Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

„To już nie jest PiS, który siedział w kącie”

– Najlepiej to widać po panice – mówi Michał Karnowski o nominacji prof. Przemysława Czarnka. Jego zdaniem PiS może dojść do 30 proc., a Konfederacja pierwszy raz czuje realny nacisk.
„To już nie jest PiS, który siedział w kącie”

Przemysław Czarnek / Fot. YT/Prawo i Sprawiedliwość

Posłucha całej rozmowy:

Jeśli ktoś chce zobaczyć, czy wybór PiS prof. Przemysława Czarnka na przyszłego premiera naprawdę robi w polityce różnicę, Michał Karnowski radzi patrzeć nie na entuzjastów, tylko na przeciwników. W jego ocenie to właśnie „panika” po drugiej stronie najlepiej pokazuje, że PiS wreszcie wystawił figurę, która potrafi narzucić tempo.

Najlepiej to widać po panice, po strachu tych, po których idzie profesor Przemysław Czarnek

– mówi Michał Karnowski.

„Duży zawodnik” i język, który „wchodzi”

Karnowski buduje obraz Czarnka jako polityka, który pasuje zarówno do sal konferencyjnych, jak i do „karczmy” – w sensie kontaktu z ludźmi, a nie formy przekazu. Podkreśla fizyczność i pewność siebie jako element scenicznej przewagi, ale dorzuca też coś ważniejszego: Czarnek ma być „u siebie” w różnych światach.

Od fizyczności poczynając, duży zawodnik to zawsze gdzieś na scenie swoje robi, a jak do karczmy wejdzie, to jakby był u siebie

– mówi Karnowski.

W jego relacji spotkanie w Iławie stało się testem „na żywo”, bez tej warstwy, którą daje dopracowana konwencja. I tu ma padać klucz: Czarnek mówi do wyborców językiem, który rozumieją.

Widać w tej Iławie, że Czarnek wchodzi między ludzi i mówi do nich językiem, który rozumieją

– zaznacza Karnowski.

Konfederacja reaguje, bo „czuje nacisk”

Karnowski interpretuje serię wpisów Sławomira Mentzena jako reakcję na polityczną presję. W jego opowieści to nie jest już relacja, w której PiS „pokornie siedzi w kącie” i tylko przyjmuje ciosy.

To już nie jest ten PiS z punktu widzenia Konfederacji, który tak pokornie siedział w kącie i dawał się łomotać

– mówi Karnowski.

Jednocześnie dodaje warunek brzegowy: sama osobowość Czarnka nie wystarczy, jeśli PiS nie przestanie przepraszać za własne rządy. Wskazuje, że partia ma „czego bronić”, a ludzie – w tym samorządowcy – często wspominają tamten okres jako „złote czasy”.

Tam jest czego bronić. To były dobre dla Polski rządy w ocenie wielu ludzi

– podkreśla Karnowski.

Ryzyko: „zwulgaryzowanie przekazu”

Karnowski chwali wyrazistość, ale ostrzega, że polityk, który widzi, że proste hasła „żrą”, może pójść w stronę czystego efektu. To – jego zdaniem – byłoby pułapką, bo PiS wygrywał wtedy, gdy był jednocześnie konserwatywny i aspiracyjny.

Źle by się stało, gdyby dopuścił do zwulgaryzowania przekazu, bo to zawsze kusi, gdy widać, że proste sformułowania działają

– mówi Karnowski.

„Dobry populizm” jako powrót do gry

W opozycji – jak ocenia Karnowski – nie da się utrzymać pozycji samym „kalkulatorem budżetowym”. Ludzie chcą mocniejszej obrony wartości i szybszych odpowiedzi. Czarnek ma być właśnie taką odpowiedzią: głośniejszą, bardziej wyrazistą, mniej „ostrożnościową”.

Opozycja musi być trochę populistyczna, a nutka dobrego populizmu w polityce jest niezbędna

– mówi Karnowski.

/ad

Przeczytaj więcej

Gen. Samol: Polska wciąż nie ma skutecznej obrony przed dronami
Gen. Samol: Polska wciąż nie ma skutecznej obrony przed dronami
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
Prokurator IPN: Od 10 lat Ukraina nie realizuje naszych wniosków o pomoc prawną ws. zbrodni wołyńskiej
Prokurator IPN: Od 10 lat Ukraina nie realizuje naszych wniosków o pomoc prawną ws. zbrodni wołyńskiej