Geneza zdrady wobec ministra
Wyrok, o którym piszemy, został wydany w związku ze zdarzeniem wstydliwym, bo złapaniem pewnej sędzi na jechaniu na „podwójnym gazie”. Nie był to przypadek ekstremalny, bo prawniczka miała „zaledwie” 0,63 prom. alkoholu we krwi, tym niemniej zgodnie z przepisami czyn taki jest już kwalifikowany z kodeksu karnego, a nie kodeksu wykroczeń.
Prokuratura podjęła standardowe działania, wskutek których Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego uchyliła sędzi – osobie skądinąd zasłużonej działalnością antykomunistyczną, za co została odznaczona Krzyżem Wolności i Solidarności przez prezydenta w 2017 r. – immunitet prawomocnym postanowieniem z 22 września 2020 r.
Sąd Rejonowy w Wałbrzychu warunkowo umorzył postępowanie karne na okres próby. Sędzia dostała także 2-letni zakaz prowadzenia pojazdów oraz obowiązek zapłaty 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Apelację od tego wyroku skierował prokurator, domagając się umiarkowanego zaostrzenia kary. Nie była to, jak się okazało, dobra decyzja, bowiem Sąd Okręgowy w Świdnicy wyrokiem z 18 listopada 2024 roku… umorzył sprawę, uznając, że sędzi nie uchylono w sposób prawidłowy immunitetu. Nie musimy chyba dodawać, że chodziło o zakwestionowanie Izby Dyscyplinarnej SN. Co ciekawe, wyrok wydała przewodnicząca Wydziału Karnego sędzia Ewa Rusin, która była także sędzią… dyscyplinarnym przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu. Osobliwe podejście osoby na takiej funkcji do przestępstwa jazdy sędziego „na bani”.



