Teraz na antenie:
Radio Wnet
Historia

„Największym wrogiem Polski jest czasem nie wróg, ale głupota” – Jarosław Papis o zmarnowanych szansach, Polonii i walce o dobre imię Polski

Nie brakuje nam bohaterów. Brakuje ludzi, którzy potrafią ich światu pokazać – mówi Jarosław Papis. Polski Żyd, działacz społeczny, twórca Fundacji Hatikva, człowiek od lat zajmujący się pamięcią historyczną, dialogiem polsko-żydowskim i promocją Polski za granicą, dziś członek Rady ds. Polonii i Polaków za Granicą przy Prezydencie RP Karolu Nawrockim, nie ukrywa rozczarowania tym, jak wiele szans zostało przez państwo zmarnowanych.
„Największym wrogiem Polski jest czasem nie wróg, ale głupota” – Jarosław Papis o zmarnowanych szansach, Polonii i walce o dobre imię Polski

Jarosław Papis / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Historia spektaklu o Irenie Sendlerowej, który podbił serca izraelskiej publiczności, a mógł stać się światowym wydarzeniem, jest dla niego symbolem większego problemu: Polska często ma wszystko, czego potrzeba, by wygrać opowieść o sobie, ale nie zawsze potrafi po te narzędzia sięgnąć.

Jarosław Papis jest człowiekiem, który od wielu lat porusza się pomiędzy światami. Z jednej strony polska historia, pamięć o ofiarach i bohaterach, los polskich Żydów oraz trudne pytania o przeszłość. Z drugiej zaś codzienna i zmudna, często nierozumiana przez czynniki oficjalne polskie praca nad tym, aby Polska była za granicą rozumiana uczciwie i pełniej niż przez uproszczone schematy.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Jarosławem Papisem:

Dlatego jego wejście do Rady ds. Polonii i Polaków za Granicą przy Prezydencie RP Karolu Nawrockim nie jest dla niego kolejnym zaszczytem czy funkcją do wpisania w biografię. Traktuje je jako zobowiązanie:

– Mam ponad sześćdziesiąt lat i przez wiele lat obserwowałem różne instytucje, które miały służyć Polsce i Polakom za granicą. Z bólem muszę powiedzieć, że wiele z nich nie wywiązywało się ze swoich obowiązków tak, jak powinno.

Jarosław Papis nie ukrywa, że do działalności państwowych gremiów podchodzi ostrożnie. Zbyt wiele razy widział sytuacje, w których dobre pomysły kończyły się na deklaracjach, a wielkie słowa nie przekładały się na realne działania.

– Mam nadzieję, że ta Rada nie będzie kolejnym towarzystwem wzajemnej adoracji. Jeżeli okaże się, że jest to tylko miejsce spotkań i rozmów bez efektów, moje miejsce zostanie zwolnione – podkreśla.

Jego zdaniem Polska potrzebuje dziś nie kolejnych instytucji, ale ludzi, którzy potrafią brać odpowiedzialność.

Jarosław Papis. Fot, archiwum Hatikva

Polonia nie potrzebuje politycznych wizytówek ani celebrytów. Potrzebuje poważnej strategii

W smutnej konstatacji Jarosława Papisa jednym z największych problemów polskiej polityki wobec rodaków za granicą było przez lata niewłaściwe rozumienie roli Polonii. Zbyt często traktowano ją jako środowisko, które należy odwiedzić przy okazji rocznicy, zrobić zdjęcie, wygłosić przemówienie i wrócić do kraju.

Tymczasem Polonia jest jednym z największych zasobów, jakie posiada Polska.

To miliony ludzi mieszkających na całym świecie, często znakomicie funkcjonujących w swoich krajach, posiadających kontakty, wiedzę i wpływy. Mogą być naturalnymi ambasadorami polskiej kultury, historii i interesów.

– Polonia nie potrzebuje tylko tego, żeby ktoś przyjechał, uścisnął rękę, wręczył medal i zrobił zdjęcie. Polonia potrzebuje partnerstwa – mówi Papis.

Jego zdaniem szczególnie ważna jest zmiana myślenia o promocji Polski. Państwo zbyt często kierowało swoje działania do samych Polaków mieszkających za granicą. Tymczasem prawdziwym celem powinno być docieranie do społeczeństw krajów, w których Polacy żyją.

– Jeżeli chcemy opowiadać o Polsce w Dublinie, Londynie czy Chicago, nie możemy mówić tylko do Polaków. Musimy mówić do Irlandczyków, Brytyjczyków czy Amerykanów. Musimy pokazywać im naszą historię, kulturę i wartości w sposób dla nich zrozumiały – tłumaczy.

W tym kontekście wskazuje na rolę Instytutów Polskich i profesjonalnej dyplomacji kulturalnej. Jego zdaniem Polska wciąż nie wykorzystuje w pełni możliwości, jakie daje kultura. Albowiem to kultura potrafi zrobić coś, czego często nie potrafi polityka – dotrzeć do ludzi bezpośrednio.

Irena Sendlerowa w 2005 roku. Fot. Mariusz Kubi, Licencja CC BY 2.5 Wikipedia

Irena Sendlerowa mogła być światową bohaterką. Polska nie wykorzystała momentu

Najbardziej bolesnym wspomnieniem Jarosława Papisa pozostaje historia spektaklu „Irena Sendlerowa – Sprawiedliwa”. Był to projekt wyjątkowy, bo opowiadał o polskiej bohaterce nie poprzez polityczne deklaracje, ale przez emocje i ludzką historię. Irena Sendlerowa, która podczas okupacji ratowała żydowskie dzieci, stała się symbolem odwagi i solidarności. Spektakl został pokazany pięciokrotnie w Izraelu przy wypełnionych po brzegi salach.

Efekt przeszedł oczekiwania twórców.

Pięć dni przedstawień, pięć pełnych sal, ogromne zainteresowanie publiczności. Widzowie wychodzili wzruszeni, odbywały się długie rozmowy po spektaklach. Towarzysząca wystawa o Polakach ratujących Żydów podczas Zagłady również spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem.

– Reakcje publiczności były niezwykłe. Były łzy, były owacje, były rozmowy. Ludzie odkrywali historię, której wcześniej często nie znali – wspomina Papis.

Szczególne znaczenie miał pokaz w Knesecie. Po raz pierwszy w historii izraelski parlament otworzył swoje drzwi dla takiego wydarzenia poświęconego polskim Sprawiedliwym. To była największa – jak do tej pory – szansa na przełamanie wielu stereotypów. Ale największa możliwość pojawiła się chwilę później.

Gal Gadot, która chciała zagrać Irenę Senlerową i wyprodukować film o naszej Polskiej Sprawiedliwej. Fot. Gade Skidmore.. Licencja CC BY-SA 3.0 Wikipedia

W Stanach Zjednoczonych zainteresowanie projektem wyraziła Gal Gadot – izraelska aktorka światowej sławy, znana między innymi z filmu „Wonder Woman”. Według Jarosława Papisa aktorka obejrzała fragmenty spektaklu, zainteresowała się historią Sendlerowej i była gotowa pojawić się na premierze w Nowym Jorku.

Dla Polski mogło to oznaczać wydarzenie o globalnym zasięgu, bo Carnegie Hall i jej nadzwyczajność oraz wielkie poruszenie w mediach światowych. Wyobraźmy sobie, jedna z największych gwiazd kina opowiadająca o polskiej bohaterce.

– To była sytuacja absolutnie wyjątkowa. Mieliśmy historię, mieliśmy bohaterkę, mieliśmy zainteresowanie osoby, która mogła otworzyć nam drzwi do milionów ludzi na świecie, ale… – tutaj Jarek Papis zawiesił głos. – I właśnie wtedy Polska straciła swoją szansę.

 „Największym problemem była głupota i brak wyobraźni”

Jarosław Papis, pytany o przyczyny takich porażek, nie szuka sensacji ani teorii spiskowych. Jego odpowiedź jest dużo bardziej gorzka.

– Nie doszukiwałbym się tutaj przede wszystkim złej woli. Największym problemem była głupota i brak wyobraźni – mówi.

To właśnie brak kompetencji i niewłaściwe decyzje personalne uważa za jedną z największych słabości polskiego państwa. W Jego opinii przez długie lata zbyt często ważne stanowiska otrzymywali ludzie, którzy dobrze odnajdywali się w świecie politycznych gestów, ale niekoniecznie potrafili realizować trudne projekty międzynarodowe.

– Można świetnie wyglądać na uroczystości, można wygłaszać piękne przemówienia o patriotyzmie, ale państwo potrzebuje ludzi, którzy potrafią dowozić konkretne projekty.

W tym kontekście krytycznie ocenia część działań instytucji podległych Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego za czasów ministra Piotra Glińskiego. Podkreśla, że początkowo pojawiła się ogromna nadzieja na poważną politykę historyczną.

– Pierwsze lata rządów Zjednoczonej Prawicy dawały nadzieję, że Polska zaczyna rozumieć znaczenie polityki pamięci. Później niestety wiele rzeczy zaczęło się rozjeżdżać – ocenia Jarosław Papis.

Według niego problemem było to, że wielkie możliwości często trafiały w ręce osób, które nie rozumiały ich znaczenia.

– Polska miała wyjątkową historię do opowiedzenia. Ale sama historia nie wystarczy. Trzeba jeszcze umieć ją profesjonalnie pokazać światu a przede wszystkim chcieć! – dodaje.

Ministerstwo Kultury, Polska Fundacja Narodowa i TVP. Stracona okazja do wielkiej opowieści o Polsce

Historia spektaklu o Irenie Sendlerowej stała się dla Papisa symbolem szerszego problemu dotyczącego sposobu działania państwowych instytucji odpowiedzialnych za promocję Polski. Jego zdaniem zabrakło myślenia strategicznego. Zamiast wykorzystać zainteresowanie międzynarodowe, skupiono się na kwestiach drugorzędnych.

Jarek Papis szczególnie krytycznie wspomina działania Polskiej Fundacji Narodowej, która była zaangażowana w projekt. Jego zdaniem osoby odpowiedzialne za decyzje nie potrafiły dostrzec, że najważniejsze nie są wewnętrzne rozgrywki, ale efekt dla Polski.

– W pewnym momencie przestała być najważniejsza opowieść o Polsce. Ważniejsze stały się kwestie personalne i polityczne – mówi.

Jego zdaniem podobny problem dotyczył Telewizji Polskiej zarządzanej wówczas przez Jacka Kurskiego. Media publiczne miały możliwość pokazania wydarzenia wyjątkowego – polskiej historii opowiadanej w jednym z najważniejszych miejsc Izraela. Planowana transmisja z Knesetu mogła być wydarzeniem międzynarodowym.

– To była chwila, kiedy można było pokazać światu coś naprawdę ważnego. Nie polityczny przekaz, ale historię ludzi, którzy ratowali innych ludzi. I tej szansy nie wykorzystano – powtarza niezmiennie Jarosław Papis.

Mieszkanaka Izraela w trakcie lektury książki o naszej sprawiedliwej Irenie Sendlerowej. Fot. Fundacja Hatikva

Od Solidarności do prezydenckiej Rady. Całe życie wokół jednej idei

Droga Jarosława Papisa do miejsca, w którym znajduje się dzisiaj, zaczęła się jeszcze w czasach komunizmu. Jako siedemnastolatek został zatrzymany po wprowadzeniu stanu wojennego za działalność opozycyjną i kolportowanie ulotek. Później związał się z Konfederacją Polski Niepodległej, którą uważał za jedno z niewielu środowisk konsekwentnie domagających się pełnej niepodległości. Z czasem jego walka o Polskę przyjęła inną formę. Zamiast ulicznej opozycji pojawiła się praca nad pamięcią. Tworzył projekty artystyczne pokazujące najtrudniejsze fragmenty historii: los Racheli Auerbach, tragedię getta łódzkiego, Marzec ’68 czy historię Ireny Sendlerowej.

Jego przekonanie pozostaje niezmienne: Polska musi sama opowiadać swoją historię.

Dziś w Radzie ds. Polonii i Polaków za Granicą przy prezydencie Karolu Nawrockim chce wykorzystać całe swoje doświadczenie. Nie ukrywa jednak, że będzie patrzył przede wszystkim na efekty a nie na deklaracje, nazwiska czy fantastykę. On czxeka na realne działanie!

– Polska naprawdę ma czym się pochwalić. Problem polega na tym, żeby znaleźć ludzi, którzy potrafią to pokazać – mówi.

I właśnie o to, jego zdaniem, toczy się dziś najważniejsza gra. Polska nie przegrywa dlatego, że nie ma historii. Polska przegrywa wtedy, kiedy nie potrafi jej opowiedzieć. A ja zgadzam się w pełnej rozciągłości i tylko żal, po raz kolejny, tych znakomitych niewykorzystanych szans…

Tomasz Wybranowski


Jarosław Papis.

Jarosław Papis – działacz społeczny, producent wydarzeń kulturalnych, twórca Fundacji Hatikva, polski Żyd zaangażowany w dialog polsko-żydowski oraz promocję dobrego imienia Polski. Uczestnik Marszów Niepodległości. Pochodzi z Łodzi. W młodości działał w opozycji antykomunistycznej. Jako siedemnastolatek został zatrzymany podczas stanu wojennego za działalność przeciwko władzom komunistycznym. Był związany z Konfederacją Polski Niepodległej.

Od wielu lat zajmuje się historią, kulturą i pamięcią. Jest twórcą projektów teatralnych i edukacyjnych dotyczących m.in. Rachel Auerbach, getta łódzkiego, Marca ’68 oraz Ireny Sendlerowej. Jako producent spektaklu „Irena Sendlerowa – Sprawiedliwa” doprowadził do jego prezentacji w Izraelu, gdzie przedstawienie spotkało się z bardzo dobrym przyjęciem publiczności. Był również zaangażowany w działalność społeczną i sportową, m.in. w ratowanie Łódzkiego Klubu Sportowego.

Obecnie jest członkiem Rady ds. Polonii i Polaków za Granicą przy Prezydencie RP doktorze Karolu Nawrockim. W swojej pracy koncentruje się na relacjach polsko-żydowskich, promocji Polski oraz wzmacnianiu kontaktów z Polakami mieszkającymi poza krajem.

Przeczytaj więcej

Historia Jordanii w pigułce
Historia Jordanii w pigułce
Dlaczego generał Maczek nie wrócił do Polski? Wnuczka rozwiewa mity
Dlaczego generał Maczek nie wrócił do Polski? Wnuczka rozwiewa mity
Rzeź wołyńska. „Najpierw prawda, potem przebaczenie”
Rzeź wołyńska. „Najpierw prawda, potem przebaczenie”