Transmisja przemówienia papieża Leona XIV z Pałacu Prezydenckiego w Kamerunie miała zostać przerwana właśnie wtedy, gdy mówił o pokoju, odpowiedzialności młodych i napięciach rozrywających kraj. O takiej sytuacji opowiedział na antenie Radia Wnet pallotyn Franciszek Meus, który uczestniczył w spotkaniu na miejscu. Jego relacja rzuca dodatkowe światło na wizytę papieża w państwie, które od lat zmaga się z przemocą, wojną w regionach anglojęzycznych i zagrożeniem ze strony Boko Haram.
Przerwana transmisja papieża
Franciszek Meus był w Pałacu Prezydenckim wśród zaproszonych gości. Jak mówił, sam moment przyjazdu Leona XIV zrobił ogromne wrażenie na mieszkańcach Kamerunu. Na ulicach pojawiły się tysiące ludzi, były tańce, stroje regionalne i wyraźna radość z obecności papieża. Najmocniejsze okazało się jednak nie samo powitanie, ale to, co wydarzyło się później.
Gdy wyszedłem z Pałacu Prezydenckiego, powiedziano mi, że transmisja, która była przekazywana z Pałacu Prezydenckiego, została ucięta na jakieś 10–12 minut w czasie przemowy – mówi Franciszek Meus.
Według jego relacji to właśnie wtedy mogły paść słowa szczególnie niewygodne z politycznego punktu widzenia. Misjonarz podkreśla, że Pałac Prezydencki miał wyłączność na przekaz z wydarzenia.







