Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

USA: fala terrorystycznych ataków. „Wojna militarnie wygrywana, ale politycznie przegrywana”

– Czwartek okazał się bardzo tragiczny – mówi Tomasz Grzywaczewski o zamachach w USA. W tle rośnie krytyka, że Waszyngton nie ma strategii na „koniec” wojny z Iranem.
USA: fala terrorystycznych ataków. „Wojna militarnie wygrywana, ale politycznie przegrywana”

Posłuchaj całej rozmowy:

Czwartkowy poranek w USA przyniósł – jak relacjonuje Tomasz Grzywaczewski z Nowego Jorku – serię dramatycznych zdarzeń, które nakładają się na wojenną nerwowość. Dwa ataki z użyciem broni i wątek niedoszłych zamachów w Nowym Jorku wracają w momencie, gdy administracja Donalda Trumpa mierzy się z krytyką o brak jasnego planu na „koniec gry” w Iranie.

„Czwartek okazał się bardzo gorący i bardzo tragiczny. Doszło do dwóch zamachów”

– mówi Tomasz Grzywaczewski.

Zamach pod Detroit i strzały na kampusie

Pierwszy z opisanych przez korespondenta ataków wydarzył się w rejonie Detroit. Napastnik – jak podaje Grzywaczewski – wjechał samochodem w budynek synagogi, a następnie otworzył ogień do ochrony. Ranny został jeden z ochroniarzy, zamachowiec zginął na miejscu, a świątynia częściowo stanęła w ogniu.

„Ranna została jedna osoba, jeden z ochroniarzy. Zamachowiec został zastrzelony, ale świątynia częściowo stanęła w ogniu”

– mówi Tomasz Grzywaczewski.

W relacji pojawia się też nieoficjalny motyw: napastnik miał stracić bliskich w jednym z izraelskich ataków na Liban.

Drugi atak wydarzył się na Old Dominion University w Wirginii. Tam zginęła jedna osoba, dwie zostały ranne. Korespondent zwraca uwagę na szczególnie niepokojący detal: napastnik miał już wcześniej wyrok za próbę wspierania ISIS, a mimo to funkcjonował w amerykańskiej rzeczywistości jako obywatel.

„Napastnik służył wcześniej w Gwardii Narodowej, a jednocześnie 10 lat temu został skazany za próby wspierania państwa islamskiego”

– mówi Grzywaczewski.

Nowy Jork: bomby, które nie wybuchły

Grzywaczewski wraca też do wydarzeń z minionego weekendu w Nowym Jorku: dwóch młodych zamachowców miało rzucić improwizowane ładunki w kierunku demonstrantów protestujących przed domem burmistrza. Ładunki nie eksplodowały, ale w śledztwie padła deklaracja, że sprawcy chcieli, by bilans ofiar był większy niż w czasie zamachu na maraton bostoński.

„Chcieli, aby liczba ofiar była większa niż podczas zamachu na maraton w Bostonie w 2013 roku”

– relacjonuje Tomasz Grzywaczewski.

W tej opowieści najmocniej wybrzmiewa jednak coś innego: większość sprawców to nie „przyjezdni”, tylko obywatele USA – często naturalizowani albo urodzeni już w Stanach. A to, jak podkreśla korespondent, zmienia pracę służb.

„To są amerykańscy obywatele. (…) tego typu akty terroru zdecydowanie trudniej jest zwalczać”

– mówi Grzywaczewski.

Katastrofa KC-135 i „koszty polityczne”

Do złych informacji dochodzi wieść o katastrofie amerykańskiej latającej cysterny KC-135 w Iraku. Grzywaczewski zaznacza, że los załogi nie był jeszcze znany, a odpowiedzialność próbowała przypisać sobie proirańska bojówka – choć wstępnie wygląda to raczej na tragiczny wypadek.

„W tym momencie nie wiemy jaki jest los załogi. Trwa akcja ratunkowa”

– mówi Tomasz Grzywaczewski.

Wszystko to – według korespondenta – dokłada presji na administrację, by konflikt z Iranem zakończyć, bo rośnie liczba zabitych żołnierzy USA, a społeczne koszty wojny szybko robią się politycznie trudne do obrony.

„To będzie powodowało zwiększanie presji na amerykańską administrację, żeby ten konflikt zakończyć”

– mówi.

„Nie wiadomo, jakie cele chcą osiągnąć”

W amerykańskich mediach – relacjonuje Grzywaczewski – rośnie obawa, że Waszyngton nie ma spójnej strategii. Wojna ma być „miażdżąco” wygrywana w wymiarze militarnym, ale problemem jest brak politycznego finału i niejasność celów.

„Mamy sytuację wojny militarnie wygrywanej, ale politycznie w pewien sposób przegrywanej”

– mówi Tomasz Grzywaczewski.

W Senacie administracja ma być atakowana za rozjazd między tą wojną a priorytetami, które wcześniej sama ogłaszała – od koncentracji na „zachodniej hemisferze” po rywalizację z Chinami w Indo-Pacyfiku. Grzywaczewski dorzuca tu ważną hipotezę: Biały Dom mógł przeszacować kruchość reżimu w Teheranie, licząc na szybkie załamanie.

„Donald Trump liczył na to, że ten reżim się załamie (…) a tymczasem ten reżim zdaje się niezwykle odporny”

– mówi korespondent.

Iran: mniejsze uderzenia, większy efekt

Grzywaczewski opisuje taktykę Iranu jako serię uderzeń, które nie muszą być „wielkie” militarnie, by generować duże konsekwencje: gospodarcze, psychologiczne, wizerunkowe – zwłaszcza dla państw Zatoki Perskiej, tracących status „bezpiecznej przystani” dla kapitału. W tym sensie ciężar przesuwa się z pola bitwy na rynki, logistykę i politykę.

„Te uderzenia Iranu (…) politycznie mają one ogromny ciężar gatunkowy”

– mówi Tomasz Grzywaczewski.

W tle pojawia się też wątek tarć wewnątrz republikanów i samej administracji – Grzywaczewski zwraca uwagę choćby na mniejszą widoczność wiceprezydenta J.D. Vance’a.

„To jest też pytanie o to, jakie tarcia pojawiają się wewnątrz tej administracji”

– mówi.

Ile to kosztuje i dlaczego to boli

Wojna – jak relacjonuje korespondent – to miliardy dolarów dziennie, a do tego uwalnianie ropy z rezerw strategicznych, by stabilizować ceny. Ale w jego ocenie nie rachunek budżetowy jest najgroźniejszy. Najgroźniejsze są koszty polityczne, bo łatwo zadać pytanie: dlaczego pieniądze idą na bombardowania, a nie na amerykańskie problemy wewnętrzne.

„To są miliardy dolarów dziennie”

– mówi Tomasz Grzywaczewski.

„Bardzo łatwo jest zadać pytanie, dlaczego te pieniądze wydawane są na bombardowanie Iranu, a nie na ratowanie amerykańskiego społeczeństwa”

– dodaje.

/ad

Przeczytaj więcej

Wipler składa zawiadomienie do prokuratury na Kierwińskiego. „Jeżeli Donald Tusk nie kłamał, to minister Kierwiński jest przestępcą”
Wipler składa zawiadomienie do prokuratury na Kierwińskiego. „Jeżeli Donald Tusk nie kłamał, to minister Kierwiński jest przestępcą”
Policja polowała na Kraskowskiego, bo sąd się „pomylił”? „Nawet własne dzieci mi nie wierzą”
Policja polowała na Kraskowskiego, bo sąd się „pomylił”? „Nawet własne dzieci mi nie wierzą”
Spór o Zatokę Pucką. Gmina Kosakowo idzie do sądu ws. zrzutu solanki
Spór o Zatokę Pucką. Gmina Kosakowo idzie do sądu ws. zrzutu solanki