Według dziennika „Rzeczpospolita” rakieta wystrzelona z myśliwca F-16 zniszczyła dom mieszkalny w Wyrykach. Pilot chciał zestrzelić drona, który wleciał na teren Polski ze wschodu. Tuż po zdarzeniu prokuratura informowała o „niezidentyfikowanym obiekcie latającym”. Trwa spór między obozem rządowym a prezydenckim o to, czy głowa państwa uzyskiwała pełną informację o tym, co stało się w Wyrykach.
Poseł Marcin Ociepa pytany przez Magdalenę Uchaniuk o to, z czym mamy w Polsce do czynienia odpowiada, że „z jednej strony z naturą wojny, a z drugiej z niekompetencją rządzących”.
I jeszcze dodałbym – tchórzostwem. Natura wojny jest taka, że rakiety spadają nie tylko tam, gdzie mają spaść, ale tam, gdzie mają nie spaść. Ale to wypadki losowe. W tym przypadku mamy najprawdopodobniej do czynienia z taką właśnie sytuacją. Rakieta wystrzelona przez któregoś z sojuszniczych myśliwców spadła na dom i dokonała uszkodzeń. I jest to odprysk walki powietrznej. Koniec kropka. Takie rzeczy w sytuacjach bojowych się zdarzają





