Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Ropa po 110 dolarów to dopiero początek. Ekspert wskazuje, co powinien zrobić rząd i Orlen

Ropa i gaz drożeją przez wojnę i blokadę cieśniny Ormuz. Marcin Jastrzębski mówi w Radiu Wnet, że Polska nie musi bać się braku ropy, ale inflacji i braku reakcji rządu na ceny paliw.
Ropa po 110 dolarów to dopiero początek. Ekspert wskazuje, co powinien zrobić rząd i Orlen

Posłuchaj całej rozmowy:

Ceny ropy i gazu znów stały się jednym z głównych tematów rozmów o bezpieczeństwie. Marcin Jastrzębski, były prezes Lotosu, mówi wprost, że to dopiero początek podwyżek, nawet jeśli na moment pojawiają się sygnały krótkiej stabilizacji.

Ropa będzie rosła w najbliższym czasie

– mówi.

Ormus da się obejść tylko częściowo

W rozmowie pojawia się przykład Iraku, który wraz z Turcją ma uruchomić alternatywną ścieżkę eksportu ropy. To pomaga rynkowi złapać oddech, ale nie rozwiązuje problemu w skali globalnej.

Irak może. Nie wszyscy mogą

– podkreśla.

W praktyce oznacza to, że część dostaw może zostać przerzucona inną trasą, ale napięcie w regionie nadal będzie przekładać się na notowania.

Ropy nie zabraknie, ale rachunek przyjdzie przez inflację

Jastrzębski uspokaja, że z perspektywy fizycznej dostępności surowca Polska nie stoi dziś przed scenariuszem braku ropy. Problem jest gdzie indziej, w cenie i w tym, jak ta cena rozlewa się na całą gospodarkę.

Dostępność ropy na rynku światowym jest wystarczająca, dużo większym problemem jest jej cena i presja inflacyjna

– mówi.

Wskazuje, że droższa ropa podbija koszty transportu, produkcji i usług, a więc finalnie ceny w sklepach. W tym kontekście zwraca uwagę na dodatkowy czynnik, który może zwiększać presję cenową w Polsce.

Będziemy mieli dość dużą presję inflacyjną

– podkreśla.

Co państwo może zrobić szybko

Były prezes Lotosu wraca do narzędzi, które rząd ma pod ręką, jeśli chce ograniczyć skok cen paliw. Wymienia dwa klasyczne kierunki. Z jednej strony podatki, z drugiej zwiększanie podaży paliwa na rynku.

Chwilowe obniżenie VAT to ważniejszy mechanizm niż uruchomienie rezerw, bo bardziej bałbym się inflacji niż tego, że ropy zabraknie

– mówi.

Jednocześnie nie wyklucza wykorzystania rezerw jako jednego z instrumentów, ale sugeruje, że kluczowe jest działanie szybkie i połączone.

Metod jest kilka. Obniżenie VAT, uwolnienie rezerw, zwiększenie podaży produktu

– podkreśla.

Gaz i Katar. Zaskoczenie skalą zniszczeń

Wątek gazowy pojawia się w rozmowie jako nowe źródło ryzyka. Jastrzębski przyznaje, że nie ma jeszcze pełnego obrazu skutków, ale zwraca uwagę na to, jak wrażliwa jest infrastruktura LNG. I dodaje, że zaskoczyło go, iż do zniszczeń w ogóle doszło.

Jestem zdziwiony, że do takich zniszczeń mogło dojść w tak krytycznej infrastrukturze i że nie było wystarczających zabezpieczeń

– mówi.

Wskazuje przy tym, że konsekwencje uszkodzeń infrastruktury naziemnej mogą być dużo poważniejsze niż incydenty na morzu.

Własne źródła ropy jako bufor na szoki cenowe

W drugiej części rozmowy Jastrzębski przechodzi od działań doraźnych do kwestii strategicznych. Jego zdaniem polski system jest bardziej podatny na wahania cen, bo własne wydobycie jest zbyt małe. To ogranicza pole manewru także dla krajowego giganta, który w kryzysie musiałby stabilizować ceny kosztem własnych marż.

Zbyt wolny rozwój wydobycia ropy zwiększa ryzyka, bo gdy zabezpieczenie własnej produkcji jest niskie, mamy mniejsze możliwości amortyzacji szoku cenowego

– podkreśla.

Wyjaśnia też, dlaczego wydobycie ma znaczenie nawet wtedy, gdy ropa i tak jest częścią globalnego rynku.

Przy wysokich cenach producent ma podobne koszty, a realizuje większą marżę, to daje bufor w całym łańcuchu

– mówi.

Wenezuela i nowe otwarcie

Jastrzębski zwraca uwagę na kierunki, które jego zdaniem powinny być rozważane szerzej, także wtedy, gdy są geograficznie odległe. Wskazuje Wenezuelę jako przykład rynku, który może się na nowo otwierać.

Wenezuela jest na nowo otwierana i są tam możliwości

– mówi.

Podkreśla przy tym, że w praktyce nie chodzi o to, by każdą baryłkę fizycznie wozić do Polski, tylko by mieć udział w źródłach i zyskach z wydobycia, które rosną w czasie kryzysu.

Nie ma znaczenia, czy producent wozi do swojej rafinerii. Może sprzedać lokalnie i kupić gdzie indziej. Chodzi o to, żeby mieć narzędzie rekompensaty w czasie wysokich cen

– podkreśla.

Potrzebna konsekwencja, nie gwałtowne zwroty

Na koniec Jastrzębski wskazuje, że problemem jest brak stałego, wieloletniego kursu w sektorze ropy i gazu. Jego zdaniem zbyt często zmieniają się priorytety i podejście zarządów, a to utrudnia budowanie trwałego bezpieczeństwa surowcowego.

Trzeba zmieniać wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać sektor ropy i gazu w Polsce. To ma być konsekwencja, nie gwałtowne zwroty

– mówi.

/ad

Przeczytaj więcej

Silniejsi od polityki! Rafał Otoka-Frąckiewicz o nowym polskim społeczeństwie obywatelskim. Rozmowy Tomasza Wybranowskiego
Silniejsi od polityki! Rafał Otoka-Frąckiewicz o nowym polskim społeczeństwie obywatelskim. Rozmowy Tomasza Wybranowskiego
Jaka będzie ta Polska? Katarzyna Obłąkowska „Prawda wyzwolona”. Rozmowa o Polsce między historią, pamięcią a przyszłością
Jaka będzie ta Polska? Katarzyna Obłąkowska „Prawda wyzwolona”. Rozmowa o Polsce między historią, pamięcią a przyszłością
Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”