Teraz na antenie:
Radio Wnet
Wiadomości

Piotr Witt: Wielki Izrael od Biblii do Café Panthéon

Piotr Witt idzie do Collège de France na wykład o królu Dawidzie i pokazuje, dlaczego ta biblijna historia wraca dziś z całą siłą: wraz z wojną na Bliskim Wschodzie odżywa idea Wielkiego Izraela, a mit założycielski zderza się z chłodną rewizją archeologów i biblistów.
Piotr Witt: Wielki Izrael od Biblii do Café Panthéon

Piotr Witt / Fot, Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Collège de France i król Dawid jako temat „na teraz”

Ubiegły czwartek udałem się do Collège de France na wykład profesora Römera o królu Dawidzie. Historia tego władcy biblijnego nigdy, moim zdaniem, nie była bardziej aktualna jak obecnie, kiedy w związku z wojną na Bliskim Wschodzie odżyła na nowo idea Wielkiego Izraela. Przecież gwiazda Dawida nie jest godłem obecnego państwa? Czyż proklamując jego niepodległość adwokat z Płońska, Józef Gryn, nie zmienił swego imienia na Dawid – Dawid Ben-Gurion? Opisana w Biblii historia Dawida, który pod swoim panowaniem zjednoczył dwa wrogie królestwa, Izrael i Judę, stanowi więc w pewnym sensie mit założycielski obecnego państwa.

Dawid: geniusz czy zbrodniarz?

Kim był Dawid, pierwszy król Zjednoczonego Izraela? W rok po proklamowaniu nowego państwa napisano o nim: „historia świata nie zna innego geniusza jego formatu, który byłby zarazem strategiem, reformatorem politycznym, poetą i niezrównanym muzykiem”.

Filozof francuski Voltaire 200 lat wcześniej przedstawił Dawida przeciwnie: jako zbrodniarza i kryminalistę, który na czele 600 bandziorów napada przyjaciół króla, swego dobroczyńcy, grabi wszystko, zarzyna wszystkich: starców, kobiety, dzieci przy piersi. Kiedy już zostaje królem, Dawid każe zamordować swego oficera Uriasza, aby odebrać mu żonę, Batszebę, a potem uśmierca jej syna śmiercią głodową. Posłowi niewygodnej wiadomości każe obciąć ręce i nogi.

W ślad za relacją proroka Samuela biblista żydowski Israel Finkelstein również, chcąc nie chcąc, uznał niedawno Dawida za łotra – „zajefajztał” bandy. Tymczasem Voltaire’a, który 250 lat temu wytknął Dawidowi jego zbrodnie, oskarżono we Francji o antysemityzm i zaprzestano wydawania jego pism.

W czasie wojny George’a Busha w Iraku prezydent Chirac kazał konsultować profesora Römera. Ja także pragnąłem poznać, co o bohaterze państwa Izrael myśli jeden z trzech czy czterech najważniejszych współczesnych biblistów, dziekan kolegium 43 profesorów Collège de France.

Archeologia przeciw „dokumentowi historycznemu”

Cykl jego wykładów ma za temat pochodzenie monarchii żydowskiej. Wiedziałem już wcześniej, że księgi biblijne opisujące Dawida nie są dokumentem historycznym, za jaki były uważane przez wieki. Przełom w badaniach nastąpił niedawno.

Przed II wojną światową odkopano w Syrii, niedaleko granicy z Irakiem, kolosalny pałac-miasto, lekko licząc sprzed dwóch tysięcy lat przed narodzeniem Chrystusa. Znaleziono groby królewskie pełne złotych sprzętów, starsze od słynnego egipskiego grobowca faraona Tutanchamona o tysiąc lat. Było to miasto Ur, wspomniane w Starym Testamencie. Stamtąd miał wyjść Abraham, z którym Pan Bóg zawarł przymierze, oddając mu władzę nad Palestyną. Co najciekawsze, w bibliotece pałacowej odkryto co najmniej 15 tysięcy tabliczek glinianych zapisanych pismem klinowym. Wrażenie mylące: glina to przecież tylko materiał. Ważne są teksty. To tak, jakbyśmy odkryli dzisiaj 15 tysięcy stron.

Po kolejnej kampanii wykopaliskowej, zakończonej w 1939 roku, w naszym niespokojnym świecie zapanowały wojny: druga światowa, wojna Iraku z Iranem, wojna w Syrii, wojna w Iraku. Tymczasem uczeni odczytywali starożytne dokumenty, a w chwilach zawieszenia broni nadal wytrwale grzebali w ziemi. W wyniku publikacji z lat 2004–2010, a więc bardzo świeżych, poglądy na Stary Testament jako dokument historyczny uległy poważnej rewizji. Dzisiaj są przedstawione w formie suplementu do słownika biblijnego.

Kiedy archeologia staje się polityką

Problem archeologiczny i teologiczny nabrał charakteru politycznego z chwilą stworzenia państwa Izrael. Józef Gryn proklamował nowe państwo na mocy – powiedział – prawa naturalnego i historycznego. Znaleziska postawiły pod znakiem zapytania relacje biblijne, a wraz z nimi historyczne prawa do Palestyny, którą Pan Bóg miał dać Abrahamowi z miasta Ur, zawierając z nim przymierze – z ojcem narodu wybranego spośród wszystkich innych.

W świetle odkryć Abraham nigdy nie przebywał w Ur. Nie wiadomo, czy w ogóle istniał. Zdaniem polskich biskupów, autorów listu pasterskiego, to przymierze i to wybraństwo obowiązują do dziś. Dla niektórych uczonych – nie, ponieważ, jak sądzą, nigdy go nie było. Legendy zostały przejęte w spadku po wcześniejszych cywilizacjach: po Asyryjczykach i Sumerach.

Wykład profesora Römera dotyczył kluczowego dla legendy momentu, kiedy Dawid wprowadził Arkę Przymierza do Jerozolimy i niejako z woli Bożej, wypełniając przymierze zawarte przez Boga z Abrahamem, zaanektował Jerozolimę dla Żydów.

Jozjasz, „odkryta księga” i propaganda po wiekach

Opowieści o wielkim i sprawiedliwym królu, który stworzył państwo Izrael przed tysiącem lat, miał odnaleźć król Jozjasz tysiąc lat przed narodzeniem Chrystusa – w dniu, w którym miał odnaleźć bardzo starą księgę, odkrytą w głębi bardzo starego kufra. Voltaire w tę bajkę nie uwierzył. Pilny, ale krytyczny czytelnik literatury starożytnej zauważył, że historia Dawida datuje się właśnie z czasów Jozjasza. Wcześniej nie ma nic. I doszedł do wniosku, że Jozjasz niczego nie znalazł, ale po prostu kazał skrybom napisać.

We wcześniej odkrytych antycznych dokumentach znaleziono dowód na to, że się nie mylił. Historia Dawida istotnie została spisana dla doraźnych celów politycznych 400 lub 500 lat później, niż ją fałszywie datowano. Prawda trudna do przełknięcia. We francuskim przewodniku uniwersyteckim z 1987 roku panowanie Dawida jest wciąż datowane po staremu na rok tysięczny przed Chrystusem.

Wykładowca Collège de France ograniczył się do powtórzenia fabuły w ślad za tekstami biblijnymi, wskazując na nieścisłości i sprzeczności wewnętrzne oraz objaśniając kwestie obyczajowe niezrozumiałe dzisiaj. Na tle ówczesnej sytuacji geopolitycznej wykazał doraźne cele propagandowe, które przyświecały redaktorom opowieści.

Historia tamtych czasów znana jest już dość dokładnie dzięki dokumentom egipskim, asyryjskim, a od niedawna również sumeryjskim, i papirusom z Qumran. Kultury starsze od egipskiej mogłyby pozostać hobby paru archeologów i kilku maniaków, gdyby odkrycia z nimi związane nie okazały się paląco aktualne. Na początku naszego XXI stulecia znaleziska archeologiczne zmieniły obraz czasów biblijnych i w konsekwencji postawiły w nowym świetle ideę Wielkiego Izraela.

Wielki Izrael: od Biblii do roku 1925

Przypomnijmy: pomysł stworzenia współczesnego państwa Izrael na miejscu starożytnego Wielkiego Królestwa pochodzi z Biblii. Król Dawid, po pokonaniu Goliata, miał zjednoczyć skłócone królestwa Judy i Izraela, podbić Jerozolimę, do której przeniósł Arkę Przymierza, i stworzyć wielkie państwo Izrael rozciągające się od granicy Egiptu – od Nilu – po rzekę Eufrat, na granicy obecnych Syrii i Iraku, wraz z częścią obecnego Libanu.

Po I wojnie wielkie mocarstwa oddały władzę nad Palestyną Anglikom. W odpowiedzi, w kręgach syjonistów niezadowolonych z postanowień traktatu wersalskiego, zwyciężyła idea powrotu siłą na starożytną ziemię przodków patriarków, na drodze walki zbrojnej, skoro nie uda się po dobremu.

Zalążkiem przyszłego państwa i przede wszystkim przyszłej armii Izraela stał się tzw. Sojusz Syjonistów-Rewizjonistów. Zawiązali go 100 lat temu, w 1925 roku, polscy Żydzi: Mieczysław Biegun, Józef Gryn, Natan Milejkowski, ojciec premiera Netanjahu. W historiografii francuskiej byli opisywani jako Rosjanie, ponieważ urodzeni pod zaborem przybyli z rosyjskimi paszportami.

Ich celem było wskrzeszenie Wielkiego Izraela, znanego z Biblii, pojętej jako źródło historyczne. Nawiązując do czasów biblijnych, uczestnicy sojuszu wybrali jako język państwowy hebrajski, którym nikt nie mówił od dwóch tysięcy lat, i zmienili nazwiska na brzmiące starożytnie.

Zebranie założycielskie, pod wodzą Ze’ewa Żabotyńskiego, w 1925 roku miało miejsce w tylnej sali Café Panthéon, o 200 metrów od Collège de France, gdzie dzisiaj uczony biblista przedstawia naukowy obraz tamtych czasów.

Dziś o godzinie 14 pójdę na jego nowy wykład.

Do usłyszenia.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Śpiewak o kulisach władzy w samorządzie: „Gdyby prokuratura chciała, aresztowałaby dziesiątki osób”
Śpiewak o kulisach władzy w samorządzie: „Gdyby prokuratura chciała, aresztowałaby dziesiątki osób”
Sawicki ostrzega: „Jeśli wygra Rosja, to hordy zwolnionych z wojska Ukraińców będą plądrowały Europę”
Sawicki ostrzega: „Jeśli wygra Rosja, to hordy zwolnionych z wojska Ukraińców będą plądrowały Europę”
Czy OZE naprawdę obniża ceny prądu? Mocna krytyka transformacji
Czy OZE naprawdę obniża ceny prądu? Mocna krytyka transformacji