4 lipca 2024 roku to nie był dobry dzień dla prokuratorki z Prokuratury Rejonowej w Białymstoku. Jadąc do Biedronki na zakupy z synem nie spodziewała się, że już wkrótce nastąpią zdarzenia, które będą skutkować jej prawdopodobnie największym kryzysem w życiu zawodowym.
Z impetem wjechała w zaparkowane auto
Około godziny 17:52 kobieta wjeżdża na parking pod marketem i parkując uderza z impetem w tył stojącego citroena. Nie zdejmuje nogi z gazu i następnie uderza w krawężnik. Wszystko to obserwuje świadek – mężczyzna, który ze swoją partnerką był akurat obok.
Z samochodu wysiada najpierw młody mężczyzna – pasażer, a następnie kierująca kobieta, czyli prokuratorka. Podchodzi do straganu z truskawkami i prosi o zapalniczkę. Po wypaleniu papierosa przestawia pojazd kilka samochodów dalej. Kiedy ze sklepu wraca młodzieniec, kobieta podejmuje kroki wskazujące, że chce oddalić się z miejsca kolizji.
Widząc tę sytuację świadek podchodzi do samochodu kobiety i informuje ją, że widział całe zdarzenie i zamierza wezwać policję. Od kobiety mężczyzna czuje mocną woń alkoholu. Tak samo zresztą, jak sprzedająca truskawki kramarka.



