Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Poseł Maria Kurowska apeluje do Google ws. rzekomego maila do Tomasza Mraza

Po opublikowaniu przez Onet maila, którego Maria Kurowska miała wysłać do Tomasza Mraza, posłanka apeluje do Google o weryfikację, czy faktycznie taki list został wysłany z jej skrzynki sejmowej.
Poseł Maria Kurowska apeluje do Google ws. rzekomego maila do Tomasza Mraza

Maria Kurowska/ fot. Adrian Grycuk CC BY-SA 3.0 pl

W tym artykule:

  1. Apel do Google

Maria Kurowska to posłanka IX i X kadencji Sejmu, wybrana z listy Suwerennej Polski. W weekend portal X został rozgrzany przez wymianę wpisów dziennikarza Kamila Dziubki i właśnie Marii Kurowskiej. Odnosiły się one do środowej publikacji Onetu, w której stwierdzono, że wysyłała ona maile do „osób odpowiedzialnych w Ministerstwie Sprawiedliwości w czasach Zbigniewa Ziobry za Fundusz Sprawiedliwości”.

Polityczka z Podkarpacia chciała kontrolować umowy podpisywane w gminach jej okręgu wyborczego. Wskazywała konkretne kwoty, które miały trafiać do ściśle określonych instytucji, a nawet poganiała urzędników resortu

– pisał autor materiału Kamil Dziubka.

Maria Kurowska dementowała, by kiedykolwiek pisała maile w tej sprawie do ministerstwa sprawiedliwości i wezwała dziennikarza do sprostowania.

W odpowiedzi Onet opublikował w poniedziałek tekst, w którym ujawniono treść i metadane maila, który wg portalu Kurowska – lub ktoś kto posługiwał się jej skrzynką – miał wysłać do Tomasza Mraza, dyrektora odpowiedzialnego za fundusz sprawiedliwości. Mężczyzna jest kluczowym świadkiem dla Zespołu Śledczego nr 2 Prokuratury Krajowej.

W mailu z 24 lipca 2020 roku Kurowska miała pisać, by bez konsultacji z nią nie były podpisywane żadne umowy dotyczące powiatów krośnieńskiego i jasielskiego. Mail wysłany był ze skrzynki z domeny sejmowej. Adres odbiorcy – Tomasza Mraza – to domena googlowska, znany powszechnie gmail.

Po publikacji Maria Kurowska dalej kwestionowała, że kiedykolwiek napisała do Tomasza Mraza list o tej treści.

W nawiązaniu do dzisiejszych publikacji Onetu dotyczących mojej rzekomej korespondencji elektronicznej w sprawie Funduszu Sprawiedliwości oświadczam ponownie i jednoznacznie, że wskazany e-mail nie został przeze mnie wysłany

– stwierdziła, zapowiadając zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.

Apel do Google

Równocześnie posłanka zwróciła się z apelem o pomoc do Google Polska, a więc podmiotu, który obsługiwał domenę, którą posługiwał się Tomasz Mraz.

W związku z tym, że redakcja Onetu postanowiła upublicznić treść rzekomego maila, którego nigdy nie wysłałam, a który zgodnie z ich narracją miał w magiczny sposób trafić na platformę Gmail należącą do amerykańskiej firmy Google, zwracam się oficjalnie i publicznie z prostym pytaniem. Czy z mojej sejmowej skrzynki mailowej: [email protected] w dniu 24 lipca 2020 roku o godzinie 13.33 została wysłana jakakolwiek korespondencja na serwery Google, w tym na adres Tomasza Mraza upubliczniony przez Onet

– napisała w oświadczeniu na Facebooku Kurowska.

Posłanka podkreśliła, że każda autentyczna wiadomość powinna pozostawić techniczny ślad na platformie Google.

Skoro Onet publikuje „dowód”, który nigdy nie został wysłany, to bardzo proszę o jasne stanowisko firmy Google, czy taki mail kiedykolwiek opuścił sejmową infrastrukturę i trafił w ogóle do systemów Google? Wyjaśnienie tej kwestii jest kluczowe, także dla oceny, czy mamy do czynienia z informacją, czy prowokacją polityczną

– dodała Maria Kurowska.

Google w żaden sposób nie jest związany prośbą posłanki. Jest wysoce wątpliwe, by odpowiedział szybko pozwoliwszy Marii Kurowskiej zażegnać kryzys polityczny. Powodem może tu być nie zła wola, tylko moce przerobowe.

Od stycznia br. Google wystawia rachunki za pozyskanie danych dla organów ścigania, nawet jeśli mają sądowy nakaz ich uzyskania. Wydobycie tych danych zdaniem firmy jest czasochłonne i kosztowne, natomiast firma tylko w pierwszej połowie ub.r. musiała przekazać dane 165 tys. użytkowników

– cytowało Defense24 amerykańskiego New York Timesa w 2020 roku.

jbp/

Przeczytaj więcej

Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
Afera w Szpitalu Południowym uderzyła w KO. Sondażowe tąpnięcie
Afera w Szpitalu Południowym uderzyła w KO. Sondażowe tąpnięcie
Afera w Szpitalu Południowym uderza w rząd. Dr Orzeł: to katastrofa w katastrofie
Afera w Szpitalu Południowym uderza w rząd. Dr Orzeł: to katastrofa w katastrofie