Polski dyplomata i autor opowiedział o spotkaniu z królem Tonga, sportowych tradycjach Pacyfiku i kulisach pracy konsularnej.
Król w fraku i z laską z kości słoniowej
Do spotkania doszło w latach 2010–2011 w Nowej Zelandii. Jak relacjonuje Stoczyński, król Tonga przyleciał wówczas na zaprzysiężenie nowego gubernatora generalnego oraz konkurs skrzypcowy w Auckland.
Chodziło o monarchę Tonga, George Tupou V, który – jak wspomina rozmówca – zrobił na nim ogromne wrażenie.
Był ubrany bardzo specyficznie, we fraku, z laseczką z głową z kości słoniowej. Potężny, postawny mężczyzna, wyglądał bardzo dostojnie




