Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Pięć miesięcy na końcu świata. Polacy zamieszkali w wiosce na Tonga

Uciekli z podwarszawskiej wsi na maleńką wyspę na Pacyfiku, by odnaleźć wspólnotę i „gwiazdkowe życie”. Beata Piskadło i Marcin Szot spędzili pięć miesięcy na wyspie Tafahi w Królestwie Tonga.
Pięć miesięcy na końcu świata. Polacy zamieszkali w wiosce na Tonga

Pomysł narodził się pięć lat temu, gdy młodzi rodzice – mieszkający wtedy na polskiej wsi – poczuli, że brakuje im wspólnoty.

Gdzie jest ta wioska? Gdzie są ciocie, babcie, sąsiedzi, inne dzieci?

wspomina Beata Piskadło.

Przygotowania trwały dwa lata. Pandemia zamykała granice, ale oni nie zmienili planów. Wybrali północne wyspy Tonga, w tym maleńką, wulkaniczną Tafahi – miejsce, o którym przewodniki pisały, że „czas zatrzymał się tam kilkaset lat temu”.

30 mieszkańców i dom „z listu”

Na Tafahi dotarli po dwóch miesiącach prób i nieufnych spojrzeń. Na większej wyspie brano ich nawet za przemytników narkotyków.

Nie mogli uwierzyć, że biali ludzie chcą z nimi mieszkać i uczyć się życia

mówi Marcin Szot.

Ostatecznie trafili do 70-letniego seniora rodu, który – po przeczytaniu listu od kuzynki – oznajmił: Moja kuzynka pisze, że mam was ugościć. To wy też jesteście w moim domu

Zamieszkali w rodzinnej osadzie. Gdy przyjechali, na wyspie żyło około 30 osób (w latach 90. było ich nawet 300).

https://wnet.fm/2026/02/17/papua-nowa-gwinea-bez-tajemnic-to-istna-wieza-babel/

Życie bez zegarka i bez lodówki

Codzienność wyznaczał rytm oceanu, pogody i pracy. Sklepu na wyspie nie było. Po towary pływano 40 minut łodzią na sąsiednią wyspę.

Nie używali zegarków. Jest właściwy czas na odpoczynek i właściwy czas na pracę

Polowanie, ryby, zbieranie krabów, uprawy. Bez prądu wszystko, co złowiono czy ugotowano, trzeba było zjeść lub oddać dalej.

Jeśli nie zjadłeś i nie podzieliłeś się, jedzenie by się zmarnowało

Lekcja cierpliwości i przemijania

Najsilniejsze wspomnienie? Ludzie.

To była gościnność, miłość i zaufanie. Otworzyli przed nami swoje życie

mówi Beata Piskadło.

Las okazał się „jadalny”, ale nie w sposób, jakiego oczekiwali.

Na wszystko trzeba było czekać. Zdobyć, przygotować, rozpalić ogień. To była wielka lekcja cierpliwości

dodaje Marcin Szot.

Dziś wiedzą, że byli świadkami końca pewnej epoki. Wyspa się wyludnia, a mieszkańcy mają już internet i smartfony.

/awk

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Przeczytaj więcej

Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu
Cztery partie po jednej stronie sceny. Piotr Matczuk ostrzega przed skutkami rozłamu
Śledztwo w sprawie działania Clifford Chance przy przejmowaniu mediów publicznych jest nadal w toku
Śledztwo w sprawie działania Clifford Chance przy przejmowaniu mediów publicznych jest nadal w toku
Około 30 posłów odchodzi z PiS. Kaczyński zapowiada twarde decyzje
Około 30 posłów odchodzi z PiS. Kaczyński zapowiada twarde decyzje