Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Prokuratorka, kierownica i kieliszek. Historia niezwykłego umorzenia sprawy

Czy można spowodować kolizję, zachowywać się jak pijany, uciec z miejsca zdarzenia, po niecałej godzinie wydmuchać do alkomatu ponad 1.9 prom. i uniknąć sądu? Można. Oto historia pewnej prokuratorki.
Prokuratorka, kierownica i kieliszek. Historia niezwykłego umorzenia sprawy

4 lipca 2024 roku to nie był dobry dzień dla prokuratorki z Prokuratury Rejonowej w Białymstoku. Jadąc do Biedronki na zakupy z synem nie spodziewała się, że już wkrótce nastąpią zdarzenia, które będą skutkować jej prawdopodobnie największym kryzysem w życiu zawodowym.

Z impetem wjechała w zaparkowane auto

Około godziny 17:52 kobieta wjeżdża na parking pod marketem i parkując uderza z impetem w tył stojącego citroena. Nie zdejmuje nogi z gazu i następnie uderza w krawężnik. Wszystko to obserwuje świadek – mężczyzna, który ze swoją partnerką był akurat obok.

Z samochodu wysiada najpierw młody mężczyzna – pasażer, a następnie kierująca kobieta, czyli prokuratorka. Podchodzi do straganu z truskawkami i prosi o zapalniczkę. Po wypaleniu papierosa przestawia pojazd kilka samochodów dalej. Kiedy ze sklepu wraca młodzieniec, kobieta podejmuje kroki wskazujące, że chce oddalić się z miejsca kolizji.

Widząc tę sytuację świadek podchodzi do samochodu kobiety i informuje ją, że widział całe zdarzenie i zamierza wezwać policję. Od kobiety mężczyzna czuje mocną woń alkoholu. Tak samo zresztą, jak sprzedająca truskawki kramarka.

https://wnet.fm/2025/12/23/prokuratura-regionalna-w-warszawie-nie-jest-w-stanie-racjonalnie-uzasadnic-nietypowego-referatu-swojej-szefowej/

Kompletnie pijana prokuratorka

Policja przyjeżdża szybko, ale prokuratorka wcześniej się oddala. Funkcjonariusze znają jednak numer rejestracyjny i docierają do miejsca zamieszkania kobiety. Nie od razu, bo najpierw trafiają pod adres, w którym mieszka członek jej rodziny. W końcu jednak udaje się ją odszukać.

Od razu wyczuwają od niej silną woń alkoholu. O godz. 18:47, a więc po niecałej godzinie od zdarzenia, prokuratorka uzyskuje wynik pomiaru alkoholu w wydychanym powietrzu 0,91 mg/l. O godz. 19:02 – 1,05 mg/l. Czyli po przeliczeniu na promile odpowiednio: 1,9 i 2,2.
Do policjantów dołącza Prokurator Rejonowa w Białymstoku Elwira Laskowska i jej zastępca Tomasz Pianko. W ich obecności nasza bohaterka zgadza się na badanie krwi, które ujawnia stężenie 2,12 prom. (godz. 20:50), 1,95 prom. (godz. 21:20) i 1,81 prom. (godz. 21:50).

Śledztwo i zeznania

9 lipca zostaje wszczęte śledztwo z art. 178a par. 1 kodeksu karnego. 11 lipca zatrzymano prawo jazdy prokuratorki. Wobec niej wszczęte zostaje także postępowanie w trybie dyscyplinarnym. Jej samochód zostaje zabezpieczony. Sprawa zostaje przekazana poza okręg białostocki do Prokuratury Okręgowej w Suwałkach, do referatu prokurator Anny Wierzchowskiej.

Wskazała ona, iż wiedziała, że uszkodziła zaparkowany pod „Biedronką” samochód, odjechała jednak z miejsca zdarzenia nie czekając na przyjazd Policji, gdyż jej zdaniem czas oczekiwania na przybycie patrolu był zbyt długi. Nie wskazała ona, dlatego przed odjazdem z miejsca zdarzenia nie zostawiła świadkom danych pozwalających na jej identyfikację i skontaktowanie się z nią

– czytamy opis zeznań funkcjonariusza policji w aktach sprawy.

Jak wynika z dokumentu, kobieta zeznała, że po przyjeździe do domu wypiła… pół litra wódki. W niecałą godzinę od zdarzenia pod „Biedronką”! Po przyjeździe do swojego domu udała się do domu jej sąsiadki, która w zeznaniach kategorycznie zaprzeczyła, by w jej obecności prokuratorka piła alkohol. Sąsiadka zeznała, że prokuratorka miała mokre włosy i powiedziała jej, że się upiła. Z kolei policjanci podczas czynności w domu prokuratorki nie znaleźli żadnych pustych butelek i śladów po konsumpcji alkoholu.

[Sprzedająca truskawki] zeznała między innymi, że w dniu 4 lipca 2024 r. roku nie widziała samego momentu kolizji do jakiej doszło na tym parkingu, ale w pewnym momencie podeszła do niej szczupła, ciemnowłosa kobieta, która poprosiła ją o użyczenie zapalniczki. Kobieta ta mówiła niewyraźnie, miała dziwny grymas na twarzy i początkowo [świadek] myślała, ze może ona być po udarze. Jednakże po chwili uznała, że ta kobieta może być pod wpływem alkoholu, gdyż jej zdaniem kobieta zachowywała się i wyglądała, jakby była nietrzeźwa

– czytamy opis zeznań sprzedawczyni owoców.

https://wnet.fm/2026/02/12/news-wnet-waldemar-zurek-przygotowuje-sie-do-pozaustawowego-odwolania-zastepcow-prokuratora-generalnego/

Partnerka świadka, który wezwał policję nie zbliżała się do kobiety na tyle, by wyczuć od niej alkohol. Zeznała natomiast, że wygląd i zachowanie prokuratorki mogły wskazywać, że jest ona pod wpływem alkoholu, „za czym przemawiał jej chwiejny sposób poruszania się oraz wypowiadania się, charakteryzujący się przeciąganiem sylab wyrazów”.

Prokuratorka została przesłuchana w charakterze świadka, z pouczeniem o treści art. 183 kpk dopiero 16 grudnia 2024. Zmodyfikowała swoją relację. Pół litra wódki zostało zastąpione ilością od 250 mln do 500 ml. Kobieta zaprzeczyła, jakoby spożywała alkohol przed kierowaniem pojazdem.

Analiza biegłych od alkoholu i umorzenie

Prokurator Anna Wierzchowska w toku śledztwa powołała 3 opinie biegłych. Nie przesądziły one, jakie mogło być stężenie alkoholu we krwi prokuratorki w chwili zdarzenia. Biegli nie wykluczyli, że zbadany u niej poziom alkoholu mógł być skutkiem jego spożycia już po przybyciu do domu.
W efekcie prok. Wierzchowska umorzyła śledztwo na podstawie art. 17 par. 1 pkt 1, czyli wobec stwierdzenia na podstawie wyczerpująco zgromadzonego materiału dowodowego, iż brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu”.

Zgromadzone dowody w postaci zeznań ustalonych świadków stanowią poszlaki, które jednakże nie pozwalają na dokonanie kategorycznych ustaleń dotyczących tego, jakie było stężenie alkoholu we krwi [prokuratorki] w czasie pomiędzy 17:30 a 17:58

– stwierdzono w postanowieniu o umorzeniu śledztwa.

W swojej sprawie dyscyplinarnej prokuratorka przyznała się do spowodowania kolizji i oddalenia się z miejsca zdarzenia. Nie znamy dokładnie sposobu zakończenia tego postępowania. Prawdopodobnie zdecydowano się na upomnienie, naganę lub karę pieniężną. Na pewno nie wydalenie z zawodu, bo z naszych informacji wynika, że kobieta nadal jest czynnym prokuratorem.

Dlaczego nie WSW PK?

Co można powiedzieć o działaniu Prokuratury Okręgowej w Suwałkach w tej sprawie? Na początek może to, że dziwi, iż była to właśnie ta jednostka. Kiedy jesienią ubiegłego roku jeden z warszawskich sędziów został poddany czynnościom policji, jako osoba podejrzewana o jazdę po alkoholu w miejscowości na Lubelszczyźnie, sprawa momentalnie trafiła do Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Jednostka ta zorganizowała dwie konferencje prasowe poświęcone temu tematowi, nadając mu najwyższą rangę.

Dlaczego jedna sprawa trafia do WSW PK, a druga nie – nie wiadomo. Być może związek z tym ma, że warszawski sędzia jest uznawany na śmiertelnego wroga Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka?

Obiektywizacja na pół gwizdka

W sprawie tej wątpliwości może budzić też przeniesienie sprawy z Białegostoku do Suwałk. Pozornie była to decyzja słuszna, mająca zapewnić obiektywizację postępowania. Trudno jednak mówić o pełnym obiektywizmie, jeżeli pozostawała ona ciągle w nadzorze służbowym Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, którą kieruje Tadeusz Marek. Z naszych informacji wynika, że prokurator ten w przeszłości służył z naszą bohaterką w jednej jednostce.

Błędy procesowe

Jednak największe kontrowersje budzą błędy procesowe i zaniechania. Czyniąc te zarzuty opieramy się przy tym na decyzji o umorzeniu postępowania. Wydaje się, że taki dokument dotyczący tak ważkiej kwestii, jak zbadanie odpowiedzialności karnej prokuratora powinien być wyczerpujący.

Błędem numer 1 było zaniechanie przeszukania nieruchomości kobiety. Wszak po przyjeździe policji stwierdziła, że piła alkohol w domu. I w umorzeniu znajduje się wzmianka o tym, że policjanci nie stwierdzili, by w domu znajdowały się butelki po alkoholu, ani pełne, ani puste. Cóż z tego, skoro był to tylko pobieżny rzut oka. Przeszukanie pozwoliłoby w dużym stopniu zweryfikować prawdziwość linii obrony kobiety. Trudno zrozumieć brak wykonania tej czynności, szczególnie, skoro na miejscu zdarzenia pojawiło się dwoje doświadczonych prokuratorów – szefów naszej bohaterki.

Błąd numer 2 to zaniechanie badania, co kobieta robiła przed wypadkiem. 4 lipca 2024 r. był to dzień powszedni. Czy była w pracy? Czy prokuratorzy lub pracownicy prokuratury odnieśli wrażenie, że mogła być nietrzeźwa? A może jechała do Biedronki z domu i miała kontakt z jakimś sąsiadem? Czy sprawdzono logowania jej telefonu?

Trudno przesądzać, co taka analiza by wykazała. Być może nic. Ale być może ujawniono by dzięki niej materiał na niekorzyść prokuratorki. Zaniechanie tych czynności rzuca cień na decyzje o umorzeniu sprawy.

https://wnet.fm/2025/10/07/biez-wodki-nie-razbieriosz-piszemy-o-kolejnym-orzeczeniu-starego-sadu-najwyzszego-waznym-dla-sprawy-neosedziow/

Zdrowy chłopski rozum

Prokuratorzy w prywatnych dyskusjach często obruszają się na różne uwagi krytyczne spod znaku tzw. zdrowego chłopskiego rozumu pod adresem różnych decyzji procesowych. Dla nich rządzi kodeks. Jednak w tym przypadku nie sposób nie wypowiedzieć kilku takich uwag.

Zachowanie prokuratorki przy założeniu, że była trzeźwa, trzeba uznać za kuriozalne. W końcu obtarcie samochodu na parkingu to rzecz niezwykle błaha. Każdemu może się przydarzyć. Jeżeli ktoś nie ma czegoś na sumieniu, to czeka się na kierowcę drugiego pojazdu lub ewentualnie zostawia mu za wycieraczką kartkę z kontaktem. W sytuacji porozumienia się obu uczestników prokurator niczym nie ryzykuje. Pieniądze ściągane są od ubezpieczyciela i tematu nie ma.

Przysłowiowy „Kowalski” musi również wzruszyć ramionami, kiedy czyta, że zeznania świadków w tej sprawie to poszlaki. Wjechanie w pojazd, uderzenie w krawężnik, bełkotanie, chodzenie zygzakiem, ucieczka z miejsca zdarzenia – to poszlaki, gdy dwoje niezależnych świadków czuło alkohol? Ów hipotetyczny obywatel powiedziałby raczej, że to dowody, które wpisują się w pewną logiczną całość tej sytuacji.

A co z wykroczeniem?

Sposób załatwienie sprawy przez prokuraturę budzi też mieszane uczucia, jeżeli chodzi o przyjęcie, że prokuratorka nie popełniła nawet wykroczenia jazdy po spożyciu alkoholu, czyli ze stężeniem od 0,2 do 0,5 prom.

W końcu w umorzeniu czytamy, że w jednej z opinii biegły stwierdził, iż „sekwencja wyników badania trzeźwości nie pozwala na wykluczenie możliwości spożycia pewnej ilości alkoholu po zakończeniu przez nią jazdy”. Lektura ta, w połączeniu ze wspomnieniem opisu zachowania prokuratorki w miejscu zdarzenia brutalnie wstrząsa „zdrowym chłopskim rozumem”.

Doświadczenie życiowe zdaje się podpowiadać, że rzecznik dyscyplinarny zbyt łatwo odstąpił od próby ukarania prokuratorki przed sądem dyscyplinarnym w trybie wykroczeniowym za jazdę na „małym” podwójnym gazie. Prokuratorki, które wg jej własnych słów uciekła z miejsca kolizji i po powrocie do domu wlała w siebie szklankę albo dwie wódki…

Jakub Pilarek

Przeczytaj więcej

Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
Pilarek: Wrzosek odjechał peron. Skieruję wniosek o ściganie dyscyplinarne
Pilarek: Wrzosek odjechał peron. Skieruję wniosek o ściganie dyscyplinarne