Teraz na antenie:
Radio Wnet
Wiadomości

Piotr Witt: gospel w Paryżu i gniew „Zachodniaków”

Piotr Witt zaczyna od wiosennego Paryża i amerykańskich chórów gospel, ale szybko przechodzi do nastrojów, które w mieście narastają: antyamerykańskiej wrogości, strachu na ulicach i poczucia, że „to nie jest nasza wojna” – choć płacimy za nią cenę.
Piotr Witt: gospel w Paryżu i gniew „Zachodniaków”

Piotr Witt / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Wiosna w Paryżu i amerykańskie chóry gospel

U nas ciepło – zaczyna felieton Piotr Witt. Drzewa w liściach. Wczoraj mieliśmy 27 stopni Celsjusza. W świetle wiosennego słońca płoną paryskie kamienice. W okresie Wielkanocy do najpiękniejszego miasta świata zjeżdżają amerykańskie chóry, w tym roku liczniejsze niż zwykle. Gospel Dream, Gospel River, Gospel Hell – sto głosów śpiewało Ewangelię w katedrze amerykańskiej, w kościołach Saint-Sulpice i Świętej Trójcy, w kościele św. Marcina, śpiewało gospel w świątyni luterańskiej i w ogromnej hali Zénith.

Informuje o tym setki ogłoszeń rozplakatowanych w mieście. Przy wejściu do metra Madeleine w Wielką Sobotę widziałem młodego mężczyznę o ciemnej cerze, jak z ciekłością zdzierał te wszystkie plakaty. Młody likwidator ogłoszeń nie wie zapewne, że gospel, czyli Ewangelia, czyli dobra nowina, jest pieśnią czarnych niewolników, którzy na plantacjach amerykańskich szukali – jak on – pociechy w modlitwie i, aby poprawił ich los, błagali Boga zmartwychwstałego słowami Ewangelii ujętymi w pieśni. Zresztą, nawet gdyby o tym wiedział, niewiele by w to uwierzył. Wystarczy, że to amerykańskie, aby to nienawidzić.

W innych dzielnicach ujrzałem również świeże strefy afiszów. Jeżeli prezydent Trump pragnął rozniecić w świecie nienawiść do swego kraju, która od pewnego czasu nieco zaczęła przygasać, to mu się to udało więcej jak w stu procentach.

„To nie jest nasza wojna” – ale skutki widać na ulicy

„To nie jest nasza wojna” – stwierdził ze swej strony prezydent Macron, którego cały świat nam zazdrości. To prawda, nie bierzemy w niej udziału, co nie znaczy, abyśmy nie doświadczali jej skutków. Ceny benzyny wzrosły niepokojąco. Gniew mahometan również.

Ilość mahometan we Francji oblicza się obecnie na 10% ogółu ludności. Proporcja identyczna do ilości Żydów w Polsce przedwrześniowej. Znaczną część z nich stanowią mahometanie radykalni. Wystarczy im, że wilka z lasu wywołali biali ludzie, chrześcijanie. Radykalni mahometanie nie rozszczepiają włosa na czworo. Nie bawią się w scholastyczne subtelności. O sprawcach nieszczęść współbraci, współwyznawców irańskich mówią: les Occidentaux. To robota zachodniaków.

Nienawiść do Ameryki i Amerykanów dotyka nas wszystkich – zachodniaków. Białych ludzi mieszkających we Francji. Ambasada amerykańska naprzeciwko hotelu Crillon ufortyfikowana jest jak twierdza, strzeżona przez policjantów i komandosów francuskich i przez amerykańskich marines. Ale my, cała reszta, chodzimy po ulicach Paryża bez ochrony i bez broni, wystawieni codziennie na ataki.

Resztki uzbrojenia odebrała nam ostatnio Unia Europejska, zakazując używania do polowań naboi ołowianych. Żegnajcie fuzje i śruty. Czy zakaz dotyczy również wiatrówek?

Policja, żandarmeria i puste miejsca

Teoretycznie mamy we Francji policję i żandarmerię, które powinny nas chronić przed atakami agresji. Istotnie widzi się zbrojnych mężów na lotniskach, na dworcach, a zwłaszcza wokół Pałacu Prezydenckiego. Gdzie indziej prawie wcale.

Dyplomacja w stylu Trumpa i „rezerwy chamów”

Tak pomyśleć również o losie wspólnot chrześcijańskich na Bliskim Wschodzie, w Libanie, w Syrii, w Egipcie, w Afryce, gdzie chrześcijan liczono niegdyś na miliony.

Styl uprawiania dyplomacji przez prezydenta amerykańskiego jest zaraźliwy. Po znieważeniu Japonii, która mu odmówiła pomocy wojskowej, Donald Trump oskarżył publicznie także księcia saudyjskiego Mohammeda bin Salmana, że – cytuję – „liże tyłek Iranowi”. Zdumiewająco ordynarna wypowiedź, którą skomentował Canard enchaîné w tytule wstępniaka: „Putin, Trump mówią: mamy w nosie ceny ropy, my mamy wystarczające rezerwy de brut”. Pisane z taką ortografią nie znaczy rezerwy ropy naftowej, ale rezerwy chamów.

Niemniejszą odpowiedzialność za nastroje ma Netanyahu. Ortodoksyjnego Żyda z pejsami w jarmułce, pochylonego nad Talmudem, można zobaczyć tylko na kiczowatych obrazkach sprzedawanych na Montmartre, na placu. Jesziwa Yad Mordechaj, szkoła religijna Lubawiczów, po 70 latach użytkowania uciekła 5 lat temu ze Starego Pałacu naprzeciwko synagogi na ulicy Brukowej. Lubawicze uznali widocznie, że stalowe zapory przed bramą i armia komandosów nie stanowią wystarczającego zabezpieczenia przed gniewem.

Po co wojna z Iranem? Wątpliwości rosną

Biali chrześcijanie, francuscy, najbardziej zainteresowani, także zadają sobie pytanie, czemu służy wojna przeciwko Iranowi, jakie są jej cele. Prezydent Trump wyjaśnił, że wspólny atak amerykańsko-izraelski 28 lutego miał uchronić ludzkość przed irańskim atakiem atomowym. Należało działać bez zwłoki.

Wstępnie uwierzyliśmy prezydentowi, chociaż zmasowany atak bez wypowiedzenia wojny i podczas trwania negocjacji wydał się wielu pogwałceniem praw międzynarodowych. Ale cóż znaczą prawa wobec groźby totalnej zagłady?

Refleksja przyszła później, kiedy 17 marca szef kontrwywiadu amerykańskiego, mianowany przecież przez samego Trumpa, z dymisją trzasnął. Joe Kent uznał, że Iran nie przedstawiał w żaden sposób zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych i że Trump ciągnął swój kraj do wojny wyłącznie z powodu potężnego i wpływowego lobby izraelskiego.

Wątpliwości pogłębiły się następnego dnia, 18 marca, kiedy dyrektorka wywiadu amerykańskiego Tulsi Gabbard, przesłuchiwana w Senacie amerykańskim, stwierdziła w tej samej kwestii, że Iran nie wznowił swego programu nuklearnego od czasu bombardowania amerykańsko-izraelskiego w czerwcu 2025 roku.

Ropa, Total i „kazus belli”

Pozostał jeszcze motyw zasadniczy – reżim ajatollahów. Prezydent amerykański, w swojej duszy republikanina, ale przecież również demokraty, nie mógł wprost cierpieć istnienia dyktatury, która poniża kobiety, każąc im nosić chustki na głowie, i prześladuje resztę obywateli. Jednak mimo swego reżimu wyjątkowo antypatycznego, dyktatury komunistycznej dziedzicznej w rodzinie Kimów, mimo deklaracji wojowniczych i prowokatorskich, Korea Północna, faktycznie mocarstwo atomowe, nie została zaatakowana jak Iran.

Jeżeli nie było zagrożenia, to po co wywołano wojnę? Do tego komentatorzy nie są zgodni. Ci, co twierdzą, że wojna na Półwyspie Arabskim miała na celu podrożenie ropy naftowej, mają z pewnością swoje racje. Cena wzrosła po ataku z niecałych 70 dolarów za baryłkę do 110 dolarów.

Francuski gigant naftowy Total, który wcześniej zakupił w Europie wszystkie statki-cysterny płynące po oceanach, zarobił na tej operacji miliard dolarów w ciągu tygodnia. Jeszcze więcej mogli zarobić Rosjanie. Jeżeli prezydent Trump pragnął dopomóc prezydentowi Putinowi w trudnościach, nie mógł znaleźć lepszego sposobu.

Pozostaje więc jako casus belli presja lobby izraelskiego – na co wskazał szef kontrwywiadu Joe Kent, odchodząc ze stanowiska.

Liban i „poduszka poduszek”

Obecnie oczy dowództwa izraelskiego zwrócone są w stronę Libanu. Oświadczenie, że pragną rozciągnąć strefę poduszkową bezpieczeństwa na północny Liban, skomentował karykaturzysta francuski: Netanyahu mówi do swojego generała: „Poduszkę północno-libańską trzeba będzie ochronić przez poduszkę południowo-libańską. Trzeba ją stworzyć”. I on dalszy nastąp.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Czy OZE naprawdę obniża ceny prądu? Mocna krytyka transformacji
Czy OZE naprawdę obniża ceny prądu? Mocna krytyka transformacji
Selekcja negatywna na Wiejskiej. Wilk stawia mocną tezę
Selekcja negatywna na Wiejskiej. Wilk stawia mocną tezę
AI zmieni gospodarkę szybciej, niż sądzimy? Komentarz Artura Sobonia do działań Fed
AI zmieni gospodarkę szybciej, niż sądzimy? Komentarz Artura Sobonia do działań Fed