Teraz na antenie:
Radio Wnet
Opinie

Rozbicie prawicy wraca? PiS i Konfederacja walczą między sobą

Polska prawica coraz bardziej przypomina pole wewnętrznych starć niż spójną alternatywę dla rządu. Konflikt wokół Mateusza Morawieckiego w PiS to tylko część problemu – równolegle napięcia narastają w Konfederacji. Efekt? Chaos, który osłabia całą opozycję.
Rozbicie prawicy wraca? PiS i Konfederacja walczą między sobą

Obrady Sejmu X kadencji, 12 grudnia 2023 r. / Fot. Grzegorz Milko

Prawica w rozsypce

Polska prawica coraz wyraźniej traci spójność. Zamiast budować jednolity front wobec rządu, ugrupowania opozycyjne wikłają się w wewnętrzne konflikty, które zaczynają dominować nad politycznym przekazem. Spór wokół Mateusza Morawieckiego w Prawie i Sprawiedliwości to tylko jeden z elementów większego procesu.

Prawica jest bardzo szeroka, ma kilka ugrupowań i wielu ambitnych polityków – mówi Łukasz Żygadło. To jest poniekąd plus, bo tych kandydatów na przyszłego premiera jest wielu – dodaje.

Ta „obfitość ambicji” coraz częściej zamienia się jednak w problem.

Konflikt w PiS rozlewa się szerzej

Sytuacja w PiS, gdzie Mateusz Morawiecki buduje własne zaplecze polityczne, podsyca napięcia i wzmacnia wrażenie chaosu. Zamiast dyskusji o programach czy inicjatywach, uwagę opinii publicznej przyciągają kolejne doniesienia o frakcjach i możliwym rozłamie.

–Zamiast mówić o projektach ustaw, dziś rozmawiamy o ewentualnym rozłamie w PiS. Źle to wygląda – podkreśla dziennikarz.

Efekt jest prosty: wyborcy tracą orientację, a partia przestaje być postrzegana jako stabilna alternatywa dla rządu.

Wyborcy nie wiedzą, na czym stoją

Problemy nie kończą się jednak na PiS. Również w Konfederacji narastają napięcia między liderami i poszczególnymi środowiskami. Choć na zewnątrz są mniej widoczne, w tle toczy się walka o wpływy, pieniądze i przyszły kształt ugrupowania.

Wróblewski ostro o Żurku: „nikt już go poważnie nie traktuje”
Wróblewski ostro o Żurku: „nikt już go poważnie nie traktuje”

To zupełnie groteskowe działania – mówi Bartłomiej Wróblewski o zapowiedziach ministra Żurka. Poseł PiS nie zostawia suc…

W Konfederacji jest spór między Mentzenem i Bosakiem, o którym się nie mówi głośno – wskazuje Żygadło. Tam też będzie spór o pieniądze – dodaje.

Do tego dochodzą ambicje innych środowisk prawicowych, które chcą zaznaczyć swoją pozycję i walczyć o miejsca na listach wyborczych.

– Tam też rozpocznie się spór o listy, o jedynki – sygnalizuje Łukasz Żygadło.

Powrót do rozbicia z lat 90.?

Skala napięć sprawia, że coraz częściej pojawiają się porównania do lat 90., kiedy prawica była rozbita na wiele konkurujących ze sobą ugrupowań, bez wyraźnego lidera.

– Tych pól starć jest dużo, tak jakbyśmy wracali trochę do lat 90. na polskiej prawej stronie – słyszymy w rozmowie.

To scenariusz szczególnie niebezpieczny z punktu widzenia skuteczności politycznej. Fragmentacja oznacza bowiem walkę o ten sam elektorat, zamiast jego poszerzania.

Walka o tych samych wyborców

Kluczowy problem polega na tym, że wszystkie ugrupowania prawicowe rywalizują o bardzo podobny elektorat. Zamiast wspólnie próbować go powiększyć, konkurują między sobą o tych samych wyborców.

Wszystkie te ugrupowania walczą o ten sam elektorat i o przepływ tego elektoratu z tej samej bańki – tłumaczy Żygadło.

Jednocześnie pojawia się pokusa sięgania po wyborców centrowych, co dodatkowo komplikuje strategię i prowadzi do napięć wewnętrznych.

O tych wyborców centrowych bardziej chciałby się bić Mateusz Morawiecki – wskazuje gość „Odysei Wyborczej”

Chaos działa na korzyść rządu

Polityczne konsekwencje tego chaosu są jednoznaczne. Im więcej sporów wewnętrznych na prawicy, tym słabsza jej zdolność do skutecznej krytyki rządu.

– W momencie, w którym opozycja zaczyna się wykłócać między sobą, ta krytyka jest dużo słabsza – ocenia Żygadło. Traci na tym opozycja, zyskuje Tusk – dodaje.

Zamiast jednej, silnej narracji pojawia się kakofonia głosów, wzajemnych oskarżeń i podważania wiarygodności.

Zmęczenie wyborców rośnie

Długofalowo największym problemem może być jednak reakcja wyborców. Ci nie oczekują kolejnych sporów, lecz skutecznej alternatywy politycznej.

Ten spektakl dla wyborcy Prawa i Sprawiedliwości jest po prostu męczący – mówi Żygadło. Nie tego szukają wyborcy na opozycji – podkreśla.

Jeśli obecny trend się utrzyma, prawica może wejść w kolejne wybory nie jako zjednoczony blok, lecz jako zbiór rywalizujących ze sobą projektów. A to scenariusz, który już raz zakończył się polityczną marginalizacją.

Przeczytaj więcej

Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu
Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu
Rok Waldemara Żurka pod ostrzałem. Piebiak: „To wszystko się rozsypało”
Rok Waldemara Żurka pod ostrzałem. Piebiak: „To wszystko się rozsypało”
Rozłam w PiS? Żukowska woli spór z Morawieckim niż z Czarnkiem
Rozłam w PiS? Żukowska woli spór z Morawieckim niż z Czarnkiem