Tymczasowe władze syryjskie szybko wskazały na tzw. Państwo Islamskie jako winowajcę i ogłosiły, że odpowiedzialna za atak komórka organizacji została zlikwidowana. Temu oświadczeniu zaprzeczyła jednak na kanale Telegram mało znana organizacja Saraya Ansar al-Sunna (czyli Brygada Członków Sunny), która przyznała się do zamachu. Miała być to odpowiedź na bliżej nieokreśloną „prowokację”, jednak od jakiegoś czasu parafianie mieli skarżyć się na praktykę głośnego puszczania w trakcie nabożeństw recytacji Koranu z zaparkowanego przed kościołem samochodu.
Niewiele wiemy o tej organizacji terrorystycznej, jednak miała ona również brać udział w masakrach ludności mniejszości alawickiej, do których doszło na początku marca w północno-zachodniej Syrii. Według niektórych analityków, wywodzi się ona z ugrupowania Hayat Tahrir al-Sham, które obaliło rządy Baszara al-Assada w grudniu zeszłego roku, i którego przywódca, Ahmad al-Sharaa, alias Abu Muhammad al-Dżulani, pełni funkcję tymczasowego prezydenta Syrii.
Atak na kościół w Damaszku został potępiony przez rządy państw zachodnich (nie znalazłem informacji, aby była reakcja w tej sprawie polskiego MSZ). Jednak najgłośniejszym echem odbiło się wystąpienie grecko-ortodoksyjnego patriarchy Antiochii Johanny dziesiątego Jazigiego podczas mszy żałobnej w kościele Świętego Krzyża w Damaszku. Zwracając się bezpośrednio do nieobecnego prezydenta Ahmada al-Shary podkreślił on, że to co się wydarzyło było masakrą, jaka w Syrii od dawna nie miała miejsca:





