Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Cieszyński: zmiany w aptekach mogą przywrócić „słupowanie”

W rozmowie na antenie Radia Wnet Janusz Cieszyński ocenił, że proponowane zmiany na rynku aptecznym mogą ponownie otworzyć drogę do „słupowania” i przejęć przez duże sieci. Jego zdaniem stawką jest bezpieczeństwo pacjentów i kontrola nad sprzedażą leków.
Cieszyński: zmiany w aptekach mogą przywrócić „słupowanie”

Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia
Fot. Konrad Tomaszewski/Radio Wnet

„Słupowanie” wraca do debaty o aptekach

Janusz Cieszyński ostro skrytykował propozycje zmian dotyczących rynku aptecznego. Były wiceminister zdrowia przekonywał, że w tle nie chodzi wyłącznie o liberalizację przepisów ani o likwidację tak zwanych białych plam, lecz o dużo poważniejszy problem – możliwość powrotu do mechanizmów pozwalających obchodzić dotychczasowe ograniczenia.

Jak zaznaczył, jednym z najważniejszych celów wcześniejszych zmian było zablokowanie „słupowania”, czyli sytuacji, w której formalny właściciel apteki istnieje głównie na papierze, a faktyczną kontrolę sprawuje ktoś inny.

„Ta ustawa z 2023 roku przewidywała zakaz «słupowania», obchodzenia tych przepisów, które zostały uchwalone w roku 2017”

– mówił Janusz Cieszyński.

Na czym polega „słupowanie”

Poseł PiS tłumaczył ten mechanizm w bardzo prosty sposób. W jego ocenie „słupowanie” polega na tym, że właścicielem placówki formalnie zostaje osoba spełniająca wymogi ustawowe, ale realne decyzje i pełna kontrola nad biznesem pozostają po stronie innego podmiotu.

„Pani byłaby na papierze właścicielem, ale mielibyśmy taką umowę pożyczki, że de facto, gdyby pani chciała wyjść do toalety, to musiałaby mi pani pisać SMS-a, żebym się na to zgodził” – powiedział na antenie Radia Wnet.

W tej perspektywie „słupowanie” nie jest technicznym szczegółem prawa farmaceutycznego, ale jednym z kluczowych narzędzi pozwalających przejmować rynek mimo istniejących ograniczeń.

Prawdziwym celem są przejęcia aptek

Były wiceminister zdrowia odrzucił argument, że proponowane zmiany są potrzebne po to, by łatwiej otwierać apteki tam, gdzie dziś ich brakuje. Jego zdaniem obecne przepisy nie blokują powstawania aptek w takich miejscach, lecz ograniczają ich nadmierne zagęszczanie tam, gdzie rynek już jest przepełniony.

„Dzisiejsze przepisy nie ograniczają w żadnym wypadku zakładania aptek tam, gdzie ich nie ma, tylko mówią, że nie można zakładać dodatkowych aptek tam, gdzie już jest ich dużo”

– podkreślał Janusz Cieszyński.

Polityk przekonywał, że rzeczywisty cel proponowanych zmian jest inny. Jak mówił, chodzi raczej o możliwość wejścia do najbardziej atrakcyjnych lokalizacji i wypychania z rynku aptek, które działają tam od lat.

„To są osoby, które chcą zakładać apteki w centrum Warszawy po to, żeby wygryźć stamtąd apteki, które latami już tam funkcjonują, i po to, żeby uzyskać dominującą pozycję na polskim rynku” – stwierdził.

Monopol na leki uderzy w pacjentów

Cieszyński ostrzegał, że skutkiem osłabienia obecnych zabezpieczeń może być dalsza koncentracja rynku aptecznego. W jego ocenie kilka dużych sieci mogłoby zyskać dominującą pozycję, a to przełożyłoby się na warunki, na jakich pacjenci kupują leki.

„Jeżeli kilka sieci aptecznych miałoby w Polsce wszystkie apteki, to wtedy miałyby monopol na to, jak w Polsce sprzedawane są leki” – powiedział.

Były minister zaznaczył, że nie chodzi tu o zwykły spór gospodarczy, ale o rynek o znaczeniu strategicznym, bo dotyczący zdrowia i życia pacjentów.

„A zawsze, jak jest monopol, to pacjent na tym traci” – dodał.

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej: polski rynek aptek jest przejmowany!
Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej: polski rynek aptek jest przejmowany!

Rynek apteczny w Polsce jest wart około 60 mld zł rocznie, ale – jak przekonuje Marek Tomków – nie chodzi tylko o pienią…

Słaba inspekcja farmaceutyczna i silne interesy

W rozmowie na antenie Radia Wnet pojawił się także wątek słabości państwowego nadzoru. Cieszyński ocenił, że inspekcja farmaceutyczna od lat pozostaje zbyt słaba, by skutecznie odpowiadać na presję wielkich graczy działających na rynku leków.

„To jest gigantyczny problem od lat, że w Polsce jeszcze nie było rządu, który powiedziałby: dobrze, chcemy mieć sprawną inspekcję farmaceutyczną z prawdziwego zdarzenia”

– mówił.

Jak podkreślał, po drugiej stronie stoją ogromne pieniądze, profesjonalne kancelarie prawne i rynek wart dziesiątki miliardów złotych rocznie.

„To jest rynek wart 60 miliardów złotych rocznie. To nie jest rynek sprzedaży cukierków czy chleba, tylko rynek sprzedaży leków” – zaznaczył.

Cieszyński o projekcie: „napisali go lobbyści”

Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy były zarzuty dotyczące samego projektu omawianego w zespole parlamentarnym. Cieszyński twierdził, że nie był to jedynie materiał do dyskusji, lecz propozycja, która miała stać się punktem wyjścia do dalszych prac.

„Pan poseł Mejsztowicz przyniósł i położył na stole taką propozycję. Okazuje się, że tę propozycję przygotowali lobbyści”

– powiedział.

W ten sposób były wiceminister zdrowia nakreślił całą sprawę szerzej niż tylko jako spór o zapisy ustawy. W jego ocenie chodzi również o pytanie, kto próbuje dziś realnie wpływać na kształt prawa regulującego rynek apteczny w Polsce.

Chaos prawny wokół przepisów o aptekach

Cieszyński odniósł się także do niejasnej sytuacji prawnej wokół przepisów przyjętych w 2023 roku. Przyznał, że chaos związany z orzeczeniami i ich publikacją dodatkowo komplikuje sytuację na rynku.

„Na moją ocenę – przy czym zastrzegam, że nie jestem prawnikiem – jeżeli to nie zostało opublikowane, to nie obowiązuje. Ale słyszałem też ostatnio, że są sądy, które mówią, że to obowiązuje” – zaznaczył.

Jego zdaniem właśnie taki stan niepewności sprzyja ponownemu otwieraniu sporu o przepisy i podważaniu wcześniejszych zabezpieczeń, w tym tych dotyczących „słupowania”.

NFZ i lekarze rodzinni

W końcowej części rozmowy Janusz Cieszyński odniósł się także do napięć wokół negocjacji między NFZ a lekarzami rodzinnymi. Ocenił, że mimo ostrzeżeń o możliwym ograniczeniu przyjęć ostatecznie strony powinny dojść do porozumienia.

„Niech przedstawiciele NFZ i Porozumienia Zielonogórskiego siądą do stołu, wynegocjują te umowy i po prostu zamkną ten temat, bo to nikomu nie służy”

– powiedział.

Dodał przy tym, że z punktu widzenia pacjentów najważniejsze jest dziś bezpieczeństwo i pewność, że podstawowa opieka zdrowotna będzie działała normalnie.

/to

Przeczytaj więcej

Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
Dyplomatyczny zgrzyt w Pekinie? Wiceminister Bartoszewski pod lupą eksperta
Dyplomatyczny zgrzyt w Pekinie? Wiceminister Bartoszewski pod lupą eksperta