Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Ukraina patrzy na Warszawę. Co Zełenski przywiózł do Pałacu Prezydenckiego?

Ekshumacje na Wołyniu, ukraińska wdzięczność i preferencje dla polskich firm – to, zdaniem Pawła Bobołowicza, główne polskie oczekiwania wobec Kijowa.
Ukraina patrzy na Warszawę. Co Zełenski przywiózł do Pałacu Prezydenckiego?

Wołodymyr Zełenski, fot. flickr.com/IAEA Imagebank

Posłuchaj całej rozmowy:

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyleciał do Warszawy w czwartek wieczorem, prosto z Brukseli. To wizyta, która – jak podkreśla korespondent Radia Wnet na Ukrainie Paweł Bobołowicz – ma dwa wyraźne wymiary: budowanie zachodniej wspólnoty wsparcia dla Kijowa oraz uporządkowanie relacji polsko-ukraińskich, także w kwestiach historycznych.

Nie ulega wątpliwości, że przyjeżdża tutaj, budując cały czas tę wspólnotę państw zachodnich w poparciu dla Ukrainy

– mówi Paweł Bobołowicz w poranku Radia Wnet.

90 miliardów z UE i zamrożone rosyjskie aktywa

Bobołowicz przypomina, że w nocy przed wizytą zapadła kluczowa decyzja w Brukseli:

Jest informacja o tym, że Unia Europejska przekaże 90 miliardów euro na rzecz wsparcia dla Ukrainy.

Zełenski przyleciał do Warszawy bezpośrednio z Brukseli, gdzie zabiegał o wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy.

Na razie wygląda na to, że te rosyjskie aktywa pozostaną zamrożone. To niebagatelna suma – około 200 miliardów euro w samej Europie i jeszcze około 5 miliardów euro w Stanach Zjednoczonych

– zaznacza korespondent.

Ten finansowy wymiar – obok kwestii militarnego wsparcia – jest jednym z głównych tematów całej trasy zagranicznej Zełenskiego.

Jak Ukraina widzi rolę Polski i prezydenta Nawrockiego

W Kijowie uważnie patrzy się na polski ośrodek prezydencki – także w kontekście relacji transatlantyckich.

Karol Nawrocki, nasz prezydent, jest postrzegany na Ukrainie jako osoba, która ma dobre kontakty z administracją Donalda Trumpa

– mówi Bobołowicz.

Jak dodaje, w Kijowie panuje pełna świadomość, że dziś kluczowe decyzje dotyczące bezpieczeństwa Ukrainy zapadają przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych.

Ukraińcy mają świadomość, że główne kwestie bezpieczeństwa będą się teraz decydowały w Stanach Zjednoczonych i utrzymanie zaangażowania USA jest kluczowym elementem

– podkreśla.

Plan dnia: prezydent, marszałek, być może premier

Najważniejszym punktem wizyty jest spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy w Pałacu Prezydenckim.

Spotkanie ma się rozpocząć po godzinie 10. Najpierw w formacie w cztery oczy, później dołączą delegacje

– relacjonuje Bobołowicz.

W planie jest także rozmowa Wołodymyra Zełenskiego z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Otwarte pozostaje pytanie o spotkanie z szefem rządu.

Cały czas do końca nie wiadomo, jak będzie wyglądała kwestia spotkania z premierem Donaldem Tuskiem. Ono wcześniej było anonsowane, ale Donald Tusk stwierdził, że nie wiadomo, jak będzie z jego powrotem po szczycie unijnym. Jeżeli wróci, to zapewne też dojdzie do tego spotkania

– mówi korespondent Radia Wnet.

W rozmowach, obok ogólnych deklaracji poparcia, mogą się pojawić bardzo konkretne tematy, takie jak kwestia przekazania Ukrainie kolejnych samolotów MIG-29.

Ta sprawa toczy się od pewnego czasu i może być pewnym symbolem wsparcia militarnego

– wskazuje Bobołowicz.

Wołyń, ekshumacje i „ukraińska wdzięczność”

Strona polska ma również jasno sformułowane oczekiwania wobec Kijowa. Paweł Bobołowicz przypomina ostatnie wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego:

Prezydent Nawrocki wyraźnie sprecyzował, czego oczekuje od prezydenta Zełenskiego. Możemy być pewni, że jednym z dominujących tematów będą kwestie historyczne, kwestia ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu

– mówi.

To jednak nie wszystko.

Prezydent Nawrocki podnosił też kwestię ukraińskiej wdzięczności za polską pomoc. Można się spodziewać, że rozmowy będą miały wymiar mocno osadzony w kwestiach wartości, w kwestiach ideowo-historycznych

– dodaje.

Silny głos, słabe narzędzia

Bobołowicz zwraca uwagę na wewnętrzny problem polskiej polityki wschodniej – brak jednego, spójnego stanowiska między Pałacem Prezydenckim a rządem.

W Polsce mamy olbrzymi problem z brakiem jednoznacznego, wspólnego stanowiska w sprawach polityki wschodniej i relacji z Ukrainą pomiędzy ośrodkiem prezydenckim a ośrodkiem premiera

– podkreśla.

Jego zdaniem to szczególnie istotne, bo oczekiwania formułowane przez prezydenta RP nie idą w parze z realnymi narzędziami wpływu.

Ośrodek prezydencki, który wyraźnie formułuje szerokie oczekiwania, jest w dużej mierze pozbawiony realnych narzędzi, jeśli chodzi o ich wdrażanie w Polsce

– zaznacza.

Z jednej strony Ukraina liczy na głos Karola Nawrockiego w relacjach transatlantyckich, z drugiej – prezydent może mieć ograniczone możliwości przełożenia tego głosu na spójną politykę państwa.

Wojsko i przemysł: współpraca na długie lata

W rozmowach w Warszawie będą wracać także ustalenia z niedawnej wizyty wicepremiera i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza w Kijowie.

Została ustalona cała gama zagadnień związanych ze współpracą w zakresie obronności, w tym współpracy przy produkcji zbrojeniowej i wykorzystywaniu doświadczeń ukraińskich pomiędzy Polską a Ukrainą

– wylicza Bobołowicz.

Kolejny wątek to udział polskich firm w powojennej odbudowie Ukrainy.

Na pewno pojawi się kwestia preferencyjnego traktowania polskich firm w procesie odbudowy Ukrainy. Prezydent Nawrocki wyraźnie to zaakcentował w przestrzeni publicznej

– przypomina korespondent.

Jego zdaniem można sobie wyobrazić powiązanie tych oczekiwań z rolą Polski w zabieganiu o korzystny dla Kijowa plan pokojowy.

Można sobie wyobrazić, że ten temat może być powiązany z elementem ewentualnego lobbowania przez Polskę na rzecz realizacji planu pokojowego dla Ukrainy w przestrzeni międzynarodowej

– dodaje.

Żołnierzy nie wyślemy, ale z boku stać się nie da

W przestrzeni publicznej regularnie wraca pytanie o ewentualną obecność wojsk NATO czy polskich żołnierzy na Ukrainie. Paweł Bobołowicz przypomina, że polskie władze wypowiedziały się w tej kwestii jednoznacznie.

Polska nie wysyła żołnierzy na Ukrainę. Te deklaracje padały wielokrotnie z ust prezydenta Karola Nawrockiego, ale też innych polityków i były potwierdzane na szczeblu rządowym

– mówi.

Jednocześnie zaznacza, że samo sformułowanie o „wysyłaniu wojsk” jest bardzo szerokie i bywa różnie rozumiane.

Jeżeli chcemy współpracować w zakresie militarnym, to nie musi to oznaczać, że mamy wysyłać naszą armię do stałego stacjonowania na Ukrainie albo że polskie wojsko ma być bezpośrednim gwarantem jej bezpieczeństwa

– wyjaśnia.

W jego ocenie, w przyszłym systemie gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy Polska i tak nie pozostanie na marginesie.

Trudno sobie wyobrazić, żeby Polska – która jest dziś głównym hubem logistycznym w dostarczaniu broni na Ukrainę i w przemieszczaniu potencjalnych wojsk – w ogóle w tym nie uczestniczyła. To jest nierealne

– podkreśla Bobołowicz.

Gospodarka: deklaracje to dopiero początek drogi

O ile w sferze symbolicznej i politycznej rola prezydenta jest wyrazista, o tyle w sprawach gospodarczych ośrodek prezydencki ma ograniczone pole manewru.

Szczególnie ośrodek prezydencki nie ma tu wielkich możliwości. Poza ogólnymi deklaracjami i jasnym sformułowaniem oczekiwań – które i tak zostały już publicznie wypowiedziane – trudno sobie wyobrazić, żeby dzisiejsze rozmowy przyniosły natychmiastowy, konkretny efekt

– ocenia korespondent.

Przypomina, że bieżącą politykę gospodarczą wobec Ukrainy prowadzi rząd, a nie Pałac Prezydencki.

Bieżącą politykę w tym zakresie prowadzi rząd. Nie wiadomo nawet, czy dojdzie do spotkania z Donaldem Tuskiem. Raczej nie spodziewałbym się ogłoszenia czegoś naprawdę przełomowego w wymiarze gospodarczym

– dodaje.

„To nie Ukraina nas wycina z rozmów”

W polskiej debacie często pojawia się teza, że Polska została wyłączona z międzynarodowych rozmów o przyszłości Ukrainy. Paweł Bobołowicz zdecydowanie prostuje takie ujęcie.

Polska jest bardzo ważnym, kluczowym uczestnikiem rozmów na poziomie Unii Europejskiej. To, że wypadamy z części formatów, nie jest specyfiką tylko ostatnich lat

– zaznacza.

Przypomina, że poprzednie rządy nie zawsze chciały uczestniczyć we wszystkich formatach.

Poprzednia ekipa wielokrotnie mówiła, że nie jesteśmy zainteresowani na przykład uczestnictwem w formacie normandzkim

– mówi.

Według Bobołowicza błędem jest przypisywanie Kijowowi złej woli w tej sprawie.

Obarczanie Kijowa odpowiedzialnością za to, że nie ma tam Polski, jest poważnym błędem. Ukraina patrzy na Polskę jako na kraj, który ją wspiera. Teoretycznie w każdych rozmowach, w których Ukraina chce coś wywalczyć, polska obecność jest dla niej korzystna

– podkreśla.

Problem leży gdzie indziej – w kalkulacjach innych graczy.

Nie zawsze jest to korzystne dla innych uczestników rozmów. Dotyczy to partnerów z Unii Europejskiej, jak Niemcy czy w niektórych aspektach Francja. Stany Zjednoczone też nie zawsze widzą dodatkową wartość w naszym udziale

– zauważa korespondent Radia Wnet.

Jednocześnie przypomina, że pozycja Polski w Unii Europejskiej pozostaje istotna:

W Unii Europejskiej żadna decyzja w tej sprawie by nie zapadła bez udziału Polski. Jesteśmy bardzo aktywnym uczestnikiem tych rozmów. Inną kwestią jest to, czy potrafimy odpowiednio zabezpieczyć swoje interesy

– dodaje.

Na Ukrainie, jak podkreśla Bobołowicz, prezydent Karol Nawrocki postrzegany jest jako ważny głos w relacjach transatlantyckich – mimo że formalnie nie zasiada przy wszystkich stołach negocjacyjnych.

/ad

Przeczytaj więcej

Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
Pilarek: Wrzosek odjechał peron. Skieruję wniosek o ściganie dyscyplinarne
Pilarek: Wrzosek odjechał peron. Skieruję wniosek o ściganie dyscyplinarne