Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Próba otrucia Nawrockiego w kampanii. „Ostrzegano go, żeby nie całował kobiet w rękę”

Czy w pociągu na Dolnym Śląsku próbowano wyeliminować kandydata na prezydenta? Prof. Andrzej Nowak odsłania w Radiu Wnet kulisy wstrząsającej relacji Karola Nawrockiego i tłumaczy, dlaczego otoczenie polityka zdecydowało się na milczenie w kluczowym momencie walki o Pałac Prezydencki.
Próba otrucia Nawrockiego w kampanii. „Ostrzegano go, żeby nie całował kobiet w rękę”

Karol Nawrocki w Auschwitz, fot. Mikołaj Bujak/KPRP

Próba otrucia Nawrockiego?

Wokół ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej wybucha potężny skandal. Wszystko za sprawą najnowszej książki będącej zapisem rozmów historyka prof. Andrzeja Nowaka z Karolem Nawrockim. Na jaw wychodzą dramatyczne, dotąd skrywane fakty, które rzucają cień na metody walki politycznej w Polsce.

Do niebezpiecznego zdarzenia miało dojść w pociągu relacji Ząbkowice–Dzierżoniów. To tam kandydat, który wyjątkowo zrezygnował z podróży swoim kampanijnym autobusem, nagle bardzo poważnie zachorował. Dzisiaj sprawą zajmuje się już prokuratura, która wszczęła oficjalne śledztwo.

Kulisy brutalnej prowokacji

Prof. Andrzej Nowak w rozmowie z Radiem Wnet przyznaje, że w trakcie nagrywania wywiadów wyczuł u swojego rozmówcy ogromne, osobiste emocje. Kandydat potrzebował zrzucić z siebie ciężar tamtych chwil.

– Widać było w momencie, kiedy jakby przypomniał o tym prezydent, pewnego rodzaju taką złość jego osobistą, że posunięto się aż do tego – opisywał prof. Andrzej Nowak. – Postanowił wspomnieć o tym, choć się zawahał, czy warto o tym mówić, ale odczułem wtedy w jego głosie taką chęć wyrzucenia tego z siebie, tego dramatycznego momentu – podkreślił naukowiec.

Zdaniem profesora, incydent w pociągu nie był odosobnionym przypadkiem, ale częścią szerszego planu eliminacji kandydata.

– Był to jeden z wielu podobnych przypadków w czasie tej kampanii, kiedy uderzano w Karola Nawrockiego w sposób najbardziej brutalny, nieuczciwy, poniżej pasa różnymi metodami – dodał gość Radia Wnet.

Historyk tłumaczy, że celem napastników prawdopodobnie nie była śmierć polityka, lecz jego całkowite wizerunkowe zniszczenie.

„Toksyczny” uścisk dłoni

W jaki sposób nieznana substancja mogła trafić do organizmu kandydata? Tutaj pojawia się wyjątkowo zaskakujący i budzący olbrzymie emocje wątek. Chodzi o tradycyjne, staropolskie zachowanie, z którego znany jest polityk.

– Ostrzegano go na tym etapie kampanii, ażeby nie całował kobiet w rękę – wspominał prof. Andrzej Nowak. – Jedna z nich mogła być przecież podstawioną osobą, której dłoń mogła być nasączona substancją trującą – dodał gość Radia Wnet.

Choć profesor zastrzega, że to jedynie domysły i niezwykle trudno będzie dowieść prawdy po tak długim czasie, to sam fakt takich ostrzeżeń pokazuje temperaturę ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej.

Dlaczego milczano rok?

W przestrzeni publicznej natychmiast pojawiły się głosy niedowierzania. Krytycy pytają, dlaczego sztab i sam Karol Nawrocki nie nagłośnili sprawy w pociągu od razu, lecz czekali niemal rok na ujawnienie tych informacji w książce. Prof. Nowak tłumaczy to żelazną logiką walki politycznej.

– Gdyby to zostało ujawnione w trakcie kampanii, to spełniłoby rolę, którą przewidzieli dla tego incydentu prowokatorzy – ocenił profesor.

Zdaniem historyka, natychmiastowe zgłoszenie sprawy mediom wywołałoby gigantyczny szum informacyjny, który przeciwnicy polityczni wykorzystaliby do uderzenia w kandydata.

– Gdyby sztab poinformował o tym służby, to natychmiast media włączyłyby się do tego i zorganizowały dokładnie taką interpretację, jaką teraz przekazuje Roman Giertych po ujawnieniu fragmentów książki – podkreślił prof. Andrzej Nowak. – To dałoby prowokatorom gotowe uwiarygodnienie: proszę, Karol Nawrocki womituje w pociągu na swojej trasie – wyjaśnił historyk.

W ocenie naukowca, przeciwnicy polityczni chcieli zrealizować ten plan bezpośrednio przed kamerami.

– A skoro to się nie udało na oczach mediów, to zgłoszenie sprawy w tamtym momencie wywołałoby dociekliwość takich kanałów informacyjnych, jakie dzisiaj reprezentuje pan Roman Giertych czy zgromadzone wokół niego środowisko typu „Silni Razem”. One wtedy odegrałyby swoją rolę niszczącą. Logika kampanii nie pozwalała na dopuszczenie do tego, by prowokatorzy ogłosili sukces – podsumował profesor.

Dopiero z perspektywy czasu widać, jak wielkie niebezpieczeństwo wisiało nad sztabem wyborczym. Sprawę ostatecznie rozstrzygnie prokuratorskie śledztwo.

WSPIERAJ NAS NA PATRONITE

Przeczytaj więcej

Nowe fakty w sprawie Leszka Kraskowskiego. Umorzono sprawę o znęcanie się z 2017 r.
Nowe fakty w sprawie Leszka Kraskowskiego. Umorzono sprawę o znęcanie się z 2017 r.
Poseł KO o partii Razem: „To prawdziwi komuniści, czekiści”
Poseł KO o partii Razem: „To prawdziwi komuniści, czekiści”
Publicyści: prokuratura Żurka i Korneluka się sypie
Publicyści: prokuratura Żurka i Korneluka się sypie