Tekst autorstwa dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska, opublikowany jako komentarz do sytuacji politycznej na Węgrzech, sprawia wrażenie analizy. Sprawia tylko, bowiem w rzeczywistości pozostaje przykładem publicystyki ideologicznej, której ambicją nie jest zrozumienie rzeczywistości, lecz jej odpowiednie zinterpretowanie zgodnie z określoną linią światopoglądową. Już pierwsze akapity ujawniają nam, że nie mamy do czynienia z próbą bezstronnego opisu zjawisk politycznych, lecz z narracją podporządkowaną z góry przyjętej tezie.
Autorka z Torunia nie stawia pytań, które powinny stanowić punkt wyjścia dla analizy politycznej i dalszej dyskusji na temat dzisiejszych wyborów na Wegrzech. Nie zastanawia się nawet (sic!) nad motywacjami wyborców, nie analizuje kontekstu społecznego ani gospodarczego, nie próbuje także zrozumieć dynamiki politycznej regionu. Zamiast tego konstruuje opowieść, w której jeden obóz polityczny zostaje przedstawiony jako zagrożenie, a drugi jako gwarant stabilności i „normalności”.
Centralnym założeniem tekstu Barbary Brodzińskiej – Mirowskiej jest przekonanie, że ewentualna porażka Viktor Orbán oraz jego środowiska politycznego byłaby wydarzeniem pozytywnym nie tylko dla Węgier, lecz także dla całej Europy Środkowej. W tym ujęciu zwycięstwo konserwatywnej prawicy zostaje automatycznie utożsamione z problemem, podczas gdy jej przegrana ma oznaczać powrót do demokratycznej równowagi.
Tego rodzaju konstrukcja nie pozostawia miejsca na realną debatę. W momencie, w którym wynik demokratycznych wyborów zostaje oceniony nie na podstawie procedur czy standardów, lecz zgodności z określoną wizją polityczną zgodną z oczekiwaniami obecnego składu KE, wtedy czas przestać nazywać to analizą, a zacząć krzyczeć wręcz na temat ideologicznego wartościowania!





