Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Afera w Szpitalu Południowym uderzyła w KO. Sondażowe tąpnięcie

Afera wokół zarobków młodego działacza Platformy Obywatelskiej w Szpitalu Południowym zatacza coraz szersze kręgi. Choć 28-letni Dawid Kacprzyk zdecydował się zwrócić pół miliona złotych, wizerunkowy pożar w obozie władzy dopiero się rozkręca. W tym samym czasie najnowsze sondaże CBOS przynoszą Platformie Obywatelskiej bolesne tąpnięcie.
Afera w Szpitalu Południowym uderzyła w KO. Sondażowe tąpnięcie

Premier Donald Tusk na konferencji prasowej, fot. youtube.com/Donald Tusk – kanał oficjalny

Afera w Szpitalu Południowym

Wokół sprawy narasta gigantyczne oburzenie społeczne, a na jaw wychodzą kolejne bulwersujące szczegóły dotyczące funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Sytuację na antenie Radia Wnet skomentował prof. Henryk Domański, socjolog z Polskiej Akademii Nauk.

Sprawa Dawida Kacprzyka, byłego szefa młodzieżówki PO i radnego, który w publicznej placówce medycznej zarobił ogromne pieniądze, wywołała reakcję kadrową. Zarząd Szpitala Południowego został odwołany, a sam zainteresowany oddał pół miliona złotych.

Prowadzący rozmowę Łukasz Jankowski dopytywał, jak takie afery rozchodzą się w polskim społeczeństwie. Zwrócił uwagę, że Polacy co miesiąc płacą podwyższoną składkę zdrowotną, podczas gdy młody działacz partyjny wyciąga z publicznej kasy miliony. Czy to granica społecznej tolerancji?

– Pewnie akurat ta kwota, te półtora miliona, jest nie do przełknięcia – przyznał wprost prof. Henryk Domański.

Socjolog zaznaczył jednak, że sprawa ma przede wszystkim wymiar polityczny.

– Ta afera ma wydźwięk polityczny przede wszystkim, ponieważ pan Kacprzyk jest byłym członkiem Platformy Obywatelskiej i radnym. Wszystko, co jest niekorzystne dla niego, jest również niekorzystne dla Platformy – ocenił gość audycji.

Czy zwrot pieniędzy wystarczy?

Dziennikarz Radia Wnet drążył temat, pytając o społeczny odbiór nagłej decyzji o oddaniu tak gigantycznej kwoty. Czy Polacy uznają to za akt skruchy, czy raczej za jednoznaczne przyznanie się do winy? „Jak oddał, to znaczy, że ukradł?” – pytał wprost Łukasz Jankowski.

– Nie, no za późno, no już za późno. Mleko się wylało, tak jak to się określa – stwierdził jednoznacznie prof. Domański.

Zdaniem eksperta, choć sam ruch można oceniać pozytywnie, to nie zatrzyma on fali krytyki. Polacy, którzy od lat akceptują pewne nierówności dochodowe, nie godzą się na tak drastyczne kominy płacowe w publicznych szpitalach – szczególnie, gdy zarobki pielęgniarek oscylują wokół 8–10 tysięcy złotych.

– Polacy uważają, że ci, którzy zarabiają w tej chwili dużo, powinni zarabiać dużo. Akceptujemy nierówności, ale one nie powinny być zbyt duże. Ten przypadek jest oczywiście czymś, co odbiega od normy i wywołuje tego rodzaju odczucia i napięcia – tłumaczył socjolog.

Dwie minuty Donalda Tuska

Skala kryzysu jest na tyle duża, że głos w sprawie musiał zabrać sam premier. Donald Tusk odniósł się do afery podczas konferencji prasowej. Szef rządu z jednej strony apelował o nieupolitycznianie sprawy, by zaledwie dwie minuty później przypuścić ostry atak na opozycję.

– Gdyby rządził PiS, to ten młody człowiek ze szpitala południowego by został pewnie wiceministrem – przekonywał premier Donald Tusk.

Tę niespójność wizerunkową natychmiast wypunktował na antenie Łukasz Jankowski, pytając o skuteczność takiej komunikacji kryzysowej. Prof. Henryk Domański nie zostawił na tłumaczeniach szefa rządu suchej nitki.

– To jest nie na temat trochę, no bo tu chodzi o to, żeby się usprawiedliwić oczywiście. I żeby nie obciążać za to winą Platformy – ocenił socjolog.

Zdaniem eksperta, próba przekonania opinii publicznej, że „PiS i tak był gorszy”, nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.

– Ten ktoś, kto jest poddany takiej krytyce, należał do Platformy Obywatelskiej, był kojarzony z nią jednolicie. Więc ja sądzę, że akurat jeżeli chodzi o siłę perswazyjną tego usprawiedliwiacza, to ona będzie niska. Trzeba było coś innego wymyśleć – dodał prof. Domański.

Sondaż CBOS alarmem dla PO

Wizerunkowy kryzys wokół Szpitala Południowego nakłada się na bardzo niepokojące dla rządu trendy w badaniach opinii publicznej. Najnowszy sondaż CBOS pokazuje, że Platforma Obywatelska traci poparcie drugi miesiąc z rzędu, podczas gdy Prawo i Sprawiedliwość systematycznie odrabia straty.

Dystans między dwiema głównymi partiami skurczył się do zaledwie 6–7 punktów procentowych. Jeszcze niedawno wynosił on około 10 procent. Jak zauważył prof. Domański, poparcie dla PO zamroziło się na poziomie 32–35 procent, podczas gdy PiS urósł do 26–27 procent.

Sondażowe odbicie prawicy bywa interpretowane jako tzw. „efekt Czarnka”. Były minister edukacji coraz śmielej zgłasza nowe propozycje programowe, starając się zaktywizować elektorat.

Walka o przyszłość prawicy

Przed Prawem i Sprawiedliwością stoi jednak ogromne wyzwanie demograficzne. Jak przypomniał gość Radia Wnet, struktura społeczna gra na niekorzyść opozycji – ubywa tradycyjnego elektoratu wiejskiego, a przybywa emerytów z wyższym wykształceniem, którzy częściej popierają Platformę.

Z tego powodu w PiS-ie ścierają się obecnie dwie koncepcje, co Łukasz Jankowski obrazowo nazwał „dwoma głowami, z którymi trudno się żyje”.

– Mamy w dalszym ciągu do czynienia z dwoma stronnictwami w ramach Prawa i Sprawiedliwości. To prorozwojowe, promodernizacyjne oraz socjalne – wyjaśnił prof. Henryk Domański.

Zdaniem socjologa, kluczem do trwałego sukcesu opozycji będzie zneutralizowanie tego zderzenia i umiejętne połączenie wizerunku partii dbającej o najsłabszych z nowoczesną ofertą dla klasy średniej. Na razie jednak to Platforma musi gasić pożary wywołane przez własnych działaczy.

WSPIERAJ NAS NA PATRONITE

Przeczytaj więcej

Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”