Miłosz Lodowski zauważa, że choć w USA trwa walka o wolność słowa, a przedstawiciele Big Techów zostali wezwani przed Kongres na okoliczność cenzurowania życia publicznego w czasie epidemii COVID-19, to na Starym Kontynencie życie toczy się po dawnemu.
W Europie jest próba zbudowania pewnego rodzaju unijnych standardów, które mają wręcz dokonać ekspansji na cały świat. To coś bardzo niebezpiecznego, jeśli chodzi o ten brak szczerości. Nie chodzi o ochronę treści, które mają się pojawiać w mediach społecznościowych, tylko raczej przerażenie tym, że pod wpływem wolności media społecznościowe pokonują najniższy próg dotarcia internetowego do każdego z obywateli
– mówi ekspert.




