Kilka tygodni temu do Radia Wnet odezwała się Rzeszowianka oburzona sytuacją, która spotkała ją w trakcie zgłaszania wycieku gazu w kilkupiętrowym bloku. Z opisu kobiety wynikało, że 2 lipca około 17:45 poczuła na klatce schodowej niezwykle intensywny zapach gazu. Przerażona groźbą wybuchu niezwłocznie zadzwoniła na numer 112, przekonana, że może tam zgłosić potencjalnie śmiertelnie niebezpieczny incydent. Jednak operator… odmówił przyjęcia zgłoszenia i odesłał kobietę do Pogotowia Gazowego.
Zgłupiałam, bo wydawało mi się, że po to jest 112, żeby zgłaszać takie rzeczy, a oni powinni połączyć mnie ze służbami odpowiednimi, albo wysłać te które się takimi rzeczami zajmują. Jasne, że zadzwoniłam na pogotowie gazowe, ale to są kolejne uciekające minuty…
– mówiła nasza słuchaczka.
Poprosiła nas o nagłośnienie błędnego działania nr 112. Zgłosiła również skargę na operatora.




