Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

W Platformie „coś pękło” po aferze pedofilskiej w Kłodzku

Koalicja Obywatelska długo milczała o sprawie z Kłodzka. Marcin Torz mówi, że „coś pękło”, bo radny KO wezwał Monikę Wielichowską do reakcji i odcięcia się.
W Platformie „coś pękło” po aferze pedofilskiej w Kłodzku

fot. flickr.com/MSZ

Posłuchaj całej rozmowy:

Koalicja Obywatelska przez wiele dni miała unikać tematu, który w Kłodzku stał się sprawą publiczną i polityczną jednocześnie. Marcin Torz mówi wprost: w partii „coś pękło”, bo po tygodniu milczenia pojawił się pierwszy mocny głos z wewnątrz regionalnych struktur KO.

Według Torza od początku dominowała strategia przeczekania, a wypowiedzi polityków KO były rzadkie i ostrożne. Jego zdaniem przełomem było to, że po raz pierwszy jeden z działaczy KO z Dolnego Śląska publicznie wezwał partyjne kierownictwo w regionie do jasnej reakcji.

Milczenie KO i pierwszy wyłom

Torz relacjonuje, że jako pierwszy temat publicznie podjął Tomasz Siemoniak, który miał nazwać sprawę po imieniu i podkreślić, że „najstraszniejsze” jest krzywdzenie dzieci.

Siemoniak zachował się przyzwoicie

– mówi Marcin Torz.

Jednocześnie dodaje, że po tym wpisie „niewielu” poszło jego śladem, a partia w większości nadal miała „udawać, że nic się nie stało”.

„Stań w prawdzie”. Apel do Moniki Wielichowskiej

Kluczowy element, który Torz uznaje za pęknięcie wizerunkowego muru, to wypowiedź radnego wojewódzkiego KO z Dolnego Śląska Marcina Borysa. Torz podkreśla, że Borys nie tylko potępił sprawę, ale też wezwał jedną z najważniejszych postaci KO w regionie – Monikę Wielichowską – do jednoznacznego stanowiska i odcięcia się.

Zaapelował do Moniki Wielichowskiej, aby… „stanęła w prawdzie”

– relacjonuje Torz.

W jego ocenie problemem jest nie tylko sama sprawa, ale również to, że Wielichowska – jak mówi – do tej pory „ani słowem się nie zająknęła” o wydarzeniach, mimo że w przestrzeni publicznej krążą materiały pokazujące jej znajomość z lokalną działaczką.

To jest przedziwne, że jedna z liderek KO zna się z osobą skazaną… i nie wypowiada się w żaden sposób

– mówi Torz.

Zdjęcia, wiece i pytanie o wcześniejsze sygnały

Torz zaznacza, że nie ocenia stopnia prywatnej zażyłości, ale wskazuje na „mnóstwo zdjęć” i obecność na wydarzeniach politycznych, co – jego zdaniem – uniemożliwia całkowite odcięcie się od relacji.

Nie wyprze się znajomości, bo potwierdzają to zdjęcia

– podkreśla.

Dodaje też wątek lokalnych plotek i tego, że część mieszkańców miała mówić o sygnałach krążących w mieście od dawna. W jego opinii brak reakcji liderki KO w regionie uruchamia spiralę domysłów, bo ludzie próbują sami wypełnić lukę informacyjną.

Milczenie prowadzi do tego, że ludzie wymyślają kolejne wytłumaczenia

– mówi Torz.

Media i spór o standardy opisu

W rozmowie Torz mocno krytykuje to, jak część mediów miała opisywać polityczne tło sprawy. Twierdzi, że w pierwszych publikacjach próbowano rozmywać informację o związkach partyjnych, a korekty następowały dopiero po presji w mediach społecznościowych.

Gazeta Wyborcza próbowała zatuszować związki… dopiero po fali krytyki dopisała, że chodzi o KO

– mówi Torz.

W jego ocenie problem jest szerszy niż jedna sprawa, bo dotyczy standardów nazywania rzeczy po imieniu oraz tego, czy partie i media reagują symetrycznie, niezależnie od barw politycznych.

Trzeba piętnować pedofilię, gdziekolwiek ona by nie miała miejsca

– podkreśla Torz.

„Bez zmian” w strukturach i rosnąca presja w regionie

Torz zwraca uwagę na fakt, że mimo narastającej afery, w lokalnych strukturach partyjnych miały się odbyć wybory, po których „bez zmian” pozostały osoby kierujące organizacją w powiecie. W jego interpretacji to dodatkowo podbija emocje mieszkańców i wzmacnia przekaz, że partia nie traktuje sprawy z należytą powagą.

To jest chore, nienormalne, że te same osoby nadal będą pełniły funkcje

– mówi.

Na koniec dodaje, że jego zdaniem jest szansa na reakcję, jeśli wewnętrzny nacisk będzie rósł, a głosy takie jak apel Marcina Borysa nie zostaną zignorowane. Torz sygnalizuje, że część działaczy KO w regionie ma odczuwać presję społeczną i słyszeć pytania na ulicy, dlaczego partia milczy.

Jest szansa, że KO oczyści się i „stanie w prawdzie”

– podsumowuje Torz.

/ad

Przeczytaj więcej

Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje