Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

To nie wojna religijna, lecz walka o wpływy. Ambasador Palestyny o konflikcie wokół Iranu

Mahmoud Khalifa, ambasador Palestyny uważa, że obecna wojna nie dotyczy religii, lecz energii, wpływów i terytorium. W rozmowie w Radiu Wnet padły też mocne słowa o Izraelu i USA.
To nie wojna religijna, lecz walka o wpływy. Ambasador Palestyny o konflikcie wokół Iranu

Mahmoud Khalifa / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Posłuchaj całej rozmowy:

Mahmoud Khalifa ocenił, że odpowiedź Iranu na ataki była nie tylko ograniczona, ale także politycznie błędna. W jego opinii szczególnie niebezpieczne jest to, że uderzenia zostały skierowane również w kraje arabskie, co – zamiast budować zaplecze – może tylko zwiększać liczbę przeciwników Teheranu.

Ambasador mówił wprost, że bombardowanie Kataru, Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej czy Omanu oznacza strategiczny błąd. Zwłaszcza że część tych państw pełniła wcześniej role mediacyjne albo starała się zachować dystans wobec konfliktu.

To niestety błąd, wielki błąd, jeżeli chodzi o politykę Iranu

– powiedział Khalifa.

Groźba większej wojny

W rozmowie wybrzmiała też obawa, że konflikt nie zatrzyma się na starciu Iranu z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. Zdaniem ambasadora w region mogą zostać wciągnięci kolejni gracze, a to znacząco zwiększa ryzyko dłuższej i znacznie bardziej niebezpiecznej wojny.

Khalifa podkreślał, że w regionie znajduje się już wystarczająco dużo uzbrojenia, by skutki dalszej eskalacji były bardzo poważne. Jego zdaniem dziś nikt nie jest w stanie wiarygodnie przewidzieć, jak długo potrwa ta wojna.

Zbliżamy się do wielkiej wojny. I broń Boże, żeby do tego doszło

– zaznaczył.

Wewnętrzna solidarność w Iranie

Pytany o sytuację wewnątrz Iranu, Khalifa zastrzegł, że nie jest specjalistą od spraw irańskich, ale jako polityk śledzi reakcje różnych środowisk. Z jego obserwacji wynika, że nawet przeciwnicy obecnego reżimu traktują obecne wydarzenia przede wszystkim jako agresję na państwo, a nie jako okazję do wspierania zewnętrznej interwencji.

W jego ocenie to może prowadzić do wzrostu solidarności wewnętrznej, przynajmniej na poziomie politycznego odruchu wobec zewnętrznego ataku. To istotne, bo – jak sugerował – kalkulacja o szybkim osłabieniu systemu mogła okazać się błędna.

„To nie wojna religijna”

Jednym z najmocniejszych akcentów rozmowy było odrzucenie tezy, że obecny konflikt należy opisywać przede wszystkim w kategoriach religijnych. Khalifa podkreślał, że jego zdaniem to fałszywy trop, który zaciemnia prawdziwe źródła wojny.

W jego opinii nie chodzi tu o świętą wojnę ani religijny spór cywilizacyjny, lecz o władzę, energię, wpływy i terytorium. To właśnie dlatego dystansował się również od rozważań o „zewnętrznym dżihadzie”.

To nie jest wojna religijna. To jest po prostu wojna o energię, wojna o naftę, wojna o aneksję ziem

– powiedział.

Świat patrzy na Iran, a Gaza nadal płonie

Khalifa zwracał uwagę, że skupienie uwagi świata na Iranie nie oznacza, iż w innych punktach regionu sytuacja się uspokoiła. Przeciwnie – jego zdaniem Izrael wykorzystuje ten moment, by działać dalej w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu i w Libanie przy znacznie mniejszej międzynarodowej presji.

Ambasador mówił, że bombardowania w Gazie nie ustały, choć ich skala jest inna niż na początku wojny. Podkreślał jednak, że nadal giną ludzie cywilni i nie można tego traktować jako marginalnego tła dla nowego konfliktu.

Bombardowanie Strefy Gazy nie stanęło. To po prostu tak, jak było, tak jest

– zaznaczył.

Liban i „wolna ręka” Izraela

W podobnym tonie Khalifa odniósł się do południowego Libanu. Jego zdaniem zapowiedzi rozmieszczania wojsk izraelskich należy nazywać wprost: jako okupację, aneksję i agresję, a nie zwykłe działania wojskowe.

W jego wypowiedzi mocno wybrzmiała też szersza teza, że Izrael działa dziś z poczuciem szerokiego politycznego przyzwolenia. Według ambasadora to właśnie wsparcie ze strony USA sprawia, że Netanjahu ma dziś bardzo dużą swobodę działania w całym regionie.

Ostra ocena Netanjahu

Zapytany wprost o premiera Izraela, Khalifa nie pozostawił pola do wątpliwości. Określił Benjamina Netanjahu mianem zbrodniarza wojennego i uznał, że powinien podlegać zatrzymaniu wszędzie tam, gdzie się pojawi.

To była jedna z najmocniejszych politycznych deklaracji w całej rozmowie. Ambasador powiązał ją bezpośrednio z oceną polityki Stanów Zjednoczonych, które – jego zdaniem – zapewniają izraelskiemu premierowi ochronę polityczną.

To zbrodniarz wojenny, który podlega aresztowaniu w każdym miejscu

– powiedział Khalifa.

Kryzys światowego porządku

Na końcu rozmowy ambasador rozszerzył swoją diagnozę poza sam Bliski Wschód. Jego zdaniem obecny kryzys pokazuje słabość całego systemu międzynarodowego i powrót logiki brutalnej siły jako głównego narzędzia polityki.

W jego ocenie bez realnego przywództwa politycznego i odbudowy skutecznych mechanizmów międzynarodowych świat będzie zmierzał nie tylko ku destabilizacji regionalnej, ale ku jeszcze głębszemu chaosowi.

/ad

Przeczytaj więcej

Gen. Samol: Polska wciąż nie ma skutecznej obrony przed dronami
Gen. Samol: Polska wciąż nie ma skutecznej obrony przed dronami
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
Prokurator IPN: Od 10 lat Ukraina nie realizuje naszych wniosków o pomoc prawną ws. zbrodni wołyńskiej
Prokurator IPN: Od 10 lat Ukraina nie realizuje naszych wniosków o pomoc prawną ws. zbrodni wołyńskiej