonsternowana i nie miał twardej, jasnej odpowiedzi – mówi Jankowski.

Jednocześnie sam dziennikarz nie ma wątpliwości, że od tego momentu nie chodzi już o tonowanie sporu, ale o wyjście na otwartą polityczną pozycję.

– Rozpoczyna się teraz otwarta gra, kto wyjdzie, a kto nie wyjdzie. Jak się rozmawia z politykami jednej i drugiej strony, to w zasadzie już tak jakby klamka zapadła, że mamy podział Prawa i Sprawiedliwości – mówi.

I stawia jeszcze mocniejszą diagnozę:

– Podział przedwczoraj i wczoraj wieczorem stał się faktem. Teraz wszyscy liczą szable – podkreśla Łukasz Jankowski.

W PiS trwa liczenie ludzi i wpływów

W tej fazie konfliktu najważniejsze staje się już nie samo stanowisko kierownictwa, ale realne pytanie o to, ilu parlamentarzystów rzeczywiście pójdzie za Morawieckim. Jankowski opisuje atmosferę wzajemnego sprawdzania siły i oczekiwania, czy któraś ze stron jeszcze ustąpi.

– Oczywiście niektórzy jeszcze liczą, że to jest takie przyciąganie liny, że w którymś momencie jakaś strona pęknie, mówiąc kolokwialnie. Albo prezes Kaczyński uzna, że strata dwudziestu kilku, być może więcej posłów i Mateusza Morawieckiego to jest za dużo, a być może jest tak, że Mateusz Morawiecki uzna, że nie ma aż takiego poparcia – relacjonuje.

Z drugiej strony nawet krytycy byłego premiera mają – według Jankowskiego – świadomość, że jego zaplecze jest realne i politycznie odczuwalne.

Nawet tam, wśród największych krytyków działań Mateusza Morawieckiego, nie ma wątpliwości, że były premier ma te dwadzieścia kilka mandatów czy szabel w Sejmie po swojej stronie na twardo i że jeżeli wyjdzie, a wydaje się, że już wychodzi, to założy własny klub poselski w Sejmie – mówi.

W tle jest już projekt nowej siły

Relacja Jankowskiego pokazuje, że po stronie zwolenników Morawieckiego nie chodzi już wyłącznie o obronę pozycji w PiS. Widać tam również myślenie o tym, co dalej, jeśli polityczne rozstanie stanie się faktem.

– Jak będzie dwudziestu kilku, to będzie to klub, który trudno będzie rozerwać, trudno będzie naruszyć, więc będzie ta nowa siła w polskim parlamencie, w polskim Sejmie się pojawi i wszystko na to w tej chwili wskazuje – mówi.

W tym kontekście pojawiają się też nazwiska i środowiska, które mogłyby włączyć się do nowego projektu, zwłaszcza wokół sprawy CPK.

Rozmowy z PSL już się odbyły

Jednym z najmocniejszych wątków tej układanki są sygnały o kontaktach Mateusza Morawieckiego z PSL. Jankowski wyraźnie zastrzega, że nie ma tu jeszcze mowy o gotowym porozumieniu czy dopiętym projekcie politycznym, ale same rozmowy miały już się odbyć.

– Nikt już nie ukrywa, że jakieś rozmowy Mateusza Morawieckiego z PSL-em trwają. Wedle moich informacji nie jest tak, że Mateusz Morawiecki jest już ułożony i że już ma gotowy projekt, szyld i nawet nazwę projektu z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Tak nie jest. Ale rozmowy wstępne się odbyły – mówi Łukasz Jankowski.

To ważny sygnał, bo pokazuje, że rozgrywka nie kończy się na samym sporze wewnątrz PiS. W grze może być także budowanie nowej pozycji w szerszym układzie parlamentarnym.

Morawiecki nie chce sam wychodzić z partii

Jak podkreśla Jankowski, w całym tym starciu ogromne znaczenie ma nie tylko sam ruch polityczny, ale także sposób jego opowiedzenia opinii publicznej. Dla Morawieckiego różnica między odejściem a wyrzuceniem z partii ma znaczenie strategiczne.

– Mateusz Morawiecki bardzo nie chce rzucać legitymacją partyjną, chce być wyrzucony, bo to jest oczywiście znacznie bardziej wygodne na start projektu, a Jarosław Kaczyński nie chce Mateusza wyrzucać – mówi.

W tej formule trwa więc także spór o narrację: kto kogo opuszcza i kto będzie mógł przedstawić się jako strona wypchnięta z konfliktu przez przeciwników.

Obóz Czarnka mówi o odrzuconej współpracy

W relacji Jankowskiego wyraźnie słychać także perspektywę tej części PiS, która uważa, że to nie Morawiecki został zaatakowany, lecz sam odrzucił kolejne propozycje współpracy. To właśnie z tego środowiska płynie dziś przekaz o rozczarowaniu i politycznym zniecierpliwieniu.

– Ze strony zwolenników Przemysława Czarnka czy tej grupy bardziej prawicowej jest takie rozżalenie, że tak naprawdę wiele osób mówi: to my chcielibyśmy, żeby Mateusz Morawiecki nam pomagał. Oni mówią: no to chodźcie z nami, włączcie się w kampanię Przemysława Czarnka, niech wystąpią razem. I ta strona mówi: my ciągle wyciągamy rękę, a oni tę rękę do współpracy odrzucają – relacjonuje Łukasz Jankowski.

W tej optyce problemem nie jest sam fakt ambicji politycznych byłego premiera, ale to, że zamiast wzmacniać wspólne działania, jego środowisko buduje osobny projekt i dystansuje się od inicjatyw podejmowanych przez innych polityków partii.

Jankowski: to może być początek nowej formacji

Z całej relacji Łukasza Jankowskiego wyłania się obraz sytuacji, w której spór o stowarzyszenie Rozwój Plus przestał być jedynie konfliktem personalnym. W jego ocenie chodzi już o coś znacznie większego – o próbę zbudowania nowego centrum politycznego wokół byłego premiera i o realne przesunięcie sił na prawicy.

– Wiele głosów mówi, że Mateusz Morawiecki buduje już własną partię. Były premier starał się zaprzeczać, no ale chyba Jarosław Kaczyński uznał, że te zaprzeczenia nie są najbardziej wiarygodne i że Mateusz Morawiecki buduje już własną partię, no to jest żywotne zagrożenie dla Prawa i Sprawiedliwości – mówi Łukasz Jankowski.

Jeśli ten kierunek się utrzyma, obecny spór może szybko przejść od wewnętrznego przesilenia do trwałej reorganizacji prawej strony sceny politycznej. A wtedy stowarzyszenie Rozwój Plus okaże się nie epizodem, ale początkiem nowego politycznego rozdania.

Przeczytaj więcej

Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje