Umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur miała stać się kołem zamachowym dla słabnącej gospodarki Niemiec. Niemieckie koncerny liczyły na bezcłowy dostęp do rynków Ameryki Południowej i szybki wzrost eksportu swoich towarów przemysłowych.
Strategia Berlina okazała się jednak krótkowzroczna, a na rynkowym otwarciu najbardziej zyskały Stany Zjednoczone oraz Chiny, twierdzi Aleksandra Fedorska.
– Niemiecki przemysł przeliczył się w Ameryce Południowej. Globalni konkurenci Niemiec zareagowali błyskawicznie i zawczasu nawiązali ścisłe relacje handlowe z państwami Mercosur, przedstawiając im po prostu znacznie lepszą ofertę – wyjaśniła w Radiu Wnet ekspertka ds. niemieckich Aleksandra Fedorska.
Postkolonialne podejście niemieckiego biznesu
Głównym błędem niemieckich strategów było potraktowanie państw Ameryki Południowej wyłącznie jako rynku zbytu na własne towary technologiczne. Berlin nie chciał zgodzić się na realne inwestycje kapitałowe ani transfer technologii.





