Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Lwów przygasa, Kijów się zbroi. Pierwsza korespondencja w Radiu Wnet po rosyjskiej agresji w 2022 roku

– Świętej pamięci Lech Kaczyński miał rację – pada na początku rozmowy. Potem są już tylko fakty: wybuchy przed piątą, metro jako schron i nerwowa cisza miasta. 24 luty 2022.
Lwów przygasa, Kijów się zbroi. Pierwsza korespondencja w Radiu Wnet po rosyjskiej agresji w 2022 roku

Posłuchaj całej korespondencji:

W Radiu Wnet 24 lutego 2022 roku to nie było zwykłe wejście na antenę. To był telefon, który od razu brzmiał jak alarm. „Dzień dobry” pada z przyzwyczajenia, ale natychmiast zostaje unieważnione: „ciężko powiedzieć, że to jest dobry dzień.” Paweł Bobołowicz mówi o poranku w Kijowie, który pękł przed piątą – pierwsze wybuchy, potem cała seria. Przez chwilę jeszcze próbuje się znaleźć racjonalne „może”: dywersja, drony, coś punktowego. I zaraz przychodzi zderzenie z prawdą: to rakiety spadły na stolicę Ukrainy.

Na początku rozmowy otwiera się też druga rama – polityczna i prorocza, wypowiedziana bez ozdobników: „Świętej pamięci Lech Kaczyński miał rację. Najpierw Gruzja, potem Ukraina…” W tym jednym zdaniu mieści się poczucie, że oto właśnie spełnia się scenariusz, przed którym ostrzegano, a którego i tak nie dało się sobie wyobrazić o piątej rano.

https://wnet.fm/2026/02/24/cztery-lata-pelnoskalowej-wojny-bobolowicz-antoniuk-i-zak-to-byl-atak-na-caly-zachod/

Kijów w pierwszych godzinach jest jednocześnie pusty i zatkany. Sklepy „pomału” się otwierają, jakby miasto próbowało udawać normalność. I jest obraz, który wraca w każdej wojnie: gigantyczna kolejka do stacji benzynowej. Paliwo staje się biletem do ruchu – albo do ucieczki.

Niebo nad Kijowem szybko się zamyka. Lotnisko już nie działa, ewakuacja była wcześnie. Za to działa metro – i ta informacja brzmi jak ulga, bo metro jest teraz czymś więcej niż transportem: schronem. Wojna zmienia funkcje rzeczy, zanim człowiek zdąży zmienić sposób myślenia.

W tej samej korespondencji pojawia się Lwów: mniej wybuchów, więcej ciemności. Na blokowiskach mało świateł w oknach, jakby całe rodziny wyjechały naraz. Kolejka do granicy z Polską robi się osobnym światem – z nerwami, przepychankami i poczuciem, że czas przestał mieć zwykłą miarę: przez godzinę i czterdzieści minut samochód przesuwa się o dziesięć metrów.

A potem głos z Kijowa Dmytra Antoniuka przenosi tę opowieść z „co się dzieje” na „co ludzie robią”. Jest 14:38, stoi w kolejce do obrony terytorialnej. Chętnych jest tylu, że brakuje broni, ale dowożą. „Ludzie wcale nie witają Rosjan z kwiatami, no chyba, że będą to kwiaty na ich grobach.” W kolejce – kilkaset osób w jednym punkcie. Niektórzy wracają drugi raz, bo poprzedniego dnia zabrakło karabinów.

Ta pierwsza korespondencja Radia Wnet nie była relacją z frontu – była relacją z chwili, gdy wojna wchodzi do codzienności. Z wybuchami przed piątą, metrem–schronem, kolejką do benzyny i kolejką po broń. Z ciszą w oknach Lwowa i korkiem, który przestaje być korkiem, a staje się nieruchomą ucieczką. I z tym zdaniem, które na starcie ustawiało wszystko: „Najpierw Gruzja…” – a teraz, niestety, Ukraina.

/ad

Przeczytaj więcej

Karol Gac: Na rozłamie w PiS najbardziej korzysta dziś Donald Tusk
Karol Gac: Na rozłamie w PiS najbardziej korzysta dziś Donald Tusk
Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu
Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu
Śledztwo w sprawie działania Clifford Chance przy przejmowaniu mediów publicznych jest nadal w toku
Śledztwo w sprawie działania Clifford Chance przy przejmowaniu mediów publicznych jest nadal w toku