Kiedy w portalu Wirtualnej Polski czytam tekst Tomasza Terlikowskiego o „bełkocie Trumpa”, to mam wrażenie, że autor zatrzymał się dokładnie w tym miejscu, w którym kończy się rzeczowa analiza, a zaczyna emocjonalny monolog, który ma na celu usprawiedliwiać europejskie „nic nie robienie”. Bo owszem, Donald Trump bywa dygresyjny, teatralny, czasami przesadza, zdarzają mu się przejęzyczenia i momentami wygląda jak bohater wielkiego politycznego reality show. Tyle, że skupienie się wyłącznie na tym jest wygodne i bezpieczne a nadto przyniesie redaktorowi poklask obecnych elit.
Spojrzenie na Donalda Trumpa redaktora Terlikowskiego jest przede wszystkim wybiórcze, prześmiewcze i niestety – nieprawdziwe. Redaktor nagina rzeczywistość ku temu, jak widzą świat liberałowie i główny nurt myśli brukselskiej. Wydaje mi się, że redaktor nie przesłuchał ze zrozumieniem w całości wystąpienia prezydenta Trumpa.
T. Terlikowski ogłasza, że „król jest nagi”. Problem w tym, że patrzy wyłącznie na jednego króla, a kompletnie nie zauważa dworu, europejskiego dworu – dodam, który od lat tańczy w papierach, raportach i regulacjach, udając, że wszystko działa jak należy. A nie działa.
Trump w Davos mówił rzeczy, o których większość polityków boi się nawet pomyśleć. Można się śmiać z formy, można kręcić memy i cytować najbardziej absurdalne fragmenty (jeśli wyjmie się je w kontekstu – dodam znowu). Ale jeśli przebrniemy przez dygresje i polityczną teatralność, zostaje twarda diagnoza Donalda Trumpa:







