Zatrzymanie w MON: więcej pytań niż odpowiedzi
Pułkownik Mariusz Kozłowski zwraca uwagę na niejasności wokół medialnie nagłośnionego „złapania szpiega” w MON. Jak podkreśla, formalnie o szpiegostwie można mówić dopiero po udowodnieniu współpracy z oficerem obcego wywiadu przed sądem. Tymczasem komunikaty władz zmieniały się, a szczegóły sprawy pozostają niejednoznaczne.
Jeżeli po 48 godzinach ten człowiek wyjdzie do domu, będziemy mieli do czynienia z historią dętą, a nie z udowodnionym szpiegostwem.
Medialna burza i realne zagrożenia
Kozłowski zauważa, że nagłośnienie sprawy zatrzymania mogło przykryć inne, potencjalnie groźniejsze wydarzenia – w tym incydenty na lotnisku Chopina czy aktywność białoruską w przestrzeni Polski.
Proponuję dużo wstrzemięźliwości. Ta operacja medialna przykryła bardzo wiele innych niepokojących informacji





