Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

„Fałszowane nawet źródła”. Wiceprezes IPN o Ulmach, Markowej i „bitwie o pamięć”

Dr Mateusz Szpytma mówi o „bitwie o pamięć” wokół II wojny światowej i ostrzega przed publikacjami „ustawionymi pod tezę”. Wraca też do beatyfikacji Ulmów i 10 lat muzeum w Markowej.
„Fałszowane nawet źródła”. Wiceprezes IPN o Ulmach, Markowej i „bitwie o pamięć”

Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, fot. x.com/@MuzeumMarkowa

Posłuchaj całej rozmowy:

Rozmowa z dr. Mateuszem Szpytmą zaczęła się od gratulacji: wiceprezes IPN otrzymał nagrodę im. bp. Romana Andrzejewskiego za dokumentowanie historii polskiej wsi i współtworzenie Muzeum Ulmów w Markowej. Szpytma nie ukrywał, że to temat bliski mu biograficznie i zawodowo – wraca w jego pracy od lat, a i rodzinne korzenie prowadzą wprost do Markowej.

Ja ze wsi pochodzę, o wsi dużo piszę, o historii wsi przede wszystkim

– mówi dr Mateusz Szpytma.

W rozmowie pojawił się też wątek rodzinny: bliscy Szpytmy mieszkają w domu, w którym urodziła się bł. Wiktoria Ulma. Jak podkreślał, to nie tylko historia „do opowiadania”, ale żywa pamięć pielęgnowana przez rodzinę.

Mieszkają w tym domu (…) i kultywują pamięć, i propagują kult też błogosławionej rodziny Ulmów

– relacjonuje.

Co zmieniła beatyfikacja Ulmów

Szpytma mówił, że beatyfikacja Ulmów „pracuje” równolegle w dwóch wymiarach: religijnym i tożsamościowym. Z jednej strony widać skalę zainteresowania relikwiami – w Polsce i poza nią – z drugiej, historia Markowej stała się dla wielu punktem wejścia do szerszej opowieści o okupacji, strachu, wiejskim świecie przed 1939 rokiem i dramatycznych wyborach czasu wojny.

Przez pryzmat rodziny Ulmów poznajemy bardzo ważny element naszej historii, tragicznej historii Polski

– zaznacza.

W jego opisie Ulmowie nie są „jedną historią”, tylko soczewką: pokazują ratowanie Żydów, ale też realia okupacji i terroru, w których decyzje podejmowano w skrajnych warunkach.

„Wielka bitwa historyczna” i spór o rzetelność

Prowadzący rozmowę nazwał Ulmów elementem „walki o pamięć”. Szpytma nie polemizował z samą tezą, ale przesunął akcent: problemem nie jest podejmowanie trudnych tematów, tylko sposób, w jaki są dziś opowiadane – zwłaszcza gdy znika kontekst okupacji niemieckiej i odpowiedzialności władz niemieckich.

Instytut Pamięci Narodowej jest jedną z ostatnich placówek, która do tych tematów podchodzi w sposób nieuprzedzony

– mówi dr Szpytma, wskazując na konieczność przypominania, „że to była okupacja niemiecka” i „że to były władze niemieckie”.

Wiceprezes IPN poszedł jednak dalej, mówiąc, że w części publikacji nie chodzi już o uproszczenia czy przemilczenia, ale o działania znacznie cięższe gatunkowo.

Bardzo często są fałszowane nawet źródła. To wszystko jest ustawione pod tezę

– zaznacza.

Książka o burmistrzach i recenzja IPN

W rozmowie pojawił się przykład obszernej pracy wydanej po niemiecku, dotyczącej roli burmistrzów w mechanizmach Zagłady. Szpytma mówił, że w IPN powstała – jak to ujął – jedyna rzetelna, pełna recenzja tej publikacji. Jej autorem ma być dr Damian Sietkiewicz, a recenzja jest dostępna w „Polish Jewish Studies”.

Kluczowe w tej opowieści jest to, że recenzent miał sięgać nie tylko do literatury, ale również do archiwaliów przywoływanych przez autora książki – i weryfikować je „w terenie”, w dokumentach.

Bardzo często brak tych archiwaliów, albo znajdują się w innym miejscu, albo mówią co innego niż jest w tej książce podane

– relacjonuje Szpytma.

I stawia mocną tezę: przy takiej skali nieścisłości publikacja nie powinna funkcjonować jako praca naukowa, mimo że – jak mówi – stała się podstawą habilitacji w Niemczech.

To jest dyskwalifikujące dla autora. Nie może to być zaliczone jako praca naukowa

– podkreśla.

„Niemcy szukają wspólników”

Wiceprezes IPN mówił też o szerszym tle: o tendencji, którą widzi w niemieckiej debacie, a która polega na przedstawianiu Polaków jako współuczestników Holokaustu. Jego zdaniem wynika to z potrzeby „rozłożenia” odpowiedzialności – znalezienia „wspólników” dla zbrodni popełnionych przez Niemców.

Niemcy szukają sobie wspólników do tych zbrodni, które popełnili osiemdziesiąt kilka lat temu

– mówi Szpytma.

Dopytywany, czy to rzeczywiście „niewygodne” dla Niemiec, odpowiadał jednoznacznie, przypominając też kwestię rozliczeń powojennych.

Oczywiście, że jest to niewygodne (…) procesy w Niemczech były bardzo rzadkie i dotknęły tylko minimalną część sprawców

– zaznacza.

10 lat muzeum i 24 marca

W dalszej części rozmowy wrócił wątek Markowej – zbliża się 10. rocznica otwarcia Muzeum Ulmów (17 marca). Szpytma mówił o instytucjach, które umożliwiły powstanie placówki, i podkreślał rolę badań IPN. Wspominał też o recepcji muzeum i o skali ruchu turystycznego, jaką pamięta z czasu, gdy nim kierował.

Bez Instytutu Pamięci Narodowej i jego badań (…) nie byłoby tego muzeum

– mówi.

Gdy ja tam jeszcze szefowałem, to było jakieś 50 tysięcy rocznie

– dodaje.

W rozmowie pojawił się też 24 marca, czyli Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów. Szpytma przypomniał, że data wiąże się z rocznicą zbrodni w Markowej, a w Warszawie planowane są wydarzenia w Kościele Wszystkich Świętych na placu Grzybowskim – m.in. z przypomnieniem ks. Marcelego Godlewskiego.

Markowa a zainteresowanie środowisk żydowskich

Pytany o zainteresowanie Markową ze strony środowisk żydowskich, Szpytma mówił, że ono istnieje, ale w ograniczonym stopniu. Wspomniał jednak o rozwiązaniu, które wprowadził w muzeum z myślą o zagranicznych gościach.

Uparłem się 10 lat temu, aby wszystkie podpisy pod każdym eksponatem były także w języku hebrajskim

– zaznacza.

Wątek Nawrockiego na koniec

Końcówka rozmowy zeszła na sprawy instytucjonalne i Karola Nawrockiego. Szpytma mówił, że współpracował z nim cztery lata i ocenia tę współpracę bardzo wysoko, akcentując lojalność i styl zarządzania.

Był znakomitym szefem (…) miałem zawsze pewność, że mnie nigdy nie zdradzi

– mówi.

 To jest naprawdę twardy facet. To jest człowiek, który bardzo kocha Polskę

– dodaje.

Przeczytaj więcej

Karol Gac: Na rozłamie w PiS najbardziej korzysta dziś Donald Tusk
Karol Gac: Na rozłamie w PiS najbardziej korzysta dziś Donald Tusk
Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu
Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu
Śledztwo w sprawie działania Clifford Chance przy przejmowaniu mediów publicznych jest nadal w toku
Śledztwo w sprawie działania Clifford Chance przy przejmowaniu mediów publicznych jest nadal w toku