Autor: Lech R. Rustecki
Prawdziwie losowy generator nie powstrzyma komputera kwantowego przed łamaniem słabych algorytmów, ale bez dobrego generatora nawet najlepsza kryptografia postkwantowa od początku stoi na kruchym fundamencie.
Wojna cyfrowa nie toczy się tylko w sieci, ale także wewnątrz chipów
Jeszcze kilka lat temu temat generatorów liczb losowych kojarzył się głównie z laboratoriami kryptograficznymi i podręcznikami elektroniki. Dziś wraca do debaty publicznej w zupełnie innym kontekście. Gdy państwa, armie i wielkie firmy rywalizują nie tylko o dane, ale też o bezpieczeństwo infrastruktury, nagle okazuje się, że o sile systemu decydują nie tylko algorytmy, lecz także jakość sprzętowego fundamentu.
12 marca polskie władze poinformowały o udaremnionym cyberataku na Narodowe Centrum Badań Jądrowych i podały, że analizowany jest możliwy ślad irański. Tego samego dnia pojawiła się informacja, że Ukraina otwiera dostęp do danych z pola walki dla modeli AI sojuszników, aby przyspieszyć rozwój oprogramowania dla dronów. To dwa różne wydarzenia, ale oba pokazują ten sam kierunek: zaufanie do elektroniki, oprogramowania i kluczy kryptograficznych staje się częścią realnej geopolityki.





