Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

„Nie stać nas na leczenie wszystkich Polaków”. Lekarz o brutalnej prawdzie NFZ

Jakub Kosikowski mówi wprost: pieniędzy w systemie jest za mało, szpitale kredytują NFZ miesiącami, a pacjenci zapłacą za to rosnącymi kolejkami i odwołanymi zabiegami.
„Nie stać nas na leczenie wszystkich Polaków”. Lekarz o brutalnej prawdzie NFZ

Operacja w szpitalu, fot. wikipedia.org/Edyhan

Plan oszczędności w ochronie zdrowia, o którym informowało Ministerstwo Zdrowia, może oznaczać powrót limitów na kluczowe świadczenia i odtwarzanie kolejek – ostrzega Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Rady Lekarskiej i rezydent onkologii.

Posłuchaj całej rozmowy:

Rezonanse, tomografie, zaćmy i specjaliści pod kreską

Według Kosikowskiego, jeśli ujawniony przez media dokument wejdzie w życie w obecnym kształcie, nie będzie to żadna „reforma”, tylko przeniesienie problemu z jednych świadczeń na inne.

Jeżeli ten plan jest aktualny i wszedłby w życie w takim kształcie, to będziemy mieli do czynienia dokładnie z tym samym, co w tym roku

– mówi.

Tym razem pod ścianą mają stanąć poradnie specjalistyczne (kardiologia, gastrologia, ortopedia), zabiegi usunięcia zaćmy oraz diagnostyka obrazowa – rezonanse i tomografie. Szpitale po prostu dobiją do limitu.

Kosikowski obrazowo opisuje mechanizm: szpital planuje 8 tys. badań rocznie, a 8 001. badanie „nie mieści się” w kontrakcie i jest przekładane na kolejny rok, bo NFZ nie ma za co zapłacić.

https://wnet.fm/2025/12/02/sluzby-sa-sparalizowane-po-czystkach-nowej-wladzy-rosjanie-robia-co-chca/

Zaćma – przykład sukcesu, który można odwrócić

Usunięcie zaćmy było jednym z nielicznych przykładów realnego skrócenia kolejek.

Wcześniej pacjenci czekali latami, a masowo wyjeżdżali na operacje do Czech. Dopiero zniesienie limitów i dodatkowe finansowanie zaczęły odwracać sytuację.

W raporcie OECD wyszło, że Polska jest krajem, który najbardziej na świecie skrócił kolejki do zaćmy i endoprotez. To udało się zrobić pieniędzmi

– przypomina rzecznik NIL.

Jeżeli jednak ponownie wprowadzi się limity i zabraknie środków na kilkadziesiąt tysięcy zabiegów rocznie, kolejki – jak ocenia – szybko zaczną wracać.

https://wnet.fm/2025/12/02/zamiast-reparacji-jalmuzna-ostre-slowa-budzisza-o-polityce-tuska-wobec-niemiec/

Onkologia: DiLO pomaga, ale system premiuje „chodzenie bokiem”

W onkologii kluczową rolę odgrywa karta DiLO – ścieżka szybkiej diagnostyki i leczenia. Obejmuje około dwóch trzecich pacjentów.

Karta DiLO się przytyka, ale robi różnicę. Przynajmniej diagnostykę udaje się zrobić szybciej i wcześniej zacząć leczenie

– podkreśla Kosikowski.

Jednocześnie zwraca uwagę na paradoks finansowania: wycena diagnostyki w ramach DiLO bywa niższa niż poza tą ścieżką. To sprawia, że część szpitali świadomie kieruje chorych „obok” karty, dbając o wynik finansowy.

https://wnet.fm/2025/12/02/relacja-radia-wnet-garsc-ziemi-cedr-i-zboze-symboliczne-dary-dla-leona-xiv-w-bejrucie/

Rzecznik NIL liczy, że limitowanie badań nie obejmie DiLO:

Miejmy nadzieję, że tutaj nic się nie zmieni, bo onkologia jest z założenia świadczeniem nielimitowanym

– zaznacza, choć zaraz dodaje, że „na papierze” to jedno, a praktyka to drugie.

Nielimitowana teoria, ograniczona praktyka

Formalnie NFZ musi zapłacić za wszystkie procedury onkologiczne. Problemem jest nie sam obowiązek, lecz opóźnienie wypłat.

Dotychczas płatności przychodziły po ok. trzech miesiącach, teraz – jak mówi Kosikowski – potrafią pojawić się dopiero po dziewięciu. Dla wielu szpitali oznacza to utratę płynności i konieczność ograniczania świadczeń, mimo nielimitowanego statusu onkologii.

Szpital najpierw leczy pacjenta, ponosi koszty personelu, sprzętu, leków. Dopiero potem dostaje pieniądze z NFZ. Jeżeli płatność przesuwa się z 3–4 miesięcy na 9, część szpitali po prostu nie jest w stanie tego udźwignąć

– tłumaczy.

Stąd biorą się decyzje o wstrzymaniu planowych przyjęć czy odsyłaniu chorych do innych placówek.

https://wnet.fm/2025/12/02/mariusz-blaszczak-koalicja-z-grzegorzem-braunem-bylaby-jedna-wielka-kompromitacja/

Długi szpitali i „coroczne święto przesuwania zabiegów”

Na to wszystko nakłada się strukturalne zadłużenie szpitali. Według Kosikowskiego długi przekraczają 25 mld zł, a większość placówek już działa „na kredyt”.

Przy takiej skali zobowiązań szpitale nie są w stanie finansować świadczeń przez wiele miesięcy, czekając na spóźnione pieniądze NFZ. W efekcie:

  • rezygnują z części zabiegów,

  • przesuwają operacje i wizyty na kolejny rok,

  • „rolują” kolejki, zamiast je skracać.

  • Rzecznik NIL podsumowuje to gorzko:

    Mamy mniej pieniędzy, niż potrzebujemy, żeby leczyć wszystkich Polaków, którzy w ciągu roku zachorują. I to jest coroczne ruchome święto polskiej medycyny: przesuwanie zabiegów, przesuwanie wizyt w poradniach. Co roku można znaleźć artykuły o tym, że „skończyły się kontrakty”

    /ad

    Przeczytaj więcej

    Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
    Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
    Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
    Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
    Pilarek: Wrzosek odjechał peron. Skieruję wniosek o ściganie dyscyplinarne
    Pilarek: Wrzosek odjechał peron. Skieruję wniosek o ściganie dyscyplinarne