Mikołaj Murkociński przypomina, że właśnie stąd, tuż przy porcie, łączył się na żywo, gdy wyruszał w drogę do Damaszku. Rmeil to miejsce wyjątkowe: labirynt kawiarni, małych restauracji i odrestaurowanych – lub wciąż czekających na odbudowę – przedwojennych domów. To także jedna z dzielnic najbardziej dotkniętych eksplozją w porcie w 2020 roku.
Przy schodach działa słynna restauracja Le Chef – jedna z niewielu w centrum, gdzie wciąż można zjeść tradycyjne libańskie potrawy „w ludzkiej cenie”. Dalej schody prowadzą obok hostelu i figur świętych, aż do Muzeum Sursock – eleganckiej willi libańskiej arystokracji, również ciężko uszkodzonej w wybuchu. Wspomnienie o śmierci seniorki rodu, przygniecionej zawaloną ścianą, przypomina o kruchości tutejszej architektury i pamięci.
Dalej droga pnie się w górę, na wzgórze Aszrafije – jedną z najbardziej prestiżowych części miasta. To tu stoją eleganckie kamienice, grożące zniknięciem w cieniu rosnących jak grzyby po deszczu wieżowców.
Dalej, Mikołaj Murkociński przenosi słuchaczy na drugą stronę dawnej Zielonej Linii – wzdłuż której przez lata wojny domowej snajperzy mieli pełną kontrolę nad opuszczonymi budynkami. Zachodni Bejrut, muzułmański, zaczyna się dziś tam, gdzie kiedyś przebiegał front. W dzielnicy Hamra – jednej z najżywszych i najbardziej charakterystycznych części miasta, Mikołaj Murkociński i Krzysztof Skowroński trafiają na uśmiechniętych sprzedawców, rozmowy o polityce, ale także na bolesny obraz codzienności: kobiety z Syrii proszące o pomoc. Hamra, choć pełna energii, nosi też ślady pauperyzacji i masowej migracji.





