Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

USA przerzucają siły w rejon Iranu. „Gotowi do uderzenia”

Amerykanie zwiększają obecność wojskową na Bliskim Wschodzie. Tomasz Grzywaczewski w Radiu Wnet: decyzja o uderzeniu na Iran może zapaść w ostatniej chwili.
USA przerzucają siły w rejon Iranu. „Gotowi do uderzenia”

Lotniskowiec USS Gerald Ford, fot. x.com/@USNavy

Posłuchaj całej rozmowy:

Tomasz Grzywaczewski, korespondent Radia Wnet w Nowym Jorku, ocenił na antenie, że trudno przesądzać, czy Stany Zjednoczone zdecydowały już o uderzeniu na Iran. Jak podkreślił, ewentualna decyzja może zostać podjęta w ostatniej chwili.

Przyznam szczerze, nie mam bladego pojęcia i wiele wskazuje na to, że również sam prezydent Donald Trump tego rzeczywiście jeszcze może nie wiedzieć. Taka decyzja może zapaść w ostatniej chwili

– powiedział.

Wzmożony przerzut sił USA

Grzywaczewski relacjonował, że w ostatnim czasie widać wyraźne zwiększenie amerykańskiej aktywności wojskowej w regionie.

Obserwujemy przerzucanie dodatkowych sił amerykańskich w rejon Iranu. Bardzo duże wzmożenie ruchu lotniczego, zarówno pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Europą, jak i z amerykańskich baz na Starym Kontynencie do baz na Bliskim Wschodzie

– mówił.

Wskazał na bazy w Arabii Saudyjskiej i Jordanii, a także informował o kierowaniu części sił na Azory. Dodał również, że w stronę cieśniny Ormuz zmierza lotniskowiec Gerald Ford.

To najpotężniejszy okręt w amerykańskiej marynarce wojennej

– zaznaczył.

Według korespondenta, przerzucane siły obejmują m.in. 48 myśliwców F-16, 12 myśliwców F-22, 18 samolotów wielozadaniowych F-35, a także samoloty wczesnego ostrzegania AWACS i ponad 40 powietrznych cystern.

Jak dodał, wcześniej w regionie znajdowała się również grupa uderzeniowa lotniskowca Abraham Lincoln. Okręty mają operować m.in. na Morzu Czerwonym, w północnej części Morza Arabskiego, w rejonie cieśniny Ormuz i w Zatoce Perskiej.

Amerykanie pokazują, że są gotowi do uderzenia. Natomiast czy taka decyzja zapadła, tego oczywiście w tym momencie jeszcze nie wiemy

– podkreślił.

Negocjacje w Genewie bez przełomu

Grzywaczewski przypomniał także o negocjacjach, które odbyły się we wtorek w Genewie. Stany Zjednoczone miały być reprezentowane m.in. przez Jareda Kushnera oraz specjalnego wysłannika Steve’a Witkoffa.

Te negocjacje nie przyniosły przełomu

– mówił, dodając, że rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt wskazywała na „rozbieżne stanowiska” Waszyngtonu i Teheranu.

Według relacji korespondenta, celem USA ma być doprowadzenie do całkowitej likwidacji irańskiego programu nuklearnego.

Teheran chyba rzecz jasna zgodzić się nie chce

– ocenił Grzywaczewski.

„To nie jest najważniejszy temat” w USA

W drugiej części rozmowy Grzywaczewski odniósł się do pytania o to, czy amerykańskie media i opinia publiczna żyją tematem tzw. „Rady Pokoju”. Odpowiedział jednoznacznie:

Nie. To nie jest najważniejszy temat dla amerykańskiej opinii publicznej

– powiedział.

Jak dodał, w USA kluczowe są obecnie kwestie gospodarcze, imigracja oraz sytuacja wokół Iranu.

Iran to temat niezwykle gorący, bo mówimy o potencjalnej wojnie regionalnej

– zaznaczył.

Na koniec zwrócił uwagę, że ewentualna eskalacja na Bliskim Wschodzie mogłaby być również sprawdzianem dla Chin, ponieważ reakcja Pekinu pokazałaby, na ile jest gotów wspierać swojego sojusznika w konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi.

Porzucenie Iranu przez Xi Jinpinga pokazywałoby słabość Chin jako ewentualnego sojusznika

– podsumował.

/ad

Przeczytaj więcej

Spór o Zatokę Pucką. Gmina Kosakowo idzie do sądu ws. zrzutu solanki
Spór o Zatokę Pucką. Gmina Kosakowo idzie do sądu ws. zrzutu solanki
Polska na peryferiach czy w roli lidera? Debata o Międzymorzu
Polska na peryferiach czy w roli lidera? Debata o Międzymorzu
Warzecha o przyszłości relacji z Ukrainą. „Nie musimy mieć świetnych relacji”
Warzecha o przyszłości relacji z Ukrainą. „Nie musimy mieć świetnych relacji”