Jest 19 czerwca 2023 roku. Kampania wyborcza kręci się w najlepsze. Szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk przyjeżdża do Kłodzka. I zwraca się do wyborów: „dziś tysiące, miliony Polek i Polaków uwierzyło, że może być znowu przepięknie, może być znowu normalnie” – mówił były, i przyszły, premier. Wzywa swoich sympatyków, czy może koleżanki i kolegów partyjnych, że muszą pomóc wszystkim Polkom i Polakom otworzyć oczy.
Zarzuty zoofilskie dla działaczki PO
W tym samym miesiącu zarzuty karne z art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt dostaje Kamila L., lokalna działaczka Platformy Obywatelskiej, powiązana politycznie z posłanką PO Moniką Wielichowską . To przepis, który mówi o znęcaniu się nad zwierzętami. Jednak w przypadku tej kobiety chodzi o coś więcej, niż za krótki łańcuch dla psa, czy bicie go kijem. Kamila L. dostaje zarzuty w związku z praktykami zoofilskimi. W śledztwie podejrzanym jest również jej mąż Przemysław L. On z kolei usłyszał także ciężkie zarzuty pedofilskie. Nie będziemy się jednak na nim koncentrować w tym tekście – wątpliwości, które podniesiemy, dotyczą przede wszystkim wątków związanych z kobietą.
Jak słyszymy dziś w mediach, charakter tej sprawy zszokował dolnośląskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Nagrania wideo – bo to one stanowiły główny materiał dowodowy – były brutalne i szkaradne.
To, że sprawa wybuchła w kampanii wyborczej do parlamentu, był to przypadek. Wszczęcie śledztwa nie było podporządkowane kalendarzowi wyborczemu. W sprawach szczególnie bulwersujących prokuratura, jak świat światem, zawsze informowała opinię publiczną o zatrzymaniach czy zarzutach dla sprawców przestępstw seksualnych. Mogłoby się więc wydawać, że w sposób nieunikniony, nie tworząc żadnego precedensu, w środku kampanii wyborczej ukażą się informacje, które mogą zadać niezwykle poważny cios partii Donalda Tuska.





