Dziś odbywa się posiedzenie sądu dotyczące wykonania kary orzeczonej wobec Adama Borowskiego w sprawie wszczętej z prywatnego aktu oskarżenia Romana Giertycha. Sprawa dotyczy wypowiedzi Borowskiego, które sąd uznał za naruszające art. 212 § 2 Kodeksu karnego. Wcześniej Borowski został zobowiązany do przeproszenia Giertycha, jednak tego nie zrobił. Przed wejściem na salę rozpraw były opozycjonista z czasów PRL zapowiedział, że nie zmieni stanowiska i jest gotów ponieść konsekwencje.
„Za prawdę się nie przeprasza”
Borowski przed salą rozpraw wygłosił krótkie oświadczenia dla mediów. Jak mówił, osoby powtarzające, że każdy wyrok sądu należy bezwzględnie respektować, powinny wyobrazić sobie sytuację, w której za nazwanie przestępcy przestępcą można samemu stanąć przed sądem.
Ja chciałbym, żeby wszyscy, którzy stwierdzą, że wyroki sądu należy respektować, wyobrazili sobie sytuację taką, że żyjemy w latach 30. i ja w Ameryce mówię, że Al Capone jest mordercą. I on mnie skarży, że przecież nie jest mordercą, bo nic mu nie udowodnili. Wszyscy wiedzą, że jest mafiozem, mordercą. Ja mam iść do więzienia za to, że powiedziałem prawdę. Za prawdę się nie przeprasza
– mówi Adam Borowski.




