Teraz na antenie:
Radio Wnet
Społeczeństwo

Wyrok w sprawie frankowiczów. Mecenas wskazuje, co naprawdę się zmienia

Wyrok TSUE nie oznacza końca sporów frankowiczów z bankami, ale porządkuje jedną z najważniejszych kwestii – przedawnienie roszczeń o zwrot kapitału. Zdaniem mec. Radosława Górskiego konsumenci wciąż mają mocną pozycję, także po spłacie kredytu.
Wyrok w sprawie frankowiczów. Mecenas wskazuje, co naprawdę się zmienia

Kredyty frankowe, euro i jeny po wyroku TSUE, fot. Gemini

Dzisiejsze wyroki TSUE dotyczą przede wszystkim kwestii przedawnienia roszczeń banków po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu. Jak ocenia radca prawny Radosław Górski, część kredytobiorców mogła liczyć na znacznie dalej idące rozstrzygnięcie, które prowadziłoby do masowego przedawniania roszczeń banków o zwrot kapitału. Tak się jednak nie stało.

Te dzisiejsze wyroki dotyczą kwestii przedawnienia. Chodzi tutaj o to, że Trybunał zastanawiał się nad pytaniami, które związane były z tym, czy po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu bank ma prawo do odzyskania od konsumenta pieniędzy, które mu przekazał w wykonaniu nieważnej umowy kredytu, bez ryzyka przedawnienia jego własnego roszczenia

– mówi Radosław Górski.

Prawnik zaznacza, że część konsumentów oczekiwała orzeczenia, które praktycznie zamknęłoby bankom drogę do odzyskiwania wypłaconego kapitału. W jego ocenie te osoby mogą dziś czuć się rozczarowane. Nie zmienia to jednak faktu, że sam wyrok stwierdzający nieważność umowy kredytu nadal pozostaje dla kredytobiorcy bardzo korzystny, bo często oznacza radykalne zmniejszenie jego zobowiązania wobec banku.

Zasadą jest rozliczenie z bankiem

Radosław Górski podkreśla, że podstawowy mechanizm pozostaje niezmienny: jeżeli umowa jest nieważna, obie strony powinny zwrócić sobie to, co wzajemnie świadczyły. Konsument odzyskuje więc pieniądze wpłacone do banku, ale jednocześnie musi co do zasady oddać kapitał, który wcześniej otrzymał.

Dla osób, które od początku liczyły się z tym, że w związku z nieważnością umowy kredytu, który to wyrok jest zawsze bardzo korzystny, bo redukuje często i o setki tysięcy złotych zobowiązanie wobec banku, mimo wszystko trzeba bankowi oddać to, co bank kiedyś przekazał konsumentowi, równocześnie odzyskując to, co konsument przekazał bankowi

– mówi prawnik.

Jak dodaje, nie można zakładać, że w każdym przypadku bank utraci prawo do odzyskania kapitału tylko dlatego, że zbyt późno wystąpił z roszczeniem. Wyroki dotyczące przedawnienia nadal będą zapadać, ale po dzisiejszym stanowisku Trybunału mają one mieć charakter wyjątkowy, a nie powszechny.

– Zasadą jest obowiązek rozliczenia, wyjątkiem od tej zasady prawo do powstrzymania się z obowiązkiem zwrotu kapitału z powołaniem się na przedawnienie – zaznacza Radosław Górski.

„Darmowe mieszkanie” nadal w grze

Komentując słowa prezesa Związku Banków Polskich, który mówił o „końcu snu o darmowych mieszkaniach”, mecenas Górski stawia sprawę inaczej. Jego zdaniem, w sensie ekonomicznym unieważnienie umowy kredytu i tak prowadzi do sytuacji bardzo korzystnej dla kredytobiorcy.

Każdy frankowicz, który pójdzie do sądu i stwierdzi nieważność umowy kredytu, w istocie, w sensie ekonomicznym, zawsze dostaje darmowe mieszkanie, bo oddaje bankowi tylko to, co sam pożyczył

– mówi Radosław Górski.

Jak tłumaczy, spór wokół dzisiejszych wyroków dotyczył już nie samego unieważnienia wadliwej umowy, ale tego, czy konsument mógłby odzyskać wszystkie swoje wpłaty i jednocześnie nie oddawać bankowi wypłaconego kapitału. W tym zakresie Trybunał, jak ocenia prawnik, postawił wyraźną granicę.

W tej sprawie chodziło o coś więcej. Chodziło o to, że umowa kredytu jest nieważna, frankowicz odzyskuje swoje pieniądze, ale nie musi oddawać bankowi tego, co sam od tego banku pożyczył. Tutaj oczekiwania niektórych frankowiczów szły zdecydowanie dalej, a Trybunał wydaje się, że jednak postawił temu tamę

– mówi.

Ile trwają sprawy frankowe

Zdaniem Radosława Górskiego czas trwania takich spraw zależy przede wszystkim od sądu i od sędziego, do którego trafi pozew. Mimo to można już mówić o pewnej średniej, która dla kredytobiorców wygląda dziś korzystniej niż jeszcze kilka lat temu.

– Można powiedzieć o takiej przeciętnej średniej. W tej chwili to jest nie więcej niż dwa lata od złożenia pozwu do uzyskania wyroku i coraz częściej banki w ogóle nie odwołują się od tych niekorzystnych dla siebie wyroków – wskazuje prawnik.

To oznacza, że cały proces coraz częściej kończy się już na pierwszej instancji. W efekcie konsument może odzyskać wszystkie wpłaty przekazane bankowi, a sam ma obowiązek zwrócić jedynie kwotę wypłaconego kredytu. W wielu sprawach, jak podkreśla mecenas Górski, po latach spłaty okazuje się, że kapitał został już w praktyce wyrównany albo nawet nadpłacony.

– Często różnica między świadczeniami jest taka, że teraz w 2026 roku frankowicz nadpłacił już kapitał kredytu albo przynajmniej zrównał się tymi świadczeniami, co w rezultacie oznacza, że po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu strony wychodzą na zero i już konsument albo niczego nie dopłaca, albo jeszcze odzyskuje tę tak zwaną nadpłatę ponad kapitał kredytu – mówi.

Nie tylko franki. Euro i jeny też

Radosław Górski zwraca uwagę, że potoczne określenie „frankowicze” bywa mylące, bo problem nie dotyczy wyłącznie kredytów powiązanych z frankiem szwajcarskim. Decydujące znaczenie ma nie waluta, lecz wadliwość samej umowy.

Tutaj wspólnym mianownikiem musi być wadliwa umowa. A czy ona jest powiązana z jenem, czy z frankiem szwajcarskim, czy euro, to już nie ma znaczenia. Eurowicz, frankowicz i ktoś, kto wziął kredyt indeksowany do jenów, ma takie same szanse na wygranie sprawy sądowej i te osoby wygrywają swoje sprawy sądowe

– podkreśla.

W jego ocenie kredytobiorcy, którzy zaciągali zobowiązania w innych walutach niż frank, często nie zdają sobie sprawy, że ich sytuacja prawna może być bardzo zbliżona. Tymczasem także oni mogą skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem.

Po spłacie kredytu też można iść do sądu

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest ten dotyczący osób, które kredyt już dawno spłaciły, sprzedały nieruchomość albo zwyczajnie zapomniały o całej sprawie. Zdaniem Radosława Górskiego to właśnie tu wciąż istnieje ogromna grupa potencjalnych powodów, którzy nie podjęli jeszcze żadnych działań.

– O swoje prawa można się upomnieć nawet wiele lat po spłacie kredytu. Więc nawet ktoś, kto 10 lat temu zamknął swój kredyt, dzisiaj może upomnieć się o swoje prawa. Jego roszczenia nie są przedawnione – mówi.

Prawnik zaznacza, że nie ma znaczenia, czy nieruchomość nadal należy do kredytobiorcy, czy została już sprzedana. Nie ma też znaczenia, czy umowa jest nadal wykonywana, czy została spłacona wiele lat temu. Jeżeli była wadliwa, konsument nadal może wystąpić przeciwko bankowi.

– Nie ma znaczenia, czy ktoś spłacił kredyt, czy jeszcze nie jest spłacony, i nie ma znaczenia nazwa waluty, do której indeksowany czy denominowany jest kredyt. Każdy z konsumentów, jeżeli tylko ma wadliwą umowę, może upomnieć się o swoje prawa i powinien to zrobić – podkreśla.

Setki tysięcy osób nadal nic nie zrobiły

Zdaniem Radosława Górskiego skala zjawiska jest nadal ogromna. Spraw sądowych jest dużo, ale jednocześnie jeszcze więcej osób w ogóle nie skierowało swoich roszczeń do sądu, choć mogłyby to zrobić.

Spraw jest bardzo dużo, ale równie dużo jest spraw, które nigdy nie zostały skierowane do sądu. Mówi się o setkach tysięcy kredytobiorców, w znacznej części pewnie z zamkniętymi kredytami, którzy po prostu zapomnieli o tym, że mają swoje prawa, nie wiedzą o tym, że mogą się upomnieć o swoje prawa

– mówi.

W jego ocenie to właśnie ta grupa może jeszcze zmienić swoją sytuację. Jak zaznacza, ryzyko dla konsumenta jest ograniczone, a szanse na korzystne zakończenie sprawy – realne, czy to w formie ugody, czy wyroku.

Jak wybrać kancelarię

Pytany o to, czym kierować się przy wyborze pełnomocnika, Radosław Górski wskazuje przede wszystkim na doświadczenie i rzeczywisty dorobek kancelarii. Jego zdaniem warto sprawdzić, czy dany prawnik prowadził podobne postępowania i czy radzi sobie również w sprawach bardziej złożonych.

To właśnie praktyka, a nie marketingowe hasła, powinna być dla klienta głównym kryterium oceny. Prawnik dodaje też, że warto porównywać oferty i wybrać tę, która będzie dla danej osoby najbardziej korzystna.

Nawet umowy sprzed 2005 roku

Radosław Górski zwraca uwagę, że podważane mogą być również bardzo stare umowy – nawet zawarte jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. W jego ocenie również takie sprawy mają szanse powodzenia.

Te umowy kredytu, które możemy podważyć, te umowy frankowe czy powiązane z euro, mogą pochodzić nawet z okresu sprzedakcesyjnego, sprzed 2005 roku. Jeżeli mają Państwo umowę z 2001, 2002, 2003 roku, to moim zdaniem też powinni Państwo pójść do sądu

– mówi.

Na potwierdzenie przywołuje świeży przykład z własnej praktyki. Jak relacjonuje, wygrał niedawno sprawę dotyczącą umowy z 2001 roku, mimo że klient nie miał kompletu dokumentów, kredyt był od dawna spłacony, a bank podnosił argument, że umowa jest zbyt stara.

– Klient dostał nieważność umowy kredytu, pomimo tego, że po pierwsze nawet nie miał kompletu dokumentów, bo je pogubił, a bank nie chciał ich wydać. Po drugie umowa była stara, a po trzecie dawno temu spłacona. Mimo wszystko klient dostał grubo ponad 200 tysięcy złotych zwrotu wraz z odsetkami – mówi Radosław Górski.

Przeczytaj więcej

ZUS przelał Ci mniej niż 4781,44 zł? Możesz natychmiast przestać płacić. Wielu seniorów o tym nie wie!
ZUS przelał Ci mniej niż 4781,44 zł? Możesz natychmiast przestać płacić. Wielu seniorów o tym nie wie!
Czego poszukuje młody człowiek w Kościele, co sprawia że dzieci i młodzież pozostają we wspólnocie wiernych? Badanie Fundacji Instytut Dom na Skale
Czego poszukuje młody człowiek w Kościele, co sprawia że dzieci i młodzież pozostają we wspólnocie wiernych? Badanie Fundacji Instytut Dom na Skale
28-letni radny z KO zarobił 1,6 mln zł w rok. „W pracy go nie było, a brał publiczną kasę?”
28-letni radny z KO zarobił 1,6 mln zł w rok. „W pracy go nie było, a brał publiczną kasę?”