Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Krzysztof Kwiatkowski może się śmiać ze swojego wyroku. Powodem niemal pewne przedawnienie

Szanse na prawomocne skazanie senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego praktycznie wynoszą okrągłe zero. Powodem tego jest okres przedawnienia i całkowity paraliż Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Krzysztof Kwiatkowski może się śmiać ze swojego wyroku. Powodem niemal pewne przedawnienie

25 listopada 2025 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego na karę 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Sprawa dotyczyła nieprawidłowości w polityce kadrowej Najwyższej Izbie Kontroli, którą Kwiatkowski wówczas kierował.

Przestępstwo, za które polityk został skazany, to przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków, zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności. Senator zapowiedział już skierowanie apelacji, zarzucając sądowi popełnienie błędów dowodowych.

Przedawnienie na horyzoncie

Na podstawie rozmów z prawnikami udało się nam ustalić, że zapowiedź skierowania apelacji stanowi praktycznie gwarancję, że Kwiatkowskiemu uda się wygrać ze Śląskim Wydziałem Zamiejscowym Prokuratury Krajowej. Czy dlatego, że ma tak świetne argumenty na swoją obronę? Bynajmniej. To znaczy, być może są one dobre, być może nie, ale nie o to tu w ogóle chodzi.

Otóż Kwiatkowski pozostanie niewinnym, bo… sprawa się przedawni!

Okres popełnienia czynów, które w akcie oskarżenia zarzucił Kwiatkowskiemu prokurator, to połowa 2013 roku. Minęło zatem od tego czasu już ponad 12 lat. Okres przedawnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień w przypadku senatora wynosi 15 lat. A zatem, by Kwiatkowski został prawomocnie skazany, Sąd Apelacyjny w Warszawie musiałby rozpoznać sprawę w niecałe 3 lata.

To praktycznie niemożliwe. Nasza jednostka została całkowicie sparaliżowana z powodu motywowanej politycznie walki z rzekomymi „neosędziami”

– mówi nam jeden z sędziów z warszawskiej apelacji, który prosi o anonimowość i zastrzega, że nie wypowiada się w żaden sposób co do samej kwestii prawnokarnej postępowania.

Jak podkreśla prawnik, w SA w Warszawie są sprawy, które zalegają na półkach nawet 5 lat! A ogólna liczba spraw, które utknęły w niedrożnym systemie, wynosi już ponad 900.

Z punktu widzenia kalibru sprawy, w której nie ma tymczasowego aresztowania, postępowanie przeciwko Krzysztofowi Kwiatkowskiemu nie jest priorytetowe. Dodatkowo, z pewnością zostaną do niego wylosowani wyłącznie „starzy” sędziowie. Mogę zaręczyć, że nie ma żadnych szans, by ta sprawa wystartowała w jakimś rozsądnym czasie

– zapewnia sędzia.

Przypadek Sławomira Neumanna

Ta opowieść „spina się” z naszymi ustaleniami dotyczącymi postępowania przeciwko byłemu ministrowi Sławomirowi Neumannowi, znanemu jako autor doktryny jego imienia. Jak pisaliśmy w październiku tego roku, Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze skierowała apelację od wyroku w sprawie przeciwko Sławomirowi Neumannowi 10 grudnia 2024 r. I do tej pory sąd nie wyznaczył nawet terminu pierwszej rozprawy!

https://wnet.fm/2025/10/06/sprawa-karna-autora-doktryny-neumanna-zalegla-w-sadzie-apelacyjnym-w-warszawie/

Będzie zaś tylko gorzej, a nie lepiej, bo zaległości w sądzie apelacyjnym systematycznie rosną. To efekt odsunięcia rzekomych „neosędziów” od rozpoznawania spraw o sygnaturach „AKa”, czyli postępowań karnych, w których wniesiono apelację od wyroków sądów okręgowych.

Teoretycznie postępowanie to w świetle regulaminu urzędowania sądów powszechnych jest pilne – właśnie z powodu możliwości przedawnienia. To jednak może okazać się pustą kwalifikacją w kontekście fizycznego braku rąk do pracy – właśnie z powodu odcięcia od orzekania „nowych” sędziów.

Bałagan w aresztach

O tym, że problem paraliżu SA w Warszawie jest realny świadczą też trudne do uwierzenia informacje patologiach w sprawach aresztowych. To przecież również sprawy pilne w świetle regulaminu. Jak się okazuje, kiedy od decyzji SO w Warszawie o stosowaniu tego środka zapobiegawczego kierowane są zażalenia do SA w Warszawie, wskutek bałaganu nie dochodzi do rozpoznania zażalenia przed kolejnym posiedzeniem w sądzie okręgowym o przedłużeniu aresztu! Obywatel, który zostaje osadzony w areszcie na 3 miesiące i składa zażalenie, nie uzyskuje żadnej decyzji sądu odwoławczego.

Ewentualne uwzględnienie jego zażalenie już po orzeczeniu „przedłużki” przez Sąd Okręgowy w Warszawie nie ma już żadnego znaczenia dla aresztanta. De facto chodzi więc do brutalnego podeptania prawa do sądu.

Sąd Apelacyjny w Warszawie/ fot. Jakub Pilarek

Przewodniczący we własnej sprawie

W sprawie Krzysztofa Kwiatkowskiego udało nam się również ustalić inną ciekawą okoliczność. Media skupiły się na tym, że wyrok wydała sędzia Izabela Szumniak. Jednak w składzie zasiadała jeszcze dwójka innych sędziów: Maria Turek i Maciej Gruszczyński.

Ten ostatni dobrze żyje z obecną władzą i jest delegowany do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, gdzie pełni funkcję Przewodniczącego II Wydziału Karnego. To właśnie tam trafi apelacja Krzysztofa Kwiatkowskiego. Dojdzie więc do kontrowersyjnej sytuacji, w której sędzia, który orzekał w I instancji będzie w jakiś sposób decydował o losach sprawy w II instancji, choćby w zakresie nadania jej biegu.

To oczywiście sytuacja, która nie dotyczy wyłącznie sprawy Krzysztofa Kwiatkowskiego. Chodzi o wszystkie postępowania, w których Gruszczyński orzeka w SO w Warszawie i w których oskarżeni decydują się na skierowanie odwołania. Rodzi ona jednak pytanie o racjonalność funkcjonującego systemu prawnego w sądach powszechnych.

Jakub Pilarek

Przeczytaj więcej

Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
Pilarek: Wrzosek odjechał peron. Skieruję wniosek o ściganie dyscyplinarne
Pilarek: Wrzosek odjechał peron. Skieruję wniosek o ściganie dyscyplinarne