Teraz na antenie:
Radio Wnet
Opinie

Puszka WOŚP raz w roku, Rzeczypospolita 24/h, Caritas co dzień. Kto tak naprawdę ratuje Polaków? Felieton Wybranowskiego

Każdego roku w Polsce powtarza się ten sam spektakl: dzieci z puszkami na ulicach, koncerty, telewizyjne transmisje, celebryci i emocjonalne hasło: „WOŚP ratuje życie Polaków”.
Puszka WOŚP raz w roku, Rzeczypospolita 24/h, Caritas co dzień. Kto tak naprawdę ratuje Polaków? Felieton Wybranowskiego

Kiedy sam byłem młodym dziennikarzem, brałem udział w finałach, dokumentowałem akcję i podziwiałem wspólnotową moc ludzi, którzy potrafią zebrać kilkaset milionów w jeden dzień.

To doświadczenie nauczyło mnie szacunku dla idei wspólnoty, spontanicznego zaangażowania obywateli i pasji, która napędza wolontariuszy. Ale dziś, patrząc na skalę działań i liczby, nie sposób nie zauważyć pewnej nadmiernej medialnej narracji – i hipokryzji, która przy tym idzie w parze.

Emocje sięgają zenitu, a w tle rośnie presja: „daj, bo inaczej jesteś nieczuły”. Ale w tym felietonie popatrzę na liczby i realną skalę działań. Bo rzeczywistość często bywa brutalna! Jedna styczniowa niedziela z puszką z nawet najpiękniejszym serduszkiem nie zastąpi codziennej pracy państwa i powtarzalnych organizacji pomocowych z wieloletnią, choć pozbawioną widowiskowości tradycją.

Hipokryzja medialna i puszka pod kościołem

WOŚP krytykuje Kościół, dystansuje się od jego instytucji i wartości, a jednocześnie podczas finałów najwięcej puszek ląduje pod jego drzwiami. Dzieci, często nieświadome polityki i medialnych gier, stoją przy świątyniach, nagabując wiernych o grosze.

To klasyczny przykład medialnej hipokryzji. Oto organizacja często kieruje wizerunkową krytykę wobec Kościoła, ale w praktyce korzysta z jego obecności i przestrzeni.

Widok puszek przy wejściach do kościołów, kaplic i katedr staje się symbolem sprzeczności między deklaracjami a działaniem, a obserwator zastanawia się:

kto tak naprawdę korzysta na tym medialnym spektaklu i czy dzieci powinny być w nim pionkami???

 

Jerzy Owsiak l fot. domena publiczna

 

Dlaczego narracja w stylu „WOŚP ratuje życie Polaków” jest nadmiernie przesadna?

Hasło powtarzane w mediach od kiedy pamiętam: „WOŚP ratuje życie Polaków”. Przyznam, że brzmi heroicznie i bardzo dostojnie, ale spojrzenie w liczby studzi emocje i zastanawia. Sprzęt zakupiony przez fundację ratuje życie w konkretnych przypadkach i to jest fakt. Za to chwała, ale bez państwowego personelu, kontraktów NFZ i codziennej opieki zdrowotnej stałby (ów sprzęt) jak bezużyteczny mebel w szpitalach. To jak dać klucz do drzwi, których nikt nie otworzy.

Narracja jest nadmierna, czasami nachalna, także dlatego, że koncentruje uwagę na jednodniowej akcji medialnej, podczas gdy państwowy system Rzeczypospolitej i organizacje takie jak Caritas działają 365 dni w roku, wspierając tysiące dzieci, rodzin i uchodźców.

Czynią to bez fleszy i owacji. Emocje i spektakl odwracają uwagę od prawdziwej skali działań, które decydują o zdrowiu i bezpieczeństwie narodowym. To nie neguje absolutnie wartości WOŚP, bowiem każdy sprzęt jest potrzebny, ale nie jest podstawą systemu opieki zdrowotnej i jego wydolności.

Spróbujmy spojrzeć na WOŚP jako akronim. Można go odczytać nieco inaczej, felietonowo i bardzo plastycznie. Na potrzeby felietonu skrót WOŚP rozwinąłem w akronim tak oto:

W – wielkie widowisko medialne,
O – orkiestra emocji i celebrytów,
Ś – świąteczne, bo zaangażowanie raz w roku,
P – puszka w rękach dzieci, która kupuje sprzęt.

Finał w 2025 r. zebrał 289 068 047 zł, a łączna suma od początku działalności fundacji wyniosła około 2,6 mld zł. Kupiono dziesiątki tysięcy urządzeń medycznych, RTG, ultradźwięków, respiratorów. To imponujące, ale w kontekście budżetu państwa i środków przeznaczanych na zdrowie, to jedynie kropla w oceanie.

 

Państwowe wsparcie – wyjątek bez precedensu, nie reguła!

WOŚP ma coś, czego nie mają inne fundacje – olbrzymiego wsparcia państwowego. Policja, straż pożarna, służby medyczne, telewizja publiczna i wszystko mobilizowane w jednym celu: bezpieczeństwo i widowiskowy finał.

Inne fundacje muszą radzić sobie same, często ograniczając się do lokalnych akcji i skromnych środków logistycznych. To wyjątkowy front wsparcia, który pokazuje, że państwo potrafi reagować, ale nie robi tego standardowo dla wszystkich inicjatyw społecznych. A to jest istotny sygnał do refleksji nad nierównym traktowaniem, że o widoczności i skali różnych działań charytatywnych, nawet nie wspomnę.

 

Państwo i NFZ – codzienność kontra jednodniowy spektakl

Budżet NFZ na 2025 r. to ponad 217 mld zł, w tym dotacja budżetowa około 33 mld zł. To są realne pieniądze na leczenie, szpitale, refundacje leków czy pensje personelu. Jednoroczna zbiórka WOŚP stanowi niecałe 0,12% rocznego budżetu NFZ.

Wyobraźmy sobie obrazy na płótnie, gdzie WOŚP to rzeka wpadająca do oceanu, doskonale widoczna, szybka, celna, ale w skali systemu i całego bogactwa świata malutka. Sprzęt fundacji działa tam, gdzie państwo nie zawsze dotrze czy zareaguje w porę, ale nie zastępuje codziennej pracy systemu zdrowia.

fot. Caritas

Caritas – wspólnota codziennej pomocy (z dala od fleszy)

Teraz spójrzmy na Caritas. Można spróbować zastosować podobny akronim. Na wzór mojego szefa i przyjaciela Krzysztofa Skowrońskiego lubię czasami bawić się słowem. Dla porównania z WOŚP, zrobiłem pewną literacką analogię. Ów akronim jest następujący:

C – Codzienna obecność i pomoc.
A – Akcje systemowe w parafiach i lokalnych społecznościach,
R – Realne wsparcie dla dzieci, rodzin i prawie miliona uchodźców,
I – Infrastruktura edukacyjna i wychowawcza,
T – Troska o najsłabszych: dzieci, starszych, potrzebujących,
A – Aktywność bez medialnego zgiełku,
S – Skuteczność i długofalowość działań.

W 2023 r. łączna wartość pomocy Caritas przekroczyła 270 mln zł, a wsparciem objęto około 907 000 osób, w tym 47 500 dzieci. Pomoc to nie tylko żywność, leki i ubrania, to także edukacja, stypendia, świetlice, wakacje dla dzieci, centra psychologiczne, wsparcie uchodźców i myślenie o małych Polakach na Wschodzie. To także codzienna obecność w życiu potrzebujących, której nie zastąpi jedna puszka ani spektakularny finał.

O skali kontrastów dających fundament prawdy

Prawda w ujęciu Platona to to, co stoi naprzeciwko nas, niezależnie od cieni na ścianach w jaskini (stąd tytuł jednego z moich programów – przyp. TW) i woali, które narzucają nam nie tylko interpretacje, ale emocje i medialne spektakle. Warto więc spojrzeć na liczby WOŚP, NFZ i Caritas dokładnie, bo bez woali na oczach, bez patrzenia na cienie na ścianach i bez iluzji spektaklu, jako wielkiego obrzędu „największej dobroci”. Wtedy można zobaczyć rzeczywistość taką, jaka jest naprawdę.

Wyobraźmy sobie zestawienie:

  • WOŚP 2025: 289 mln zł (jednorazowo);
  • WOŚP 33 lata: ok. 2,6 mld zł (nie liczę tegorocznego finału);
  • NFZ rocznie: powyżej 200 mld zł;
  • Caritas Polska: ponad 270 mln zł rocznie, przy 907 000 osób wspartych (dane 2024 rok).

Kontrast jest oczywisty! Państwo leczy codziennie miliony ludzi, Caritas wspiera setki tysięcy w potrzebie przez cały rok, a WOŚP – raz w roku – dostarcza sprzęt, ważny, ale w skali systemu niewystarczający.

 

Joachim Gauck, Jerzy Owsiak i Bronisław Komorowski | Fot. R. Lotys (CC A-S 3.0, Wikipedia)

 

Puszki WOŚP a ocean kasy z budżetu NFZ

Prawdziwy ocean, w którym ratuje się życie każdego dnia tysięcy Polek i Polaków (i gości zza wschodniej), to NFZ. Budżet na 2025 rok to ponad 217 miliardów złotych. Dzieje się to codziennie, nie raz w roku, nie przy fleszach i orkiestrach. Każda złotówka idzie na szpitale, lekarzy, pielęgniarki, refundacje leków, rehabilitacje, psychiatrię i specjalistyczne zabiegi.

Średni koszt leczenia jednego pacjenta w 2024 roku wyniósł ok. 5 257 tysiąca złotych. Jeśli pomyśleć o tym w kategoriach porównawczych, to jedna styczniowa puszka kontra codzienności szara machina państwa, to jak świeczka w hangarze Jumbo-Jeta.

Już cała narracja medialna o „ratowaniu życia” musi zostać odrobinę zweryfikowana. Powtórzę: WOŚP ratuje w konkretnych przypadkach, NFZ – każdego dnia i milionów pacjentów. To jest skala, której nie da się podrobić żadnym show.

 

Redaktora Wybrana pisany styczniowy epilog

WOŚP to cudowny przykład społecznej mobilizacji i wspólnotowego działania, które można podziwiać i cenić. Sam wspierałem finały jako młody dziennikarz, znałem emocje wolontariuszy i radość ludzi, którzy dają z własnej kieszeni. Ale narracja, że „WOŚP ratuje życie Polaków”, jest nadmierna i spłyca rzeczywistość systemu zdrowia.

Marznące dzieciaki stojące z puszkami pod kościołem to symbol wspólnoty, ale też medialnej gry i sprzeczności wizerunkowej. Państwo daje lekarzy, pielęgniarki, szpitale, leki, kontrakty NFZ. Caritas działa codziennie, skutecznie i lokalnie. A WOŚP? Tworzy spektakl, kupuje sprzęt i angażuje emocje. To widowisko dość cenne, ale nie zastępujące podstawowej pracy systemu jakim jest Rzeczypospolita!

Patrząc na liczby i fakty, warto oddzielić emocje od realiów, docenić spontaniczną solidarność społeczną, ale pamiętać, że życie i zdrowie narodowe opierają się na systemie państwowym i codziennej pomocy organizacji długofalowych, nie tylko na medialnym finale w styczniu.

 

Tomasz Wybranowski

Przeczytaj więcej

Dlaczego prokuratury nie ma w konstytucji? Wyjaśnia sędzia: wszystko przez Jana Rokitę!
Dlaczego prokuratury nie ma w konstytucji? Wyjaśnia sędzia: wszystko przez Jana Rokitę!
Piotr Witt: Nic nie usprawiedliwia zbrodniczych majaczeń George Sand
Piotr Witt: Nic nie usprawiedliwia zbrodniczych majaczeń George Sand
Prof. Mieczysław Ryba: polityka wobec Ukrainy będzie kluczowym elementem debaty
Prof. Mieczysław Ryba: polityka wobec Ukrainy będzie kluczowym elementem debaty